id: 46w64n

STUKOT TONIE! Zbiórka na spłatę długu w lecznicach

STUKOT TONIE! Zbiórka na spłatę długu w lecznicach

Nasi użytkownicy założyli 917 124 zrzutki i zebrali 885 213 615 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

Jestem pewna, że większość z Was, na widok małego, chorego kociaka lub pokiereszowanego, cierpiącego kota zareagowałaby podobnie: „biedny zwierzak – trzeba mu pomóc! – ale jak?”


W taki sposób trafiają do nas dziesiątki zgłoszeń o identycznym wydźwięku „POMÓŻCIE!” I wtedy my reagujemy tak samo – „trzeba pomóc!”. I dopóki możemy - pomagamy. Oczekujecie tego od nas, a czasem nawet wymagacie, mimo że przecież na wszystko, co robimy, poświęcamy nasz prywatny czas po pracy, nasze prywatne pieniądze, nasze życie towarzyskie i rodzinne. Ostatnio, niestety, chcąc pomóc, coraz częściej także musimy pytać „ale jak?” i szukać rozwiązań, które zwierzakowi w potrzebie dadzą szansę na życie, a nam nie dołożą kolejnych -set złotych do długu w lecznicach. Ledwie co spłaciliśmy zaległe faktury z poprzednich miesięcy, już mamy nowe, spójrzcie jakie…Sami wiecie, że leczenie nie jest tanie, gdyby było, może tak często nie prosilibyście nas o wsparcie.


Zdarza się, że do lecznicy trafia kot, który kolejnego dnia zostaje uśpiony. Podjąć taką decyzję jest cholernie trudno, dlatego chcemy być pewni, że naprawdę nie możemy pomóc inaczej, jak tylko pozbawiając go bólu. Badamy go zatem, żeby być tej decyzji pewni. A potem okazuje się, że komplet badań kosztował tysiąc złotych. Strata pieniędzy? Nie, spokój sumienia jest bezcenny. Przewlekłe leczenie naszych podopiecznych kosztuje jeszcze więcej. Zabiegi, operacje, pobyt w szpitaliku. Ale przecież, kiedy postanawiamy pomóc jakiemuś kotu, nie przerwiemy leczenia w połowie. Życie i zdrowie nie ma ceny, której byśmy nie zapłacili.


Tak, to nasza wina, że nie mamy pieniędzy na opłacenie faktur. Możecie mówić „kto wam kazał?”, albo zarzucać brak wyobraźni i niegospodarność. Tak – jeśli chodzi o życie zwierząt jesteśmy bez wyobraźni, jesteśmy niegospodarni. Myślimy tylko o tym, żeby uratować życie zwierzaka. Czy aktualna niewypłacalność, której naprawdę sami nie dźwigniemy, nauczy nas czegoś na przyszłość? Jeśli chodzi o reagowanie na cierpienie zwierząt – nie. Nauczy nas pewnie szukania nowych źródeł finansowania naszej działalności, nauczy nas pokory w proszeniu o wsparcie, ale nie pozbawi nas wiary, że damy radę i przymusu działania dalej, mimo, że jest coraz ciężej. Ostatnio naszą działalność porównuję do gry, gdzie przechodzi się na wyższy poziom, naszpikowany jeszcze trudniejszymi wyzwaniami. Po wydarzeniach ostatnich dni, nie sądzę, że spotka nas coś jeszcze trudniejszego, niż teraz - patrzenie jak umierają na panleukopenię nasze maleństwa. Z takim trudem zdołaliśmy umieścić je w domach. A teraz nasze wolontariuszki heroicznie starają się uratować każdego z nich, spędzając godziny w klinikach, a potem w domach – nawadniając kociaki, podając leki, wstając do nich w nocy. Za niezgodę na ich śmierć, za naszą desperację, też zapłacimy w klinice. Teraz nie ma to znaczenia. Znaczenie ma ich życie.


W tym momencie nie możemy już pomagać nowym kotom. Musimy najpierw spłacić zaległe faktury, aby nie przekreślić naszej współpracy z lecznicami. Pewnie wiele osób rozczarujemy, tak samo, jak rozczarowujemy siebie, wiedząc, że jakiś kot będzie cierpiał tylko dlatego, że nie mamy pieniędzy. Dlatego prosimy najserdeczniej, jak tylko potrafimy, pomóżcie nam spłacić dług, abyśmy dalej mogły pomagać. To nie były pieniądze wydane na pierdoły.


To wstyd, ale znowu prosimy Was o pomoc. Dla siebie byśmy nie umiały, ale dla nich – musimy.

Bądźcie z nami, a właściwie z nimi. Jeśli my razem im nie pomożemy, to kto?


Dziękujemy za każdy gest. 


Wolontariuszki Stukota


Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 199

preloader

Komentarze 5

 
2500 znaków