John Doe ofiara wypadku wciąż walczymy o zdrowie
John Doe ofiara wypadku wciąż walczymy o zdrowie
Aktualności1
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
W poniedziałek, po ponad roku leczenia JD rozpoczyna VI rundę walki z przeciwnościami losu, ze skutkami ubiegłorocznego wypadku.
26.01.2026 JD przejdzie kolejną operację jest to niezbędne wyszycie cewki moczowej w miejscu przewężenia (więcej w Runda IV). Zabieg będzie trudny, oczywiście kosztowny a doświadczenie pokazuje jak mocno obciążony ryzykiem powikłań. Jednak nie można od niego odstąpić, przewężenia nie możemy inaczej wyleczyć a bez tego regeneracja układu nerwowego nie wystarczy. Niestety przybliżony koszt nie został określony.
Licznych fanów tego dzielnego psa i naszych działań by uczynić jego życie nie tylko możliwym ale i szczęśliwym prosimy o wsparcie, osoby chcące poznać lub odświeżyć jego historię zapraszamy do lektury
Historia w „kilku słowach”
Zmierzył się z okrutnym losem i choć w pierwszej chwili wyglądało na to że poniósł porażkę, że życie przegrane – dosłownie złamane i prócz ogona wyrwana psia godność i nadzieja...
Choć wydawał się zadbany rodzina opuściła go w krytycznym momencie. Został sam na pastwę losu, na śmierć...
Jakiś psi anioł czuwał nad nim i dobrzy ludzie umożliwili mu dalszą walkę.
W pierwszych dniach stycznia uległ wypadkowi. Dosłownie „ porzucony i rzucony na glebę” przegrał pierwszą rundę bez większych szans na poruszanie się, według doświadczeń lekarzy weterynarii bez szans na powrót sprawności pęcherza i odbytu. Mimo krytycznych rokowań i wskazań do eutanazji stanęliśmy z nim do drugiej rundy. Dzięki staraniom wielu osób, wsparciu chirurgii weterynaryjnej , rehabilitacji i zaawansowanej suplementacji wygrał ją dosłownie wstając się d rundy trzeciej. Każdą szansę na przywrócenie sprawności wykorzystał, przy ogromnym wsparciu pokonał przysłowiowe i dosłowne schody życia a kłody rzucane przez los zaczął przeskakiwać. Kilka miesięcy walczyliśmy razem z nim przeciw opornym bakteriom które zagnieździły się w pęcherzu, wszystko wskazuje na to że ostatecznie wygraliśmy. Słabsza kończyna miednicza (tylna łapa po prostu) w której miał wypracować tzw ruch rdzeniowy – mimo że słabsza działa, JD potrafi nią poruszać celowo z zamysłem, odruchowo...nawet podrapać się za uszkiem! Można zatem cieszyć się z wygranej rundy trzeciej.
Kiedy radośnie biegał na łąkach my zmuszeni byliśmy planować następne rundy, kolejne przystanki naprawiania uszkodzonego ciałka.
Kolejna IV runda zaskoczyła nas wszystkich, ku zdumieniu lekarzy mocz w cewce zatrzymał się i nawet najcieńszy cewnik nie był wstanie dotrzeć do przepełnionego pęcherza...Mimo bólu JD nie tracił pogody ducha. Konieczna była operacja ratująca życie. Początkowo sądzono, że to kamienie spowodowały zator w cewce. W trakcie zabiegu okazało się, że to nie kamienie. To kość prąciowa prawdopodobnie uszkodzona w czasie wypadku narosła tak, że uciskała cewkę. Operacja trwała wiele godzin, na 10 dni pies miał wszyty cewnik – trochę mu przeszkadzał ale nie na tyle by martwił się jak my- opiekunowie.
Runda V 1.10.2025 odbył się trudny zabieg redukcji zwichnięcia rzepki lewej kończyny st. II na stronę przyśrodkową. W następstwie operacji JD miał przejściowe problemy z oddawaniem moczu i kału, przez kilka dni sytuacja była bardzo poważna następnie nasz psi bohater poradził sobie z powikłaniami, rozpoczął rekonwalescencję i rehabilitację. Aż do tego tygodnia cieszyliśmy się z jego dobrej formy i wizji braku operacji na horyzoncie. Niestety...


