Aktualności14

  • Historie zyciem pisane c.d.


    Z małej miejscowości w naszym województwie 10 lat temu do naszego Ośrodka przyjeżdża bardzo młoda kobieta z dwójką małych dzieci: chłopiec 7 lat, dziewczynka 4 lata. Matka dzieci siada i zaczyna opowiadać o trudnych doświadczeniach: jest z mężczyzną od około 8 lat – przemoc fizyczna, psychiczna (wyzwiska, nękanie, wyrzucanie z domu) ze strony małżonka, który nadużywa alkoholu (nie podejmuje leczenia) i zdradza swoją żonę. Trudna sytuacja związana z przemocą trwa od 2 lat. Siedząca naprzeciwko mnie kobieta ma ogoloną głowę, płacze… Mówi o tym jak naga, skakała z piętra domu przed mężem, który wcześniej ogolił jej włosy… Świadkami tych strasznych scen były dzieci.

    Chłopiec doznawał od ojczyma przemocy psychicznej i fizycznej. Dziewczynka doświadczała ze strony ojca przemocy psychicznej, którą odreagowywała moczeniem nocnym i dziennym…

    Im dłużej członkowie rodziny przebywali w Ośrodku, tym lepiej zaczęli funkcjonować 😊 Matka dzieci zadbała o siebie jako kobietę, odrosły jej włosy. Była spokojniejsza, szczęśliwsza, na czym korzystały dzieci 😊

    Niestety od zakończenia pobytu nie mamy z tą rodziną kontaktu, ale wierzymy, że skoro się nie odzywają to są bezpieczni i dobrze im się żyje 😊

    Czytaj więcej
  • Młoda, piękna kobieta 10 lat temu przyszła prosić o pomoc. Opowiedziała nam swoją historię: jest mamą dwóch wspaniałych, małych chłopców (4 i 6 lat). Od 7 lat jest w związku z mężczyzną, który jest uzależniony od alkoholu, stosuje wobec niej przemoc: psychiczną, fizyczną i seksualną. Sytuacja związana z przemocą trwa od około roku. Dzieci były świadkami wszystkich okrutnych aktów przemocy, które stosował ich ojciec na ich matce. Chłopcy reagowali krzykiem i płaczem. Starszy z nich był zamykany przez ojca w szafie, regularnie dostawał od niego klapsy…

    Matka nie miała już zgody na to co się dzieje. Była gotowa na zmiany, o zadbanie o bezpieczeństwo swoje i własnych dzieci… Zawalczyła o to by pokazać, że można żyć inaczej – w spokoju, miłości z szacunkiem do drugiego człowieka. By pokazać synom, że istnieje inna, lepsza rzeczywistość.

    Ta piękna młoda kobieta wykorzystała cały swój pobyt na pracę terapeutyczną i zawodową. Wynajęła mieszkanie.

    Po roku od pobytu w Ośrodku spotkałyśmy się na ulicy – Pani uśmiechnęła się i zatrzymała mnie, aby zamienić słowo. Opowiedziała, że są bezpieczni i szczęśliwi z synami. Jest samodzielną mamą.

    Zawsze będziemy wspierać i pomagać, bo to ma sens! Jeśli nasze działania mogą uratować choć jedno dziecko i jednego dorosłego – WARTO!u6e8bed7ccd4ce92.jpeg

    Czytaj więcej
  • Kochani!💖 Zbieramy dalej❗❗❗❗❗❗Postanowiliśmy wydłużyć czas trwania zbiórki. Prace ziemne w ogrodzie 🌹💐🌹💐🌹💐🌹💐🌹💐rozpoczniemy w czerwcu (takie są terminy wykonawców). Mamy zatem jeszcze chwilkę żeby uzbierać pozostałą kwotę. Mamy już zebrane 21 tys. ⛅⛅⛅⛅ Serdecznie dziękujemy wszystkim DARCZYŃCOM, bez Was nie moglibyśmy planować realizacji Magicznego Ogrodu SOWy w Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Łodzi. Mamy wielkie szczęście, że Was mamy 🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀. Trzymamy kciuki żeby udało się zebrać zakładaną kwotę 🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞🤞

    🙏🙏Zapraszamy do dalszych wpłat i rozpropagowywania naszej zrzutki 🙏🙏🙏

    ❗❗❗UWAGA❗❗❗❗Poszukujemy firmy, która mogłaby wykonać ciągi komunikacyjne w Magicznym Ogrodzie SOWy (kostka brukowa, kamienie rzeczne itp.).

    Czytaj więcej
  • Historie zyciem pisane cz. 6


    Dziś naszą bohaterką jest kobieta. Dziewczyna, o której napiszemy jest prawdziwą siłaczką, dzielną wojowniczką, przy tym piękna i mądra. Przemiana jaką przeszła jest niewiarygodna. Zawsze będzie budzić w nas podziw i ogromny szacunek.

    Joanna trafiła do ośrodka razem z dwoma synkami w wieku wczesnoszkolnym. W jednej chwili spakowała rzeczy i wyszła z domu, w którym była straszna przemoc. Dzieci były odwiecznymi świadkami sytuacji znęcania się ojca nad ich matką. Joanna dbała o synów, o dom. Próbowała wszystko naprawiać, starała się być dobrą żoną i matką. Brała na siebie odpowiedzialność za całe nieszczęście, którego doświadczała jej rodzina. Ale kiedyś nie wytrzymała i odeszła. Joanna rozkwitła w ośrodku, była bardzo zdeterminowana i pracowita. Miała wyjątkowo dobre i wdzięczne serce. Kibicowaliśmy jej bardzo i cieszyliśmy się każdym kolejnym i odważnym krokiem. Walka trwała latami, nie było łatwo. Joanna wszystko straciła i musiała budować swoje życie na nowo. Ale dziś jest wolna. 😍

    Zmiany w jej życiu dotyczą każdego obszaru i są spektakularne. Usamodzielniła się, stworzyła piękny i ciepły dom dla swoich synów. Pamiętamy jak się cieszyła każdym detalem i jak się urządzała 😍

    A przy tym uzupełniła wykształcenie, skończyła studia i odniosła sukces zawodowy.

    Patrzymy na nią z podziwem i radością. Ciagle jej kibicujemy i cieszymy się, że kiedyś zdecydowała się na tak odważny krok.

    Zdjęcie przedstawia bramę do naszego ośrodka. Kiedyś Joanna musiała pokonać strach, otworzyć furtkę i wejść na teren aby szukać wsparcia. Po latach w rozmowie powiedziała: „ kiedy znalazłam się tuż za bramą zobaczyłam szyld na budynku z napisem Specjalistyczny Osrodek Wsparcia Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie, zadrżałam z przerażenia. Kiedy wejdę do środka to wejdę jako ofiara... jestem ofiarą...” Joanna nie myślała tak o sobie, chciała uciec, wycofać się ale w obu dłoniach zaciskała dwie małe rączki swoich synów. To była bardzo trudna i odpowiedzialna decyzja...z890ce2d3ed4b0fc.jpeg

    Czytaj więcej
  • Historie zyciem pisane cz. 5

    Mały Bohater

    Krzyś urodził się w rodzinie z problemem alkoholowym. Był drugim dzieckiem w rodzinie, jego siostra bardzo szybko odeszła z domu. Nie utrzymywała kontaktu z rodzicami i bratem. W tej rodzinie nigdy nie było dobrze, bieda, wieczne awantury, pijaństwo i potworna przemoc ze strony ojca. Chłopiec musiał dorastać bardzo szybko i brać sprawy w swoje ręce. Trudno nawet wyobrazić sobie z czym musiał się zmierzyć...

    Krzyś miał zaledwie dziesięć lat. Odrzucali go wszyscy, rodzina, koledzy, a nawet szkoła, którą matka zmieniała mu klika razy. On nigdzie nie pasował i nigdzie nie był zrozumiany. W ocenie wszystkich mądrych dorosłych to dziecko problemowe, niechciane, niegrzeczne i nie współpracujące.

    Pewnego dnia on i jego mama trafili do ośrodka. To było przyjęcie interwencyjne. Matka była skatowana, wyprana z emocji, bez życia, a on zaniedbany, przerażony i bez zgody na zamieszkanie w tym dziwnym miejscu. Byli u nas zaledwie kilka dni... Chłopiec nie zaakceptował tej zmiany. Walczył o powrót do domu nie przebierając w środkach. Któregoś dnia krzyczał i płakał wołając o pomoc. Chciał wracać do ojca... i tylko to powtarzał bez końca. Zapytaliśmy dlaczego? Krzyś odpowiedział bez zastanowienia: „Bo muszę uratować tatę” Ten chłopiec już dawno przestał być dzieckiem, nie bawił się, nie chciał się uczyć tylko walczył o przetrwanie w swoim domu. Kiedy ojciec był na głodzie alkoholowym i stawał się jeszcze bardziej agresywny wiedział jak temu zaradzić. Często wychodził z domu i żebrał. Żył w niewyobrażalnym stresie i notorycznym lęku...

    To historia sprzed wielu lat, ale nigdy nie zapomnimy Krzysia. Nie znamy losów tej rodziny. Straszne jest jednak to, że dzieci z takimi problemami nadal trafiają do ośrodka. 😞

    Czytaj więcej
  • Historie życiem pisane - cz. 4.


    Szymek i Antoś

    To był grudzień, tuż przed ośrodkową gwiazdką. Wrzało od świątecznych przygotowań, a nasze dzieci właśnie kończyły pisać listy do św Mikołaja. Potem musieliśmy je zebrać i zawieźć Mikołajowi. Szymon i Antoś razem z mamą zjawili się nagle, uciekli z niebezpiecznego domu. Szymek miał ok sześciu lat, a jego braciszek ledwie zaczął samodzielnie chodzić.

    Odstawali od naszej ośrodkowej społeczności, bo nikogo nie znali i było im wyjątkowo trudno. Byli przejęci i mocno zestresowani. Chcieliśmy zdążyć z wszystkimi listami naszych pociech i szybko poprosiliśmy mamę chłopców aby usiadła z nimi i pomogła im przygotować listy. Szymek namalował piękną pracę, a mama w jego imieniu napisała do Mikołaja. Chcieliśmy wziąć listy, ale Mały zacisnął rączki na kartce i za nic w świecie nie chciał go oddać. Płakał i krzyczał, bo nie chciał się rozstać z listem.

    Szymek był filigranowym i maleńkim chłopcem, miał piękne, duże niebieskie oczy. Był przerażająco smutny i zalękniony. Cierpiał na schorzenie neurologiczne. Ojciec go nie bił, ale krzywdził go psychicznie. Mały był obrażany, poniżany, a wszystko to co stworzył było natychmiast niszczone i wyrzucane. Choroba Szymka była kolejnym powodem dla ojca aby odrzucić syna, bo nie pasował, bo był „zepsuty” i musiał się tego wstydzić. 😞

    Szymek rósł w przekonaniu, że jest gorszy, że nic nie znaczy i nie zasługuje na miłość taty.

    List Szymona do Mikołaja był jedynym listem, który wrócił do chłopca. Mały zachował swoją pracę i był z niej bardzo dumny. Przez kolejne dni uczył się na nowo ufać, bawić i cieszyć każdym dniem. ❤️

    Czytaj więcej
  • Historie życiem pisane” część 3.

    Na ośrodkowym podwórku bawiło się już ok 4000 dzieci. Każde z inną historią, potwornymi doświadczeniami i uwikłane w straszliwe konflikty dorosłych opiekunów. Nasze dzieci są wyjątkowe i wymagają wyjątkowego podejścia. A kiedy są maleńkie jest szansa, że mogą zapomnieć o wszystkich swoich traumatycznych przeżyciach.

    Tak było z naszymi bliźniaczkami, które kiedyś zamieszkały z mamą w ośrodku. Miały niespełna dwa latka. Pobita i zmęczona mama zabrała je z domu tak jak stały. Były przerażone i zestresowane, całkowicie skazane na siebie i obcych ludzi. Dziewczynki widziały jak ich ojciec straszliwie traktował mamę. Można powiedzieć, że przemoc fizyczna i psychiczna w tym domu trwała przez całe ich życie. Co przeżywają dzieci w takich sytuacjach? Z czym muszą się zmierzyć aby przetrwać?

    Na szczęście ta historia kończy się bardzo dobrze. Nie było łatwo, ale udało się. Mama i dzieci przeszły terapię i cieszą się pięknym i wolnym życiem. Czasami nas odwiedzają i widzimy jak bliźniaczki wyrosły.

    Są piękne, radosne i szczęśliwe!!!





    Czytaj więcej
  • Z serii "Historie życiem pisane" przedstawiamy historie dwóch chłopców.


    Jaś i Kamil

    Obaj chłopcy trafili do nas wiele lat temu. Nigdy nie zapomnimy dnia, w którym razem z mamą pojawili się w naszym ośrodku. Tym razem to bliska rodzina wzięła sprawy w swoje ręce i nie zwlekając ani chwili, zabrała pokrzywdzonych z miejsca, które bardziej przypominało piekło niż własny dom.

    Przerażona mama z trudem nazywała te wszystkie traumatyczne przeżycia. Emocje były tak potężne, że my również nie daliśmy rady.

    Tak też bywa, że i my sami nie potrafimy powstrzymać łez...😢

    Kamil był starszy, miał zaledwie cztery latka. Siedział obok mamy unieruchomiony, przeraźliwie spokojny i „grzeczny”. Czterolatek, któremu wystarczy spojrzeć w oczy, by wszystko było jasne.

    Kamil zaczął mówić całymi zdaniami kiedy skończył dwa lata. Potem zamilkł... nie wypowiadał żadnych słów. Zupełnie tak, jakby zatracił tę umiejetność. Porozumiewał się z mamą gestami, która rozumiała wszystko, co chciał wyrazić. Ten mały chłopiec doświadczył potwornej krzywdy ze strony własnego ojca. Dziecięca radość, spontaniczność i potrzeby zostały całkowicie stłumione. Strach przed agresją ojca totalnie go zamroził. Kamil widział, jak tata bije jego ukochaną mamę. Wiedział też, czym skończy się usilny płacz ośmiomiesięcznego braciszka... leńki Jaś siedział wtulony w ramiona mamy, miał sińce na buzi...

    Nic nie tłumaczy agresywnych zachowań człowieka, a przemoc wobec dziecka jest czymś niewyobrażalnie okrutnym. Maleńki, niewinny i bezradny człowiek całkowicie zależy od nas dorosłych. A my ciagle słyszymy jak nasze dzieci mówią: „Tatuś mnie bił, bo byłam niegrzeczna...” 😞

    qa4256660d506188.png

    Czytaj więcej
  • "Historie życiem pisane" - podopieczna Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie.

    Ta historia zakończyła się szczęśliwie.

    https://www.facebook.com/sowalodz


    Amelia

    Kiedy Amelka trafiła do nas razem ze swoim tatą miała zaledwie dwa latka. Tak, z tatą! Tym razem to ojciec walczył o przyszłość dla siebie i swojej małej córeczki. Ta krótka opowieść, której główną bohaterką będzie mała Siłaczka, ujęła nas tak bardzo, że nadal wzruszamy się przywołując ją w pamięci...😢

    Amelia nie wiedziała, co to matczyna miłość i troska. Doświadczenia tego małego dziecka były tak trudne i bolesne, że niejeden dorosły i silny człowiek mógłby ich nie udźwignąć. Ta malutka dziewczynka miała w sobie coś, co ją wyróżniało spośród innych skrzywdzonych dzieci. Była bardzo energiczna, otwarta, radosna i ufna. Pomimo swoich bolesnych wspomnień zachowała dziecięcą spontaniczność i wszędzie gdzie się pojawiała wywoływała uśmiech. Pokochaliśmy tę dziewczynkę i zaufaliśmy jej ojcu. Amelia miała tatę, który kochał ją nad życie i chciał zapewnić jej to, co najlepsze. Chciał, aby mała miała szczęśliwe dzieciństwo, aby mogła zapomnieć o traumatycznych chwilach, których doświadczyła. Zrobił wszystko, co tylko było możliwe dlatego dziś oboje cieszą się nowym życiem. Kiedy wyprowadzali się z ośrodka byliśmy bardzo wzruszeni i trochę żal nam było wypuścić tę małą Siłaczkę.😁Upłynęło kilka lat, Amelia rośnie, ma nowy, piękny dom i wiemy, że ma się bardzo dobrze.😍

    Trzymamy za nich mocno kciuki i cieszymy się ich sukcesem. 👍😍👍

    Ze zrozumiałych powodów nie przywołujemy szczegółów tej historii, zaledwie odsłaniamy fragment owej bolesnej rzeczywistości, by uświadomić Wam jak wyjątkowe są nasze dzieci.

    To dla nich chcemy tworzyć jak najlepsze warunki, a „Magiczny ogród SOWy” to marzenie, które towarzyszy nam od zawsze. Cieszymy się na myśl o tym, że dzięki inicjatywie Rotary Klub Centrum w Łodzi i Agnieszce Klonowskiej, która zaprojektowała nasz ogród jesteśmy tak blisko jego realizacji. ❤️

    Prosimy Was o wsparcie - każda wpłata przybliża nas do celu!👍😁

    Tekst i zdjęcie Amelii umieszczamy za zgodą Taty ❤️❤️

    d3be809df3acab24.jpeg

    Czytaj więcej
  • Przemoc ma różne oblicza. Ogród będzie takim miejscem, gdzie ofiary przemocy będą mogły odbudować pewność siebie, wrócić do normalności. I o to walczymy na tej zrzutce.

    u335e7db6d924c43.jpeg

    Czytaj więcej
  • u0e9802b1b925b48.png

    Czytaj więcej
  • To miejsce jest dla ofiar przemocy, które szukają nowej drogi, które chcą zmian w swoim życiu. To miejsce, gdzie znajdą pomoc, gdzie poznają osoby mające podobne problemy, gdzie będzie ktoś kto im pomoże. l933915cd475e552.png

    Czytaj więcej
  • v54a915c903b95ef.jpegChcemy dać Ogród, który po za tym, że będzie wytchnieniem, będzie odbiciem i towarzyszem przemian, które dokonują się w ofiarach przemocy. Będzie miejscem, z którym można się utożsamić, w którym można się schować, w którym można głęboko odetchnąć, przetrwać i rozkwitnąć. Będzie miejscem, gdzie wśród szumu traw i śpiewu ptakoów da się usłyszeć beztroski śmiech dzieci. Skryje w swych cienistych ramionach, osłoni.

    Czytaj więcej
  • k51b768265caff0f.png

    Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie

powstał w listopadzie 1994 roku. Jest jedną z pierwszych placówek zajmujących się profesjonalnie pomocą dla osób dotkniętych przemocą w rodzinie w Polsce. Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie oferuje swoim podopiecznym pomoc: schroniskową, socjalną, terapeutyczną, opiekuńczą, prawną, medyczną.

Główną ideą pomagania podopiecznym Ośrodka jest maksymalne ich aktywizowanie, aby wychodzili z roli ofiary przemocy i budowali system zabezpieczający ich przed ponownym byciem narażonym na przemoc domową. Pobyt w Ośrodku jest interwencyjny i wynosi maksimum 3 miesiące. Przeciętnie oferuje schronienie około 200 osobom rocznie.

Ośrodek oferuje bezpieczne schronienie w sytuacjach zagrażających zdrowiu i życiu – nieodpłatnie i przez całą dobę.

Naszą największą uwagą i troską obdarzają dzieci, mając na uwadze ich dobro i prawidłowy rozwój. Dzieci i młodzież, które do nas trafiają są zwykle bardzo doświadczone przez życie, niejednokrotnie są ofiarami przemocy psychicznej i fizycznej ze strony swoich rodziców. Leży im sercu wspomaganie tych dzieci i ich rodzin w rozwoju, łagodzenie negatywnych skutków ich marginalizacji oraz pomoc w zapewnieniu bezpiecznego i możliwie beztroskiego dzieciństwa.


Ośrodek jest miejscem szczególnym. Jest bezpiecznym kątem, wytchnieniem po traumie przemocy domowej. Jednak nie jest domem, jest tylko przystankiem w trudnej podróży.

Stąd też powstał pomysł na realizację tej zmiany zainicjowany przez Rotary Klub Łódź Centrum.

Dlatego, zarówno dla kierownictwa ośrodka jak i dla nas, jest bardzo ważne aby ten przystanek był zapamiętany jako miejsce gdzie nie tylko leczy się duszę ale również pokazuje pozytywne zmiany jakie mogą być udziałem pensjonariuszy ośrodka.

Każdy okruch normalności, spokoju i piękna jest balsamem na chorą duszę.

Ulica Franciszkańska to Bałuty ze swoim charakterem i niejednokrotnie brzydotą, ale może być inaczej, może być piękniej.

Ośrodek oprócz budynku posiada niewielki teren, który postanowiliśmy zaaranżować od nowa, dając mieszkańcom zieleń drzew i krzewów, feerię barw na kwiatowych rabatach, ścianę sensoryczną, trawę „ do posiedzenia” oraz ogródek dla najmłodszych pełen tajemniczych miejsc do zabawy z piaskownicą, fontanną, ściana luster, niebem na sznurku.


Projekt, który chcemy zrealizować wymaga nie tylko pracy, wymaga też funduszy. Chcemy, aby wykonana praca służyła przez wiele lat. Jest to inwestycja kompleksowa zakładająca wykonanie instalacji odprowadzającej wodę deszczową, wiaty garażowej obszarów zielonych, placu zabaw dla dzieci itp.

Nazwaliśmy to przedsięwzięcie - MAGICZNY OGRÓD SOWY


Będziemy radzi z każdej podarowanej złotówki.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 192

RK
Rotary Klub Łódź Centrum
2 500 zł
R
ROTARY KLUB ŁÓDŹ CENTRUM
2 500 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
1 000 zł
A
Ania i Kamil
500 zł
DA
Dorota Apostolidis
500 zł
I
Irena Kamińska
500 zł
AJ
Aleksander Jakubowski
500 zł
Y
YOUR CATERING GROUP
500 zł
K
Klarsan
500 zł
K
Kasia
500 zł
Zobacz więcej

Komentarze 2

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Lokalizacja

Franciszkańska 85, 91-838

Łódź, Poland

Zobacz na mapie
map pin

Nasi użytkownicy założyli

679 732 zrzutki

i zebrali

441 265 076 zł

A ty na co dziś zbierasz?