id: 5pz5uf

Nadzieja na życie, walka z Czerniakiem złośliwym

Nadzieja na życie, walka z Czerniakiem złośliwym

 
Milena Stańczyk

Opis zrzutki

Celem zbiórki jest zgromadzenie 300 tys zł na leczenie zaawansowanego czarniaka złośliwego, w tym koszty terapii, konsultacji specjalistycznych, badań diagnostycznych, leków, hospitalizacji, rehabilitacji oraz niezbędnych dojazdów związanych z leczeniem.

Naszą ostatnią nadzieją jest też leczenie za granicą, gdyż leczenie systemowe, a nawet kliniczne, eksperymentalne do tej pory nas zawiodło. Kończy nam się czas, nie mamy już wielu szans.


Zwykły pieprzyk okazał się wyrokiem.


Jeszcze kilka lat temu nasze życie wyglądało jak spełniające się marzenie. Budowaliśmy dom, cieszyliśmy się narodzinami dzieci i snuliśmy plany na przyszłość.

Wydawało się, że przed nami całe życie.

Nie przypuszczaliśmy, że wszystko zmieni zwykły pieprzyk na nodze mojego męża.

Mateusz zgłosił się na rutynowe usunięcie zmiany. Nic nie wskazywało na tragedię. Kiedy pieprzyk odrósł, wykonano kolejne badania.

Wtedy usłyszeliśmy słowa, które rozdarły nasz świat na pół – czerniak złośliwy.

Kilka miesięcy wcześniej na świat przyszedł nasz wyczekiwany synek.

Zamiast przeżywać najpiękniejszy czas młodych rodziców, stanęliśmy twarzą w twarz z jedną z najbardziej agresywnych chorób nowotworowych.


Rozpoczęła się wieloletnia walka. Operacje, wycinanie kolejnych zmian, niezliczone badania, pobyty w szpitalach i życie od jednej kontroli do następnej.


W 2021 roku Mateusz rozpoczął immunoterapię w Świętokrzyskim Centrum Onkologicznym w Kielcach.

Niestety z czasem pojawiały się wznowy czerniaka. Kolejne operacje, kolejne węzły chłonne wycinane.


Leczenie trwało, a my staraliśmy się żyć.

Na świat przyszła nasza córeczka. Mąż po okresach rekonwalescencji pomiędzy operacjami wracał do pracy. Kończyliśmy budowę wymarzonego domu. Wierzyliśmy, że najgorsze już minęło.

Niestety, choroba tylko na chwilę się wycofywała, aby za chwilę znów zaatakować.


W 2023 Mateusz został przeniesiony do Narodowego Centrum Onkologii w Warszawie, lekarze w Kielcach nie byli w stanie już pomóc.


Kolejne wlewy immunoterapii, kolejne operacje, wizyty i niekończące się badania, leczenie systemowe, wyciszało chorobę, dawało nadzieję, na namiastkę normalnego życia. Powroty do pracy, dawały poczucie tymczasowej stabilizacji i poczucia wartości jako człowieka i głowy rodziny. Pomimo już coraz mocniej odczuwalnych skutków ubocznych tej śmiertelnej choroby.


W 2025 roku pojawiły się kolejne przerzuty do węzłów chłonnych.

Mateusz przeszedł rozległą operację i radioterapię obu pachwin. Mimo bólu i wyczerpania nie poddawał się. Każdego dnia walczył o to, by móc odprowadzać dzieci do przedszkola, przytulać je, bawić się z nimi i być przy nas tak długo, jak tylko będzie to możliwe.


Na początku 2026 roku wszystko załamało się w ciągu kilku tygodni.

Pojawiły się nowe guzy, które rosły w zatrważającym tempie.

Immunoterapia, która przez lata dawała nam nadzieję, przestała działać.

Choroba błyskawicznie rozsiała się po całym organizmie.

Mąż zakwalifikował się do eksperymentalnego badania klinicznego.

To była nasza ostatnia deska ratunku.

Niestety jego stan stale się pogarsza. Nowotwór dał przerzuty do kości, powodując niewyobrażalny ból kręgosłupa, nóg i stawów.

Jeszcze kilka miesięcy temu pracował, śmiał się z dziećmi i planował przyszłość. Dziś porusza się na wózku inwalidzkim. Obdarty z siły i godności.

Potrzebuje pomocy przy najprostszych czynnościach, które kiedyś wykonywał bez zastanowienia.

Przerzuty do kości doprowadziły do poważnych uszkodzeń kręgosłupa.

Lekarze zdecydowali o konieczności wszczepienia implantów stabilizujących.

Kości są tak osłabione przez chorobę, że nawet zwykłe wstawanie z łóżka może doprowadzić do złamania i kolejnych uszkodzeń.

Operacja ma zmniejszyć ból i dać mu szansę na bezpieczniejsze funkcjonowanie.


Najbardziej bolą jednak pytania naszych dzieci.

„Kiedy tata znowu pójdzie z nami na spacer?”

„Kiedy będzie się z nami bawił tak jak kiedyś?”

Nie potrafimy odpowiedzieć.


Każdego dnia patrzymy, jak człowiek, który był podporą naszej rodziny, zmaga się z bólem i odbieraną mu przez chorobę sprawnością.

A my możemy jedynie walczyć razem z nim i mieć nadzieję, że uda się wygrać kolejny dzień.

Przed nami kolejne leczenie, konsultacje specjalistyczne, rehabilitacja, sprzęt medyczny, leki przeciwbólowe i codzienna opieka.

Koszty rosną z każdym tygodniem, a choroba odebrała Mateuszowi możliwość pracy.

Dlatego prosimy Państwa o pomoc.

Każda wpłata to dla nas nie tylko wsparcie finansowe.

To także nadzieja.

Nadzieja na leczenie, na ulgę w bólu i na kolejne wspólne chwile, których tak bardzo pragniemy.

Chcemy zrobić wszystko, aby mój mąż i najlepszy przyjaciel mógł jak najdłużej patrzeć, jak dorastają nasze dzieci.

Aby mógł usłyszeć ich śmiech, przytulić je przed snem i być częścią ich codzienności.


Z całego serca dziękujemy za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. Dzięki Państwu nie tracimy wiary, że w tej walce nie jesteśmy sami.



Komentarze 1

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez