id: 4wu7gg

Ratujemy kunie – Zorzę i Śmieszka!

Ratujemy kunie – Zorzę i Śmieszka!

Nasi użytkownicy założyli 1 177 625 zrzutek i zebrali 1 230 326 299 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

Przypadkiem dowiedziałem się, że gospodarz u którego kupuję jaja chce sprzedać swoje konie i wyznał mi, że niestety sprzeda je na mięso do Włoch. Postanowiłem zadziałać, bo kocham zwierzęta, jestem wege od 20 lat, a i te koniki takie piękne i wolne... Chodzi o klacz - Zorzę, która ma 11 lat i jej 4-miesięcznego synka, który jeszcze nie ma imienia, gospodarz woły na niego po prostu „Mały”, a ja jako, że szykuje się z niego naprawdę spory i nieźle rozbrykany koń postanowiłem nazwać go „śmieszkiem”. Zorza i Śmieszek to takie miłe poczciwe wiejskie „kunie”, Zorza pracowała przy polu, poznałem ją jak ciągnęła wóz pełen dzieciaków. Gospodarz mówi, że brak mu już sił i kasy do opieki i zgodził się sprzedać mi te koniki w takiej cenie jaką zapłaciłaby rzeźnia. Szukając w gronie znajomych znalazłem też miejsce, gdzie koniki będą mieszkać i będą mieć dobre warunki do życia. Vera Kobylińska wraz z mężem Piotrem A. Nowakowskim prowadzą bardzo fajne miejsce w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego, gdzie mieszka już trochę koni w tym kilka uratowanych „emerytów”. Prowadzą też fan page na facebooku (https://www.facebook.com/DziedzicPruskiKierwiny/ ) na którym będą dawać znać co słychać u Zorzy i Śmieszka. Wiem, że zapewnią koniom odpowiednią opiekę. Budżet akcji to 9700 zł, obejmuje on spodziewany koszt wykupu 2 koni, ich transportu przez pół Polski z moich okolic Wilgi do Lidzbarka, a także opieki weterynaryjnej i kastracji młodego. Po tym jak nasza akcja odniesie sukces i przewieziemy konie do Lidzbarka zaprosimy Was -wszystkich darczyńców- na specjalną imprezę dziękczynną. Odbędzie się ona właśnie w Kierwinach, tam gdzie będą mieszkać nasze koniki. Oprócz radości jaką da Wam ich obserwowanie czy pielęgnacja, atrakcją dla chętnych będzie poprowadzona przeze mnie sesja jogi śmiechu i ognisko z muzykowaniem. Jest przestrzeń też na Wasze spontaniczne propozycje jeśli będziecie chcieli przy okazji tej pięknej imprezy zaproponować np. swoje zajęcia, koncert czy wspólnego badmintona. Za uczciwość akcji ręczę osobiście, jestem osobą publiczną, pionierem jogi śmiechu w Polsce, autorem 2 książek - „Jogi śmiechu. Drogi do radości” oraz „Indie. Z miłością i śmiechem”, co miesiąc piszę teksty do „Jogi”, więcej o mnie: joginsmiechu.pl i FB: Jogin Śmiechu. Ufam, że czynienie świata lepszym najlepiej zacząć od konkretnych prostych akcji, gdzie możemy pomóc konkretnym jakże cudnym istotom! :)

Wybrałem się do Pana Zbyszka po jaja. To naprawdę cudowna sprawa kupować jaja nie że sklepu tylko od gospodarza z wolnego chowu, gdzie nie tylko kury ale i samego gospodarza czasem nie tak łatwo znaleźć. I idę przez łąki nad rzekę i taki piękny widok! Zorza ze swoim 4-miesięcznym źrebakiem. Zorza to jeden z ostatnich takich koni pracujących, zaprzęgana jeszcze do wozu. Na rocznicę ślubu pozwoliłem sobie na taką fantazję, że wynająłem Pana Zbyszka z Zorzą i obwieźli nas po okolicy. Rozalka do tej pory pamięta trasę tego przejazdu bo na rowerze bezbłędnie zauważa "o tato, tutaj z koniem jechaliśmy". I dziś Pan Zbyszek nie spieszy się by mi sprzedać jaja, ja też się nie spieszyłem, pozwoliłem mu załadować taczkę pełną ostatnich jesiennych liści podziwiając koniki. Czułem taką wolność w tym źrebaku wręcz smiejacym się do mnie. Po cichu marzę sobie o swoim koniku ale na razie nie mam na to ani budżetu ani przestrzeni. Ale pozwoliłem sobie tak by było o czym rozmawiać spytać "za ile by Pan mi sprzedał Małego?". "Dotąd w ostatnich latach wszystkie moje koniki szły za 4 tysiące - powiedział Pan Zbyszek - ten ma jeszcze 4 miesiące, jeszcze z 2 miesiące poczekam że sprzedażą bo może wzrosły ceny. Choć wie Pan taki to ból teraz sprzedawać konia. Kiedyś to koń szedł do chłopa, na roli pracował. Teraz już nie ma takich chłopów co to by na gospodarkę kunia wzięli. No i ja to sprzedaje na rzeź, do Włoch, na mięso. Zorze też już sprzedam no bo sił już do tego ni mam".O nie co to to nie! Poprosiłem Pana Zbyszka by dał szansę i moim przyjaciołom bo wiem, że mam Fejsa i Instagrama pełnego ludzi co zwierzęta kochają. I pewnie też takich co jakiegoś hektara mają czy stajnie też mam. I tak się dalej potoczyła ta historia, że koniki są już dla nas zarezerwowane i mają miejsce, gdzie znajdą bezpieczny azyl. Z wdzięcznością końską dawką miłości!

Piotr Bielski, joginsmiechu.pl, FB: Jogin Śmiechu

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 128

preloader

Komentarze 8

 
2500 znaków