Zawsze niosła pomoc. Teraz to my możemy pomóc Oliwce
Zawsze niosła pomoc. Teraz to my możemy pomóc Oliwce
Aktualności4
-
Kwiecień był dla Oliwki jednym z najtrudniejszych miesięcy od początku choroby. W ciągu jednego miesiąca trzy razy trafiła do szpitala, co oznacza, że połowę kwietnia spędziła na oddziałach i w salach zabiegowych.
Niestety doszło do kolejnego przełomu nadnerczowego oraz ciężkiej niedokrwistości – mówiąc najprościej, ponownie straciła ogromną ilość krwi. Stan był na tyle poważny, że jednorazowo przetoczono jej aż 3 jednostki krwi.
W ostatnich tygodniach udało się też zakończyć diagnostykę waskulopatii jelitowej. To właśnie ona odpowiada za to, że organizm Oliwki nie jest w stanie prawidłowo wchłaniać leków doustnych – również tych, które każdego dnia miały ratować jej życie. Po jednym z wypisów dostała zalecenie wykonywania sobie codziennie 3 zastrzyków w brzuch. Było to bardzo obciążające fizycznie i psychicznie, ale konieczne, żeby utrzymać ją w stabilnym stanie.
Pod koniec kwietnia udało się założyć port naczyniowy. W dużym uproszczeniu działa on trochę jak wenflon, ale na stałe. Pod skórą klatki piersiowej Oliwka ma wszyty specjalny port, którego końcówka znajduje się w okolicach prawego przedsionka serca. Dzięki temu zarówno szpital, jak i ona sama mogą szybko podawać leki, płyny czy pobierać krew bez ciągłego niszczenia żył. Raz w tygodniu pod obojczykiem wbijana jest specjalna igła i pozostaje tam przez 7 dni.

Niestety po około 20 dniach port przesunął się na tyle, że przestał działać prawidłowo. Przez cały ten okres w bardzo bolesny sposób igła przesuwała się pod skórą więc Oliwka żyła w ciągłym bólu. Konieczna była repozycja, czyli kolejny zabieg operacyjny i ponowne umieszczenie portu w innym miejscu. Aktualnie Oliwka przechodzi cały proces gojenia od początku, ale najważniejsze jest to, że port działa i daje szansę na bezpieczniejsze leczenie.
To wszystko dzieje się równolegle z codziennym życiem, studiami i próbami utrzymania pracy mimo choroby. Dziękujemy każdej osobie, która nadal jest obok: wpłaca, udostępnia zbiórkę albo po prostu pamięta i pyta co u niej. Dzięki Wam Oliwka może walczyć dalej.
0KomentarzyNikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Mam na imię Basia. Poznałam Oliwię, kiedy była jedenastoletnią zuchenką w szczepie, którego byłam kadrą. Od początku było w niej coś wyjątkowego – ogromna wrażliwość i jeszcze większa odpowiedzialność. Z czasem nasze drogi zeszły się mocniej. Zaczęłyśmy współpracować, wspierać się, a potem po prostu zostałyśmy przyjaciółkami.
Dziś piszę ten tekst, bo Oliwia od ponad roku walczy z ciężką, przewlekłą chorobą, która potrafi zaatakować z dnia na dzień . I choć wciąż próbuje żyć normalnie, pracować, działać, uczyć się – coraz częściej jej organizm się poddaje. I coraz trudniej jest udawać, że wszystko da się unieść samemu.
⸻
Choroba, która nie ustępuje
W lipcu 2024 roku Oliwia zaczęła nagle chorować. Osłabienie, spadki hemoglobiny, masywne krwawienia, omdlenia, bóle, które uniemożliwiały funkcjonowanie. W kolejnych miesiącach konieczne było przetoczenie szesnastu jednostek krwi.
Między przetoczeniami dochodziło do dziesięciu epizodów zakrzepicy – powierzchownych i głębokich, nóg, rąk, szyi. Ostatnia, obecna do dziś, obejmuje całą lewą nogę i połowę prawej ręki – powoduje ból, trudności w chodzeniu, znacznie ogranicza codzienne funkcjonowanie.
Po długich miesiącach bez odpowiedzi, po licznych hospitalizacjach, w końcu postawiono diagnozę: seronegatywny zespół antyfosfolipidowy – ciężka, autoimmunologiczna choroba, której nie potwierdzają badania krwi. Diagnozuje się ją wyłącznie na podstawie objawów – a Oliwia spełnia wszystkie kryteria.
Do tego dochodzi niewydolność nadnerczy, hipoglikemia i uszkodzenia błony śluzowej żołądka i dwunastnicy, które nie wchłaniają już odpowiednio składników odżywczych – zniszczone przez leki, których nie da się odstawić, bo utrzymują ją przy życiu.
We wrześniu, w ciągu jednego tygodnia, wydarzyło się wszystko naraz: przemijający epizod udaru, niewydolność nadnerczy, utrata przytomności w domu, uraz głowy i rozległe krwawienie, które doprowadziło do utraty połowy objętości krwi w zaledwie jedną dobę.
⸻
Wstrząs septyczny
W kwietniu 2025 roku Oliwia trafiła w stanie krytycznym do szpitala z powodu wstrząsu septycznego. Spędziła 10 dni na sali reanimacyjnej, z masywnym płynem w jamie brzusznej i opłucnej, zapaleniem pęcherzyka żółciowego i trudnościami oddechowymi. Po wypisie przez dwa miesiące nie była w stanie samodzielnie chodzić ani pracować.
To był moment, kiedy musiała zrezygnować z pracy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym – miejscu, które kochała.
⸻
Kim jest Oliwia?
Oliwia ma 25 lat i jest ratowniczką medyczną. Przez dwa lata pracowała na SORze, obecnie pracuje w szpitalu onkologicznym i przychodni kardiologicznej – bo tylko na tyle pozwala jej stan zdrowia.
Jest też harcerką i instruktorką ZHP w stopniu podharcmistrzyni.
Od dziewięciu lat prowadzi gromadę zuchową.
Pełni funkcję namiestniczki zuchowej i członkini Komisji Rewizyjnej Hufca.
W szczepie była przez trzy lata skarbniczką.
W trakcie swojej służby wspierała rozwój wielu młodych instruktorek – dwie z nich, które prowadziła przez próby przewodniczki, dziś są drużynowymi i opiekują się swoimi dziećmi.
Oliwia regularnie jeździ na harcerskie zabezpieczenia medyczne, dba o zdrowie innych, szkoli, organizuje działania. Nawet kiedy sama wracała ze szpitala, potrafiła zorganizować opiekę medyczną na wyjeździe dla kilkuset osób – bo Oliwia potrafi pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Studiuje pielęgniarstwo, kończy magisterkę ze zdrowia publicznego, niedawno dostała się na magisterskie studia z ratownictwa medycznego. Marzy o doktoracie i pracy naukowej. Kocha uczyć innych, przekazywać wiedzę – i robi to, mimo że każdego dnia jej ciało stawia opór.
Przy tym wszystkim Oliwia stara się trzymać dystans do choroby, uśmiecha się, stara się żyć normalnie i realizuje swoje marzenia - ale nigdy nie jest wiadome, kiedy nastąpi znowu pogorszenie. To wszystko utrudnia utrzymanie pracy, a co za tym idzie - walkę z chorobą.
Stałe miesięczne koszty leczenia (ok. 1800 zł):
• Leki – ok. 1500
• Sensor glukozy (Libre) – 400–500 zł
• paski do pomiaru INR – 500 zł
• Badania krwi – 150–200 zł
• Stali prywatni lekarze specjaliści (prowadzący ją od początku): 500zł
Koszty jednorazowe (ok. 3000 zł):
• Prywatne konsultacje (do czasu dostania się na NFZ): 1500 zł
• Zakup aparatu do pomiaru INR: 1500zł
• Leczenie blizn i terapia skóry: 500–1000 zł
Rehabilitacja i drenaż limfatyczny po okresach leczenia dużymi dawkami sterydów i okresach leżenia: 2000 zł
Koszty pośrednie:
• Przetrwanie w miesiącach kiedy nie jest w stanie pracować wystarczająco, żeby się utrzymać
• Codzienne życie: czynsz, jedzenie, środki higieny, ale także namiastki zdrowego życia, zobaczenie świata
Oliwko, dużo siły i szybkiego powrotu do zdrowia! 💛 Niech każdy dzień przybliża Cię do spełnienia Twoich pięknych marzeń. Trzymam za Ciebie kciuki! ✨
Na namiastki zdrowego życia i zobaczenie świata ;)
Jesteś Dzielna Oliwka!
Oliwka - zdrowia i siły! Jest MOC⚜️
Wspólnie możemy wszystko ⚜️