Na operację ucha ukochanego kota "Szczęściarza" ID: 4gh9m5

Na operację ucha ukochanego kota "Szczęściarza" ID: 4gh9m5

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
Zrzutka została wyłączona przez organizatora

381 zł z 1 000 zł

38%

381 zł

381 zł

z 1 000 zł
38%

Aktualności 3

  • Moi Drodzy, zamykamy zrzutkę!
    Lucky jest już po operacji, po blisko miesięcznej rehabilitacji i wizytach kontrolnych. Wczoraj mogliśmy mu już zdjąć kosmiczny kokpit (kołnierz). Oczywiście - oszalał z radości i od razu rzucił się obgryzać kartoniki i... kwiatki ;) Uwielbia to!
    Za wszelkie wyrazy i formy wsparcia - finansowe, materialne, duchowe, w realu i w wirtualu - GORĄCE I DOZGONNE PODZIĘKOWANIA!
    Postaramy się i my, w miarę naszych możliwości pomagać innym potrzebującym. Jeszcze w tym tygodniu rozliczając się z fiskusem przekażemy 1% podatku na lokalny oddział TOZ. Do czego i Was gorąco namawiamy.
    Cała ludzko-kocio rodzina pozdrawia Was gorąco i... obyśmy już nigdy nie musieli spotykać się w takich okolicznościach!
    Lucky & Andrzej
    Czytaj więcej
  • "Lakuś" trzyma się dzielnie, przechodzi rehabilitację. Praktycznie co drugi dzień kontrola u Pani weterynarz, zastrzyki z antybiotykami, sztuczne łzy, ale jest POPRAWA!! Tu nowe zdjęcie: https://bit.ly/3csG0jV
    Czytaj więcej
  • Kochani, przede wszystkim dziękujemy za dotychczasowe wsparcie, zarówno finansowe, jak i duchowe.
    Lucky jest już po operacji - udało się wyciąć całego pasożyta. Teraz wraca POWOLI do zdrowia. Regularnie chodzimy na wizyty do naszej Pani doktor, dostaje zastrzyki przeciwbólowe, kroplówkę (niestety, nie bardzo chce jeść) i sztuczne łzy. Dlatego, że z powodu bólu na razie... nie mruga prawym okiem. Krople chronią przed bardzo niebezpiecznym... wysuszeniem rogówki :(
    Przed nami jeszcze długa rekonwalescencja, dlatego też prosimy... nie zapominajcie o nas i o... zbiórce :)
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Adoptowany zaledwie 1,5 roku temu - dzięki interwencji lokalnego oddziału TOZ - Lucky teraz, nagle, boryka się z jakże dorosłym i poważnym problemem zdrowotnym.

W prawym uchu tego młodego kotka pojawiła się narośl. Tak wielka, że praktycznie zasłania cały otwór uszny. Musi być operacyjnie wycięta. Boję się - w końcu to głowa! - ale nie ma wyjścia.


g5faf20b95d7de75.jpeg


Bo taka narośl:

1/ uciska nerwy, powoduje ból - kot cierpi

2/ może utrudniać jedzenie

3/ przenikliwy, jednostajny ból może powodować u kotka napady agresji

4/ może... odpukać! nie, nie może, ale... i tak trzeba oddać wyciętą tkankę do badań


Przyznaję: adoptowałem kochanego kotka, biorę za niego odpowiedzialność. Tak, jestem w stanie go utrzymać, wykarmić, pielęgnować, zapewnić szczepienia, itp., itd.

Ale tym razem stoimy obaj w obliczu poważnego problemu. Jak na razie wydałem 75 zł na badanie krwi, konieczne przed podaniem narkozy, nie wiem ile wydam na zastrzyki przeciwbólowe, bo jest jeszcze w trakcie ich przyjmowania, wiem już natomiast, że:


1/ operacja to koszt ok. 350 zł

2/ badanie histopatologiczne to koszt 240 zł

3/ plus wspomniane zastrzyki

4/ plus leki po operacji - dzisiaj się dowiedziałem, że konieczne będą wizyty kontrolne, zastrzyki przeciwbólowe

5/ zdjęcie szwów i kołnierza

6/ plus leki... nie! odpukać! potem nie będzie trzeba już żadnych leków! Pozbędziemy się "tego narośla", wyrzucimy do śmietnika i o nim zapomnimy!


j2ff732d7043ac46.jpeg


Nie mogę patrzeć na jego cierpienie, a nawet nie myślę o poważniejszych konsekwencjach.


Kot-Wojownik, dla którego żadna szafka czy półka w domu nie są przeszkodą, którą galopuje całe dnie w szalonej zabawie (zobaczcie sobie filmik poniżej, jaka czysta, niczym niezmącona dziecinna radość!) teraz całe dnie leży ze zwieszoną głową i patrzy gdzieś w dal. Nawet jego ukochana kotka widzi jego cierpienie - nie piszczy zachęcając do zabawy w berka, nie zaczepia, podchodzi i... wpatruje się w jego prawe ucho...


Nie mogę patrzeć na jego cierpienie i tak, na pewno zrobię wszystko i za wszelką cenę, by go wyleczyć. Poproszę Was tutaj, publicznie o wsparcie. Wezmę jakąś pożyczkę, sprzedam kolekcję książek, zrobię cokolwiek - ale na pewno zrobię wszystko dla Lucky'ego.


Jeżeli jesteście w stanie - okażcie, proszę, dowolne wsparcie.

Jeśli nie - trzymajcie choć kciuki, by Lucky naprawdę okazał się "Szczęściarzem"!


Za jedno i drugie gorąco już teraz dziękujemy.


PS O postępach w leczeniu będziemy Was oczywiście na bieżąco informować w aktualizacjach.


Lucky i Andrzej


g208c1fa1502d269.jpeg

Wpłacający9

nikt jeszcze nie wpłacił, możesz być pierwszy!

Dane wpłacających zostały ukryte przez organizatora

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

569 589 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?