Projekt "no Gringo, soy Polaco" [Wenezuela i Kolumbia]
Projekt "no Gringo, soy Polaco" [Wenezuela i Kolumbia]
Opis zrzutki
Droga załogo, czas na kolejną wyprawę!
Ochrzciłem ją mianem: „no Gringo, soy Polaco”.
Będzie to moja trzecia samotna wyprawa w rejon morza karaibskiego, a jednocześnie pierwsza do Ameryki Południowej. Podczas poprzednich dwóch przepłynąłem Atlantyk z Afryki na Grenadę, pływałem w rzece pełnej krokodyli na Jamajce, przeżyłem tydzień bez pieniędzy w zatoce Piratów z Karaibów na Saint Vincent, spałem na plaży pełnej dzikich psów i pcheł piaskowych, dostałem zaproszenie na karaibskie wesele oraz zaliczyłem bożonarodzeniową imprezę ze studentkami z Erasmusa na Martynice.
Ta podróż będzie jednak inna, bardziej hardcorowa od poprzednich!
1) Zaczynam w Caracas, stolicy Wenezueli, czyli mieście cieszącym się złą sławą NAJNIEBEZPIECZNIEJSZEGO MIASTA ŚWIATA. Przetrwam tam kilka dni, po czym ruszam w dalszą drogę przez kraj ogarnięty kryzysem politycznym i ekonomicznym.
2) Będę podróżować wzdłuż wybrzeża morza karaibskiego w Wenezueli i Kolumbii. Jak zwykle sprawdzę różne sposoby transportu: autostop, transport publiczny, a może nawet złapię jakiegoś jachtostopa.
3) W Kolumbii oprócz wybrzeża chciałbym również odwiedzić Medellin (miasto Pablo Escobara) oraz stolicę Bogotę.

Żeby nie było za łatwo, to wprowadzam pewne ograniczenia:
A) Biorę tylko bagaż podręczny. Maksymalna waga sprzętu, który włożę do tego plecaka nie może przekroczyć 6 kg.

B) Budżet całej wyprawy to 6000 zł. W tym ok. 4000 zł wydam na bilety lotnicze. Resztę przeznaczę na jedzenie i noclegi w miejscach, w których nie mogę spać na dziko (w Afryce spałem na ulicy, w Caracas i Medellin nie jest to najlepsze rozwiązanie). W październiku szczepiłem się na dur brzuszny i inne niefajne choroby, więc oszczędzę na wizycie u lekarza, jedynie muszę ogarnąć ubezpieczenie.
C) Jak zwykle moim sprzętem noclegowym będzie hamak. Planuję spędzić w nim jak najwięcej nocy. Tak, to ten hamak, w którym można było wylicytować weekend podczas ostatniego finału WOŚP ;)

Jak podczas każdej wyprawy będę się starał jak najczęściej spędzać czas z lokalną ludnością. Nie znam hiszpańskiego, co może być drobną barierą komunikacyjną w kontaktach z lokalsami, ale postanowiłem, że podejmę trud nauczenia się go. Czy podczas dwóch miesięcy, korzystając jedynie z dostępnych za darmo w Internecie lekcji i rozmówek kupionych za 5 złotych da się nauczyć języka obcego? Pewnie! :)

Wyprawa rozpocznie się: 14.03.2020 r.
Chociaż podróżuję sam, to bez Ciebie nigdzie nie lecę! Trzymaj mocno kciuki, powiedz znajomym o wyprawie, udostępnij.
W miarę możliwości proszę o symboliczną wpłatę na zrzutkę. Razem nic nas nie powstrzyma!
A jeśli chcesz wiedzieć, jak dalej potoczy się ta historia, odwiedź mnie na Fb i Insta: @prostywirtuoz

O mnie:
Piotr Kilian (znany również jako Prosty Wirtuoz i Pirat Dyplomata) - z wykształcenia jestem specjalistą od bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego, ale nie służę w policji, czy wojsku, bo pościgi i wybuchy mnie nudzą. Aktywista społeczny, podróżnik, trochę pisarz. Pełnię też funkcję wiceprezesa Instytutu Śląska Cieszyńskiego oraz dyrektora Beskidzkiego Festiwalu Podróżników, a w przeszłości byłem m. in.: senatorem Uniwersytetu Śląskiego.
Powodzenia! ????
Symbolicznie ale życzę powodzenia ????
Powodzenia Kilsu! :D