Pomóżmy Saro zakupić własnego tuk-tuka ID: 5d9f8c

Pomóżmy Saro zakupić własnego tuk-tuka ID: 5d9f8c

11 400 zł z 16 000 zł

71%

11 400 zł

11 400 zł

z 16 000 zł

35 dni

35 dni

do końca

57

57

wspierających
71%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 3

  • Nie chwalimy dnia przed zachodem słońca, ale… Jesteśmy już blisko historycznego wydarzenia. Damy wędkę, a nie rybę. Za zebrane złotówki darczyńców zakupimy pierwszego, nie tylko w Kenii, tuk-tuka w biało-czerwonych barwach. Swój udział będzie miało kilkadziesiąt osób, wśród nich Rafał Sonik - zwycięzca rajdu Dakar 2015, dziewięciokrotny zdobywca Pucharu Świata w kategorii quadów. Mamy nadzieję, że już w styczniu 2021 roku inauguracyjną jazdą Saro rozpocznie nowy rozdział w zawodowym życiu.

    A co słychać dziś, na początku lipca, u jego rodziny?

    Nadal nie mają żadnego źródła dochodu. Utrzymują się jedynie z przekazywanych przez nas środków prywatnych i wpłat darczyńców. Nie jest łatwo. Ceny poszły znacznie w górę, więc na wiele artykułów nie mogą sobie pozwolić. Zipporah planuje domowy budżet z wielką starannością.

    Szkoły są nadal zamknięte i nie zapowiada się, aby do stycznia cokolwiek się zmieniło. Ponieważ dla rodziny nauka jest priorytetem Zipporah przekonała jednego z nauczycieli ze szkoły, żeby prowadził dla kilku chętnych dzieci lekcje prywatnie. Takie praktyki są jednak zakazane, więc 6-osobowa grupa musi się ukrywać w trakcie zajęć.  

    Saro przystąpił do odnowienia uprawnień do kierowania pojazdami. Jest w trakcie kursu nauki jazdy tuk-tukiem. Uwielbia te zajęcia, a instruktor bardzo go chwali.

    eebd6c56ee4a6bac.jpeg

    Czytaj więcej
  • Gdy zakładaliśmy niniejszą zrzutkę sytuacja życiowa Saro i jego rodziny wydawała nam się bardzo trudna. Niestety, aktualnie jest ona znacznie gorsza, a właściwie tragiczna. Złożyło się na nią kilka czynników.


    Pierwszym, jak wszędzie na świecie, stał się koronawirus, który doprowadził do zamknięcia w połowie marca wszystkich hoteli na kenijskim wybrzeżu. Saro, tak jak inni pracownicy zatrudnieni w sektorze turystyki, otrzymali wypowiedzenia bezterminowe. Tym samym Saro jako jedyny żywiciel rodziny został pozbawiony możliwości zarobku, a cała rodzina środków do życia.


    W tym trudnym czasie Rodzina Podróżników Klubu Polskie Himalaje zobowiązała się do zapewnienia mu środków na przetrwanie (czynsz za wynajmowane pomieszczenie i jedzenie) oraz to na czym mu bardzo zależy – na naukę dla dzieci. Szkoły w Kenii są bowiem oficjalnie zamknięte, ale w rzeczywistości zeszły do podziemi. Ministerstwo nauki zawiesiło bowiem lekcje, jednak egzaminy zamierza przeprowadzić bez zmian.


    Saro z nadzieją słuchał wiadomości, kiedy pandemia minie i będzie mógł wrócić do pracy. Niestety, w niedzielę wielkanocną obudził się z brakiem czucia od pasa w dół. Wylądował w szpitalu, gdzie po dwóch dniach okazało się, że ma przepuklinę w odcinku lędźwiowym; ponadto wypadł mu dysk (dyslokacja). Uraz jest zbyt poważny i każde przeciążenie może skutkować poważnymi konsekwencjami. W tej sytuacji nie będzie już mógł wrócić do pracy w hotelu jako bagażowy.


    Jest przerażony. Utracił nadzieję, że powróci do hotelu po jego otwarciu. Jedyną szansą jest jak najszybsze rozpoczęcie nowego biznesu. Dlatego nasza propozycja zakupu tuk-tuka okazała się bardzo trafna, a wręcz prorocza, gdyż dziś jest to w zasadzie jedyna realna szansa, aby mógł w ten sposób zarabiać.

    Czytaj więcej
  • Dwunaste urodziny Nelki
    Jak zorganizować imprezę, gdy mieszka się w jednym, ciasnym pokoju? Jak upiec tort nie mając piekarnika? Jak kupić cokolwiek dla gości, gdy dysponuje się budżetem około 5 dolarów, a sam tort to wydatek minimum 20 USD? Wiele wyrzeczeń kosztuje kenijską rodzinę ten ważny, dla każdego dziecka, dzień w roku.
    Tym razem urodziny Nelki były wyjątkowe. Udało się wynająć salę w kościele, a dzięki pomocy naszego klubu, Polskie Himalaje, zakupić tort i poczęstunek dla wszystkich zaproszonych dzieci. Więcej możecie przeczytać pod linkiem: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3047170488640434&id=100000425396812&notif_t=feedback_reaction_generic&notif_id=1582399014463613&ref=m_notif
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Czy zadawaliście sobie kiedyś pytanie, jak bardzo rodzice potrafią poświęcić się dla dobra dziecka, odmawiać sobie wszystkiego włącznie z jedzeniem, byleby zapewnić im właściwą edukację, a co za tym idzie lepszą przyszłość? I to wszystko w kraju, w którym nie istnieje pojęcie „socjalu” - w Kenii.

Tam nie ma 500+, stypendiów i żadnej pomocy od państwa. To kraj w którym najlepszym dobrem jest praca. Wszyscy o niej marzą. Tak, marzą. Niestety, ale miejsc pracy z roku na rok jest coraz mniej. I tu nie chodzi o szeregi niewykształconych, leniwych ludzi z Czarnego Lądu. Ten problem dotyczy również tych, którzy ukończyli studia. To kraj bardzo skorumpowany, w którym o przyjęciu do pracy decydują często inne względy niż wiedza czy umiejętności. Z drugiej strony bez wykształcenia czeka ich tylko żebractwo i głód, więc nie mają wyjścia - muszą zaryzykować i zainwestować w wykształcenie.

Chciałabym Wam przedstawić w wielkim skrócie rodzinę z wioski Mtwapa, oddalonej o kilkanaście kilometrów od Mombasy. Saro – tata, Zipporah – mama i dwójka wspaniałych, uśmiechniętych dzieci – 12-letnia Nelka i ośmioletni Nelius. Poznałam ich bliżej podczas tegorocznego pobytu w Kenii.

g9cc40e3f764e018.jpegŻyją w dzielnicy dla ubogich, w bardzo skromnych warunkach, wszyscy w jednym wynajętym pokoju, który służy im zarówno za sypialnię, jadalnię, kuchnię, jak i miejsce do nauki. Myją się w miskach. Toalety (wc czyli dziury w ziemi) mają na zewnątrz, są wspólne dla całej ulicy.

ja6eb21963de0209.jpeg

Warunki w jakich mieszkają oraz więcej zdjęć rodziny możecie zobaczyć pod linkiem: https://photos.app.goo.gl/hy6buatHoVUdc8bX7

(przepraszam za ich jakość, ale były robione bardzo starym smartfonem).

Żyją z jednej pensji – Saro, który pracuje jako stróż nocny i bagażowy w hotelu przy plaży. W najlepszych miesiącach zarabia około 120 dolarów, z czego 30 musi zapłacić za czynsz. Praktycznie wszystko co mają przeznaczają na szkołę dla swoich dzieci, które są bardzo zdolne i marzą o studiach.

W Kenii nawet szkoły publiczne są płatne. Pomimo obowiązku edukacyjnego wiele dzieci pozostaje w domach, gdyż ich rodziców nie stać, aby je tam wysłać. Szkoły publiczne to jednak raczej „przechowalnie” niż miejsce do nauki. Klasy liczą po 70 i więcej uczniów. Nie wszyscy mieszczą się w klasach, więc dzieci zmieniają się w trakcie trwania lekcji. Część wchodzi, część wychodzi. I tak przez cały dzień.

n4c7daf3d448942e.jpeg

Dlatego marząc o lepszej edukacji dla swoich pociech, Kenijczycy muszą posyłać dzieci do szkół prywatnych, oczywiście dużo droższych.

Za trzy miesiące nauki Saro musi zapłacić po 45 dolarów za każde dziecko + egzaminy i inne wydatki. Nie masz tyle pieniędzy - dziecko nie zostanie wpuszczone do klasy. Miesięcznie Saro musi więc zapłacić minimum 30 dolarów.

Jeśli zarobi za 30 dni 120 dolarów, to po zapłaceniu czynszu i szkoły zostaje mu 60 dolarów na rachunki, jedzenie oraz inne wydatki (czyli 2 dolary na dzień). Jednak takie miesiące zdarzają się 2-3 razy w roku. W pozostałe zarabia ok. 90 dolarów, czyli po opłaceniu mieszkania i szkoły pozostaje im przeżyć za 1 dolara dziennie.

e0c90da16834195e.jpeg

W tym roku Nelka kończy pierwszy stopień edukacji (odpowiednik naszej podstawówki) i marzy o szkole średniej. Oceny ma wybitne. Jest najlepsza w klasie. Ale szkoła średnia to jeszcze wyższe opłaty, a rodzice już teraz ledwo co wiążą koniec z końcem. Egzaminy ma w lipcu. Czy zdążymy ze zbiórką, żeby nie straciła roku i nie musiała zostać w domu?

m2a220e394d62c75.jpeg

Dzieci Saro są bardzo zdolne i pracowite. W domu nie ma czasu na zabawę. Jak mówi Zipporah – bez edukacji w Kenii jesteś nikim. Jeśli będą tracić czas na zabawę to utracą szansę na lepsze życie.

Saro mógłby zrezygnować ze szkoły dla swoich dzieci, jak to robi część Kenijczyków. Dzieci plątają się wtedy bez celu po wiosce. Oni chcą jednak czegoś więcej - aby dzieci ukończyły dobrą szkołę, potem może studia o których marzą. Kim chciałyby być? Nelka chirurgiem, a Nelius pilotem…

c5d6a492489b0f35.jpeg

Dlatego Saro i Zipporah często odmawiają sobie wszystkiego. Jedzą właściwie w kółko to samo - ugali (papka z mąki kukurydzianej). Saro nie ma zapewnionych żadnych świadczeń w hotelu. Nie dostaje posiłku, dojechać musi na własną rękę, a że zazwyczaj nie ma na to pieniędzy, to chodzi 7,5 km w jedną stronę.

Żona Saro jest z wykształcenia nauczycielką. Jednak nie pracuje, gdyż nie ma układów dzięki którym mogłaby zostać zatrudniona. Pochodzi z bardzo biednej rodziny, w której jako jedyna z ośmiorga dzieci ukończyła studia. Cały wolny czas poświęca dzieciom. Gdy nie mają pieniędzy na szkołę i muszą zostać w domu, wówczas sama przystępuje do ich kształcenia. Jest bardzo wymagająca, ale wie że tylko dzięki ciężkiej pracy mogą wyjść z biedy.

Gdy pytam czy chcieliby mieć więcej dzieci, odpowiadają: tak, ale ich na to nie stać. Ledwo z dwójką dają radę. „To nie sztuka mieć dzieci, sztuka zapewnić im godne życie” – mówi Saro. To naprawdę mądrzy i skromni ludzie.

Jak można im pomóc? przecież w potrzebie są miliony na świecie? Wszystkich nie uratujemy, ale poprzez łańcuch ludzi dobrej woli jesteśmy w stanie dotrzeć do wielu. Saro ma plan. Chciałby otworzyć swój biznes. Nie chce wyciągać pieniędzy od ludzi, prosić o pomoc. Nie chce być na czyimś utrzymaniu, jest mu wstyd, że nie zapewnia rodzinie podstawowych potrzeb. Jest mu ciężko, ale nie chce ciągle żyć w strachu czy następnego dnia będzie miał za co kupić dzieciom jedzenie.

Rozeznał rynek. Niestety, wiele prac z powodu korupcji nie będzie mu nigdy dane wykonywać, np. chciał zakupić maszynę do mielenia mąki kukurydzianej, ale jak poszedł do sklepu to się dowiedział, że ON jej nabyć nie może. Czemu? Bo to zawód dla osób „wybranych”. I nawet jakby uzbierał na nią środki, to i tak mu jej nie sprzedadzą.

Jedyny niezagrożony biznes, który może wykonywać bez obaw, że jakaś pseudo mafia go z niego „wygryzie” to transport. Koszt busa (matatu) pozostanie zawsze jedynie w zasięgu jego marzeń, dlatego chciałby rozpocząć pracę jako kierowca tuk-tuka (zdjęcie poniżej). Jego koszt to około 4000 dolarów. Saro sam tego nigdy nie uzbiera. A pomysł jest bardzo dobry i realny.

iad9e54956ca7156.jpeg

Zapotrzebowanie na transport w Kenii jest wciąż ogromne. Jeżdżąc tuk-tukiem (także z polskimi turystami) może zarobić więcej niż w hotelu; będzie go stać na edukację dzieci i nieco lepsze życie. Nie będzie już musiał nikogo prosić o pomoc. O tym właśnie marzy. Chce być samodzielny.

Dlaczego uważam, że ta rodzina zasługuje na pomoc? Bo urzekło mnie ich podejście, determinacja, poświęcenie, priorytety i miłość do dzieci. Mają plan i nie jest nim proszenie o co miesięczne wsparcie, żebranie od białych turystów. Potrzebują jedynie kapitału na start, aby się usamodzielnić.

Podczas każdej podróży w regiony, gdzie panuje bieda, wraz z bliskimi i dalszymi znajomymi, staramy się pomagać różnymi sposobami. Przywozimy ubrania, kupujemy jedzenie. To pomoc doraźna. Tym razem chcielibyśmy jednak pomóc w inny sposób; uważamy, że Saro i jego rodzina zasługują na lepsze życie, o które codziennie się modlą i ufają, że nadejdą lepsze czasy. Niestety kwota jaka jest w tym przypadku potrzebna przekracza nasze możliwości finansowe, dlatego będziemy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą wpłatę. I zapraszamy do Kenii – w styczniu bądź lutym, to najlepsze miesiące. Nasza obecność przyczynia się do wsparcia lokalnej turystyki i zapewnia Kenijczykom miejsca pracy, których bardzo potrzebują.

Jeśli ktoś ma jakiekolwiek pytania to chętnie odpowiem ([email protected] lub [email protected]) W imieniu własnym i Saro – ASANTE SANA (dziękuję bardzo).

Wpłacający57

R
Rafal Sonik
4 700 zł
 
uczestnicy biegu Everest Warszawski
800 zł
 
uczestnicy projekcji filmów w hołdzie Andrzejowi Zawadzie
700 zł
 
uczestnicy projekcji filmu "Everest dla każdego" w Kielcach
500 zł
 
uczestnicy benefisu A. Lwowa
450 zł
 
uczestnicy biegu Everest Sudecki
420 zł
KS
Krzysztof Sałdak
250 zł
AT
Anna Tyka
250 zł
A
ANGELIKA
203,56 zł
 
Dane ukryte
200 zł
Zobacz więcej

Komentarze4

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

558 501 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?