CziCzi chce jeść bez bólu...
CziCzi chce jeść bez bólu...
Opis zrzutki
Kto by przypuszczał ...
Trafiła do nas w grudniu. Wyrzucona? Nie wiadomo. Po prostu z dnia na dzień znalazła się na czyimś tarasie razem ze swoimi dziećmi. Może po prostu szukała schronienia przed nadchodzącymi mrozami.
Cała rodzinka była tak zarobaczona, że... oszczędzę Wam opisu, co i skąd z nich wychodziło. Później sterylka, jak się okazało - ratująca życie, ponieważ CziCzi miała już początek ropomacicza. Kolejne odrobaczania, szczepienie i, gdy ogłosiliśmy ją do adopcji, zobaczyłyśmy, że spuchł jej pyszczek. A Ewa zauważyła, że nasza CziCzi posmutniała. Zagadnęłam do pyszczka i wydawało się, jakby zęby z przodu pochowały się w dziąsła. CziCzi przestała jeść...
Została umówiona na jak najszybszy termin do lecznicy, gdzie okazało się, że nastąpił bardzo duży obrzęk dziąseł i czeka ją usunięcie większości zębów. Z jednej strony ulga, że udało się znaleźć przyczynę jej kiepskiego samopoczucia, ale w głowie myśl, że przecież jeszcze chwilę temu było ok...
Nie będzie szantażu, że jeśli nie uzbieramy, to CziCzi nie pojedzie na zabieg - bardzo tego nie lubimy. Umówiliśmy ją na pierwszy możliwy termin i kotka jest już po zabiegu. Kot nie może nie jeść z bólu...
Po zabiegu jest lepiej, o wiele lepiej. Wraca nasza CziCzi, którą lubimy - chcąca się bawić, biegnąca do nas, gdy otwieramy puszkę z karmą. Leki pomagają, już tak nie boli.
Chciałybyśmy, by wspólnymi siłami udało się nam uzbierać choć część kosztów ![]()
Klaudia i Ewa z Dom Spod Znaku Kota








