id: 5t842p

Wydanie mojej książki - pomóż mi wskrzesić moją historię!

Wydanie mojej książki - pomóż mi wskrzesić moją historię!

Nasi użytkownicy założyli 1 068 547 zrzutek i zebrali 1 165 665 756 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

''Wszystko, co tworzy artysta, to tylko jego własna, smutna i szara rzeczywistość, obrócona w sny i marzenia... ''

Tak powiedział, albo napisał, zapewne jakiś mądry i słynny człowiek; tylko nie pamiętam nazwiska. A może mi samej mi się tak powiedziało?

Pamiętam, że kiedyś, w najgorszych chwilach samotności, największą radość przynosiło mi czytanie. Dzięki wszystkim ucieczkom do nieistniejących światów; dzięki wszystkim historiom, których nigdy nie było, człowiek jest w stanie przetrwać nawet i najmroczniejsze chwile życia. Pewnego dnia doszłam do wniosku, że to co twórcy dają światu, jest najpiękniejszą rzeczą na świecie - chociaż przez chwilę, ktoś na drugim końcu świata, czuję się odrobinę mniej samotny; odrobinę bardziej szczęśliwy. Choć na chwilę.

Zaczęłam marzyć o tym, że pewnego dnia zostanę też takim magicznym architektem, tworzącym nieistniejące światy. O tym, że serce kogoś zupełnie nieznajomego, gdzieś na drugim końcu świata, zabije szybciej, gdy sięgnie po moją książkę. I po prostu - zaczęłam pisać.

Dziesięć lat później i dziesięć tysięcy stron później (mniej więcej tyle ma obecnie całość tego, co stworzyłam), przekonałam się jak bardzo życie weryfikuje nasze dziecinne marzenia. Pisanie poszło w kąt... zresztą, nieważne. Było mi ciężko i jest ciężko, ale nie chcę wam opowiadać o sobie, tylko o Kojocie i Wędrowcach. Oraz ''Historii, której nie było'', moim wymyślonym świecie, któremu poświęciłam prawie jedną trzecią życia. Myślisz, że nie chciałam, aby usłyszał o nim prawdziwy świat? Jasne, że chciałam, ale ostatnio były sprawy, które wydawały mi się zdecydowanie ważniejsze.

O czym piszę? O rzeczywistości, obróconej w metaforę i fantazję. To... taka bajka dla dorosłych. Albo inaczej - powieść dla tych, którzy nie chcieli nigdy dorosnąć, ale musieli. Anioły utraciły swe skrzydła i przeniosły się do podziemi Azylu, pijąc na umór, przygrywając na instrumentach i włócząc się po całej Konstrukcji. Wszystko dlatego, że kopnięty fizyk z jednej z ludzkich ziemi, zabrał ze sobą na pokład swojej tajemniczej maszyny, randomowego smarkacza z dziwnej krainy. To jest: następcę ich ostatniego króla.

Parę tysięcy lat później - o ile między wymiarami da się liczyć czas - to samo, nie do końca zdrowe na umyśle dziecię, Django Coyotte, który na Ziemi został Iwo Kralem, pałęta się po jednej z ludzkich Ziemi. Czyni bałagan, a czasami, jak mu przypadkiem tak wyjdzie, to i dobro. Ogólnie książka miała być o Wędrowcach, ale po kilkunastu przeróbkach polubiłam go tak bardzo, że pisanie o nim, to była czysta przyjemność. Do dziś nie rozumiem, jakim cudem moja własna postać, może przerastać mnie dowcipem i inteligencją. Wolę przemawiać do świata poprzez Kojota; jakoś mi się podoba bycie takim elokwentnym nieudacznikiem. Jedno moje ''dziecię'' odziedziczyło po mnie: zdolność do opowiadania historii, których nigdy nie było - choć nie zawsze takich, jakich można by oczekiwać. Stąd też powstał tytuł - ''Historia, której nie było''.

Czemu więc przestałam ostatnio pisać? Czemu tylko wertuję te strony, tonąc w tym świecie i uciekając w niego myślami?

Długo się wahałam, czy zrobić to co robię, czyli otworzyć bloga, umieszczać tam fragmenty i co więcej - po co mi ta zrzutka?

Cóż... Przez trudną sytuację, utonęłam w długach - poza tym mam normalną pracę na pełen etat. No i problemy zdrowotne. Czasami brak na jedzenie, czynsz, lekarstwa. Ale ja nie chcę żebrać o pomoc. Czułabym się jak śmieć - chcę mieć coś do zaoferowania temu światu. No i przede wszystkim, Kojot zasługuje na to, żeby go ożywić! Pewnie powiecie - wydać w PDFie. Ile takich rzeczy przewija się rocznie przez Internet? On... my... zasługujemy na więcej. 10 lat to kawał historii, jak na współpracę z kimś, kto nigdy tak naprawdę nie istniał.

Jeżeli tylko uporam się z własnymi problemami, chcę wydać niewielki nakład w formie papierowej. Oraz, przeznaczyć część kwoty na promocję. Od czegoś trzeba zacząć... Nie chcę, żeby te wszystkie historyjki, które stworzyłam przez lata, odeszły z tego świata wraz ze mną. Po mojej śmierci, pamięć komputera zostanie pewnie wyczyszczona; nikt nie zwróci uwagi na kolejny plik z Worda - to nie stosy ręcznych zapisków.

Jeżeli traktujesz wszystko zbyt serio, nie lubisz modernizacji mitologii, dialogów rodem z ''Futuramy'', Zafóna, rock'n'rolla, teorii spiskowych i nieszablonowych pomysłów - no, to nie czytaj. ;)

Jeżeli chcesz wesprzeć mnie i moją twórczość, zapraszam na mojego bloga:

https://jestem-coyotte.blogspot.com/

Jeżeli ci się podoba, to co tworzę - możesz zostawić drobny datek. Dla mnie to będzie oznaczać, że warto żyć, starać się - krótko mówiąc, to stanowi dla mnie motywację, żeby każdego kolejnego dnia otworzyć oczy. Że warto się starać - przetrwać ból, głód, czy wieczne widmo bezdomności. Bo ostatnio, z tą wolą przetrwania, to bywa ciężko. Tylko wiara, że nie straciłam dziesięciu lat życia na coś bezowocnego, trzyma mnie przy życiu...

Dziękuję!

~ Anu Yas

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 3

KW
Krys
50 zł
BA
Basia
50 zł
 
Dane ukryte
ukryta

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!