Opis zrzutki
Kiedy człowiek traci nogi do drogi, zostaje mu tylko nadzieja...
Nazywam się Grzegorz Skiba i ma 51 lat.
Urodziłem się w rodzinie górniczej. Od dziecka uczono mnie, że w życiu nic nie przychodzi łatwo. Że kiedy pojawiają się przeszkody, trzeba zakasać rękawy i walczyć. Tak żyłem przez wszystkie lata. Ciężko pracowałem, nie narzekałem, nie prosiłem o pomoc.
Byłem przekonany, że niezależność jest czymś, czego nikt nigdy mi nie odbierze.
Myliłem się.
Najpierw pojawił się ból. Taki, który początkowo ignorowałem. Potem kolejne diagnozy. Choroby układu nerwowego, problemy z kręgosłupem, niedowład nóg, nadciśnienie. Mój świat powoli zaczął się kurczyć.
Kroki stawały się coraz krótsze.
Drogi coraz dłuższe.
A codzienne czynności, które większość ludzi wykonuje bez zastanowienia, stały się prawdziwymi wyprawami.
W 2025 roku przeszedłem poważną operację kręgosłupa. Miałem nadzieję, że będzie to początek nowego rozdziału. Niestety ból nie odszedł. Został ze mną. Każdego dnia przypomina mi o swoich granicach. Wkrótce czeka mnie kolejna operacja, tym razem stawu biodrowego.
Dziś ledwo poruszam się o kulach.
Dla wielu osób wyjście po chleb to kilka minut spaceru. Dla mnie to planowanie trasy, odpoczynek po drodze i obawa, czy wystarczy sił, aby wrócić do domu.
Dla wielu osób wizyta u lekarza jest obowiązkiem. Dla mnie często przypomina zdobywanie szczytu, na który organizm nie chce już wejść.
Najbardziej boli jednak nie sam ból fizyczny.
Najbardziej boli utrata samodzielności.
To moment, kiedy człowiek, który całe życie dawał sobie radę sam, musi prosić innych o pomoc. To chwila, kiedy zwykłe wyjście z domu staje się marzeniem.
Ale ja nie przestałem walczyć.
Nie proszę o luksus. Nie proszę o wygodne życie.
Proszę jedynie o szansę.
Zbieram środki na zakup specjalistycznego elektrycznego skutera terenowego Horizon 4x, którego koszt wynosi około 24 000 zł.
Dla osoby żyjącej z dochodu wynoszącego 1309 zł miesięcznie jest to kwota nieosiągalna. Tak odległa jak horyzont, do którego chciałbym znów móc dotrzeć.
Ten skuter to nie zwykły pojazd.
To moje nogi.
To możliwość samodzielnego dojazdu do lekarza.
To możliwość zrobienia zakupów bez proszenia kogokolwiek o pomoc.
To szansa na wyjście z domu wtedy, kiedy chcę, a nie wtedy, kiedy ktoś znajdzie dla mnie czas.
To odzyskanie części wolności, którą zabrała mi choroba.
Dla wielu osób wpłata będzie drobnym gestem.
Dla mnie może oznaczać odzyskanie codzienności.
Może oznaczać dzień bez poczucia bezradności.
Może oznaczać nadzieję, że mimo choroby nadal będę mógł żyć godnie i samodzielnie.
Dlatego zwracam się do Ciebie z prośbą.
Jeśli możesz, wesprzyj moją zbiórkę.
Jeżeli nie możesz wpłacić, udostępnij ją dalej. Być może dzięki Tobie dotrze do osoby, która pomoże mi wykonać kolejny krok ku niezależności.
Nie jestem w stanie pokonać tej drogi sam.
Ale wierzę, że razem możemy sprawić, że droga, która dziś wydaje się nie do przejścia, stanie się możliwa.
Każda wpłata to nie tylko pieniądze. To kawałek odzyskanej wolności. To odzyskana samodzielność. To szansa na życie poza czterema ścianami.
Z całego serca dziękuję za każdą pomoc, każde udostępnienie i każde dobre słowo.
Grzegorz Skiba ❤️
Beneficjent Fundacji Avalon, numer subkonta Skiba 22454