Pokonał śmiertelny zator w bitwie - nie dajmy chorobie wygrać wojny ID: 4gyacr

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki

2 709 zł z 7 500 zł

36%

2 709 zł

z 7 500 zł

zakończona

05.10.2019r

71

wspierających
36%
Wpłać na zrzutkę

Opis zrzutki

Jak przewrotne bywa życie dowiadujemy się dopiero w momentach kiedy wystawia nas na najcięższą próbę, a najgorsze sytuacje zwykle zdarzają się w najmniej spodziewanej chwili. Dla nas takim momentem był dzień 15 lipca. Nagłe gorsze samopoczucie, początkowe podejrzenie ostrego zapalenia płuc , a po wielu godzinach oczekiwania na SOR zbijająca z nóg diagnoza - ostry zator płucny wysokiego ryzyka powodujący silną niewydolność serca. Według lekarzy cały czas trzeba się było spodziewać najgorszego. Na szczęście wysokiej klasy specjaliści, którzy w porę zorientowali się w sytuacji i zarządzili natychmiastową operację w szpitalu specjalistycznym Medicover (konieczne było wielominutowe zatrzymywanie krążenia w połączeniu z krążeniem pozaustrojowym) sprawił, że udało się na moment odegnać podstępnego wroga. Walka trwała ciężkich 10 dni spędzonych na oddziale intensywnej terapii. Usunięto skrzepliny o długości ponad 20 cm. Kolejne dni spędzone w szpitalach miały na celu doprowadzenie do polepszenia kondycji wycieńczonego organizmu. Pozornie wszystko zakończyło się happy endem, niestety...

Zatorowość jest nawracającą chorobą, której skutki nie znikają nawet po usunięciu pierwotnych skrzeplin

Organizm chorego cały czas funkcjonuje w stanie niewydolności ponieważ tworzące się nowe skrzepliny ponownie blokują naczynia żylne. Jedynym sposobem na walkę jest długotrwałe przyjmowanie leków rozpuszczających skrzepy i zapobiegających tworzeniu się nowych

Usunięcie bezpośredniego zagrożenia jest tak naprawdę dopiero początkiem walki o powrót do normalnego życia. W czasie operacji lekarze musieli dokonywać wielu inwazyjnych zabiegów chirurgicznych naruszających ciągłość tkanek serca oraz płuc. Spowodowało to utworzenie się ran pooperacyjnych, które z racji swojej lokalizacji uniemożliwiają przez długi czas podjęcie jakiegokolwiek wysiłku związanego z zarobkową pracą fizyczną. Hubert został bez środków do życia, ponieważ całe swoje utrzymanie zapewniał sobie dorywczymi pracami u ludzi. Dodatkowo samoistne nadciśnienie oraz cukrzyca jeszcze mocniej utrudniają mu podjęcie jakiegokolwiek zatrudnienia, a przecież cały czas tworzą się nowe skrzepy które wprowadzają jego serce w stan niewydolności... Staram się pomagać na tyle ile to możliwe, ale wciąż dochodzą nowe potrzeby a środki finansowe mam niestety mocno ograniczone

Niedawno wygojone rany pooperacyjne

Jedynym sposobem powrotu do pełnej sprawności jest długotrwała terapia połączona z rehabilitacją, na którą nie wystarcza środków. Hubert całe życie był osobą samodzielną, który nigdy nie prosił nikogo o żadną pomoc i jego największym marzeniem jest to, żeby resztę życia przeżyć jako w pełni samodzielny człowiek, który sam jest sobie w stanie zapewnić utrzymanie.

Podobno po każdej burzy wychodzi słońce, dlatego prosimy wszystkich ludzi dobrej woli, żeby pomogli Hubertowi przetrwać okres leczenia i rehabilitacji i być może sprawili, że dzień 15 lipca będzie w jego pamięci po prostu koszmarem, z którego wreszcie się obudził.

Aktualności1

  • Jesteśmy w szoku, że udało się zebrać taką kwotę, bo naprawdę liczyliśmy tylko na parę złotych. Dziękujemy wszystkim, którzy chcieli się z nami podzielić swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi i obiecujemy, że środki nie zostaną zmarnowane

Wpłacający71

 
Dane ukryte
300 zł
 
Dane ukryte
200 zł
 
Dane ukryte
150 zł
MR
Michał Rosenbaun
100 zł
 
Dane ukryte
100 zł
 
Dane ukryte
100 zł
R
RGG
100 zł
 
Dane ukryte
65 zł
 
Dane ukryte
50 zł
 
Dane ukryte
50 zł
Zobacz więcej

Komentarze12

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

436 712 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?