id: 5wv3dp

Na powrót do sprawności Lucy

Na powrót do sprawności Lucy

 
Marzena Zakrzewska

Opis zrzutki

EDIT 12.10: Tydzień temu Lucy trafiła do szpitala. Obudziła mnie nad ranem głośnym krzykiem, leżała na boku, była osłabiona. W lecznicy otrzymała pomoc, ale kolejne badania wykluczały wstępną diagnozę, że to cukrzyca czy problemy z sercem. Dziś Lucy wciąż nie czuje się dobrze, ma mniejszy apetyt. Obserwuję ją. A póki co kolejna faktura do spłacenia...


EDIT 22.08: 3 miesiące od wypadku - Lucy jest kotem niemal sprawnym! Dzięki serii zabiegów rehabilitacyjnych (pole magnetyczne, laser i ćwiczenia) chodzi na 4 łapkach, jedynie stopa nie zawsze się jej słucha i podwija się. Jeśli neurolog się nie myli, to kwestia kilku miesięcy, aby kotka odzyskała sprawność... Pozostaje jedynie spłacić faktury.


Lucy to kotka, która ma sto lat - tak o niej mówię. Dokarmiałam od 6, ale znałam z widzenia kilkanaście lat. Lucy nie ma zębów i jest "dzikuskiem". 2,5 roku temu była już pod moją domową opieką (najpierw w szpitalu), prawdopodobnie została potrącona, bardzo schudła i chodziła bokiem. Na szczęście leczenie i kroplówki przyniosły zamierzony efekt i kotka wróciła w miejsce bytowania w bardzo dobrej formie.


25 maja br. Lucy nie pokazała się na śniadaniu, a zawsze pilnowała posiłków. Siedziała w budce i nie miała odruchu ucieczki. Nie od razu ją zabrałam. Sprawdziłam po kilku godzinach, nie było jej. Odetchnęłam, że jednak niepotrzebnie się martwiłam. Ale przez cały tydzień żadna z pań karmicielek nie widziała koteczki. Dokładnie po tygodniu znowu była w budce i nie wyglądała dobrze. Zabrałam ją, nie walczyła nawet. Na drugi dzień wet, pobranie krwi, później USG. Wyniki krwi dobre, ale w USG złogi kałowe. Lactuloza, probiotyk, kroplówki - Lucy wszystko dzielnie i bez protestu znosiła. Nikt się wtedy nawet nie domyślał, że przyczyną zalegania kału było złamanie kości miednicy :( Dopiero gdy przyzwyczaiła się do domowych dźwięków i hałasów, do obecności innych kotów, Lucy odważyła się wyjść w mojej obecności z transportera - wtedy zobaczyłam, że prawa tylna stopa zawija jej się, jakby nie miała w niej władzy. Umówiłam się na RTG i dopiero wszystko poskładało się w jedną całość :( Lucy musiała zostać potrącona lub kopnięta :( Kość miednicy złamała się, więc kotka miała kłopot z oddawaniem kału i poruszaniem się...


Pierwszy wet, słysząc, że wypadek miał miejsce miesiąc wcześniej, a kotka jest dzikusem, zasugerował eutanazję. Jednak drugi podjął się zespolenia kości. Ortopedycznie wszystko się ładnie zagoiło, ale neurologicznie nie. Nerw kulszowy uległ uszkodzeniu - jeszcze nie wiadomo, w jakim stopniu. Przydałaby się rehabilitacja, a to kolejne koszty. Na dodatek kiedy Lucy poczuła się już lepiej, kiedy już nic jej nie boli - bije i syczy, nie chce być dotykana czy głaskana. Mimo to zostanie u mnie w domu, ale chciałabym pomóc jej jeszcze na tyle, żeby mogła się w miarę sprawnie poruszać, a nie ciągnąć łapkę za sobą :(


Potrzebne dobre serca do spłaty faktur oraz sponsor rehabilitacji, o ile okaże się możliwa. Lucy jest już umówiona na konsultację i pierwsze ćwiczenia na piątek 1 sierpnia. Na pierwsze wydatki zrzuciły się moje koleżanki i koledzy z pracy. Jednak faktury opiewają na blisko 5000 zł. Kto może pomóc?


Ho6UqqOykiYwzmu2.png


9R4cvRAZiz9Z43vk.png


t2NjZN4Syos7LGlk.png


k0KzkIl00K6WVbRY.png

PC2cxinmOsTx4YIB.jpg

IgAB34gFhMXTH4cU.jpg

aTvi19eT65Um0Quk.jpg

osiFmsSZtdeplhQf.jpg

NecGUJ6gViOSTCzY.png


Z60zNp47pAhHRsLz.png


BNtFj31gBGDmZwRI.jpg


mRtfuMSBJ9gh2iV3.jpg

NXdWGuITgHQN7eac.png



qdViQbh9G1nD7iYq.png

euKWi3mlXSqaM6rx.png


a52tGFgCwUEzBhKr.jpg

ypGepCnOsMrOWLWs.jpg

lWwBsWsjidiuLpM1.jpgf44q4cUnlcPHiThq.jpg

3BNdT2JPEeQRpFTY.jpg

2TyWYC4Iwel1bexi.jpg

fkvMZXQggQRWwOYy.jpgdk7CBNQ56jdh5blE.png

Komentarze 1

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez