Muffin z warzywniaka. Na pokrycie kosztów leczenia.
Muffin z warzywniaka. Na pokrycie kosztów leczenia.
Opis zrzutki
Kiedy już prawie na prosto udało nam się wyjść ze zdrowiem Kubusia, jak z nieba spadł nam on - Muffin.
a właście to chyba bardziej był w piekle niż w niebie - historia jakich wiele: kiedy zwierzę zaczyna stanowić problem i wadzić, bo jest chore.
Mój brat będąc w warzywniaku na zakupach usłyszał mimochodem, że jest królik do wydania najlepiej na już.
Bo śmierdzi.
Bo wadzi.
Bo trzeba się opiekować i zmieniać trociny.
I w ogóle zaraz ferie to po co komu się nim zajmować.
Niewiele myśląc włączył się do rozmowy mówiąc, że on w sumie może go przechować, się nim zająć, skoro w dotychczasowym domu jest niemile widziany.
Nie było problemu z oddaniem, wręcz jeszcze na odchodne dostał kilka marchewek, pęczek pietruchy i...zapas trocin. 😕 wszystko rozegrało się w niecałe 30 min i jak Muffin trafił do domu to naszym oczom ukazał się jeszcze większy problem - ogromne jądro, które było tykającą bombą. W ten sam dzień trafił na stół operacyjny. Kubuś pożyczył mu swoje zaskórniaki, żeby tylko jego futrzany brat mógł dostać szansę. Musieliśmy spróbować, nie było innej możliwości w takim stadium choroby nie dostaje się drugich szans.
Teraz będę Was prosić o pomoc, każdy króliczy rodzic to zna 😞
Muffin po zabiegu czuje się dobrze, 26.01 miał ściągane szwy i na razie jest pod ścisłą kontrolą lekarza. Nie wiem co przyniesie przyszłość, na razie ma zapewnione schronienie u nas a trociny...wylądowały w koszu.







