Suczka ratownik Ursa kiedyś uratowała człowieka; teraz sama prosi o pomoc ID: 69ayjd

Suczka ratownik Ursa kiedyś uratowała człowieka; teraz sama prosi o pomoc ID: 69ayjd

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
Zrzutka została wyłączona przez organizatora

22 287 zł z 22 000 zł

101%

22 287 zł

22 287 zł

z 22 000 zł
101%

Aktualności 4

  • Kochani Darczyńcy, zbiórka osiągnęła cel. Każda, najmniejsza nawet wpłata, zbliżała nas do niego. Wszystkie przejawy ofiarności cenię sobie jednakowo i przyjęłam ze wzruszeniem i wdzięcznością. Dzięki Wam Ursa przeszła w Animal Hospital Postojna w Słowenii opracowany dla niej program radioterapii, dający nadzieję na pokonanie raka języka, który zagroził jej życiu. Brakuje mi słów, by wyrazić moją wdzięczność, więc po prostu – DZIĘKUJĘ! Zbiórka prawie dokładnie pokryła koszty radioterapii. Rachunek ze szpitala przedstawiłam na fb na stronie „Ursy walka z rakiem”. Obecnie kontynuujemy leczenie objawów ubocznych będących skutkiem naświetlań. Nie zamykam więc konta Ursy; gdyby ktoś w przypływie szaleństwa chciał pozbyć się jakiejś kwoty na zbożny cel, nadal jest to możliwe i zostanie przyjęte z wdzięcznością. Dziękuję za niezliczone słowa wsparcia, bardzo mi pomogły i pomagają nadal. Wierzę, że uruchomione dobro będzie procentować i wróci w postaci zwielokrotnionej do każdego z Was.
    Czytaj więcej
  • Ponieważ wiele osób pyta samopoczucie Ursy i przebieg leczenia, utworzyłam stronę opisującą zmagania Usi z nowotworem: https://www.facebook.com/UrsyWalkaZRakiem/ Zapraszam wszystkich zainteresowanych do śledzenia naszej walki z rakiem. Wczorajszy dzień w Animal Hospital Postojna poświęcony był dokładnej diagnostyce. Niestety okazało się, że Usia ma dwa ogniska przerzutowe, po obu stronach guza pierwotnego. terapia będzie więc intensywniejsza, a efekty uboczne niestety poważniejsze. Po południu pierwszy zabieg naświetlania.
    Czytaj więcej
  • Jesteśmy już w Animal Hospital Postojna, Ursa wypoczywa po długiej podróży. Jutro od rana badania i przygotowanie do radioterapii.
    Czytaj więcej
  • Zbieramy się do podróży; jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Ursa rozpocznie radioterapię w poniedziałek :)
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Zbiórka na pokrycie kosztów radioterapii złośliwego raka języka u suczki Ursy, wieloletniej certyfikowanej ratowniczki Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP Goszcza.

Urodziła się, by zostać psem ratowniczym. Wybrałam ją z grupki szczeniąt pierwszego dnia, gdy je ujrzałam – i okazało się, że hodowca też wybrał dla mnie właśnie ją; puchatą kulkę z kosmykiem białych włosków na lewej tylnej łapce. Dałam jej imię: Riwendell, na co dzień Ursa. Miała zostać ratownikiem i – po różnych perypetiach – została. Zdała egzaminy PSP i została przyjęta do tworzącej się Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP w Goszczy. A jej przewodniczka została strażakiem, bijąc chyba damski wiekowy rekord Guinessa w pokonaniu komory dymowej.

Tak rozpoczęłyśmy służbę.

O wzajemnej więzi przewodniczka Ursy na stronie swej hodowli pisze tak:

Relacja człowieka z psem pracującym jest relacją bardzo specyficzną. W policji, służbie celnej, ratownictwie – człowiek jest zawsze przewodnikiem psa; równocześnie jednak jest jego partnerem – a pies jest partnerem człowieka. Są w pracy z psem służbowym takie momenty, kiedy – pozostając nadal przewodnikiem – człowiek musi zdać się całkowicie na zmysły psa, nieskończenie doskonalsze od ludzkich. Kiedy wykonanie zadania wymaga zanurzenia się w świat dla nas niedostępny, w którym nasz partner porusza się swobodnie i sprawnie, my zaś pozostajemy na brzegu, nie-czujący, głusi i ślepi, pokornie licząc, że on zrozumiał o co nam chodzi i zadanie wykona. I pies to robi, oczekując w zamian jedynie chwili radosnej wspólnej zabawy.

Są dziedziny, w których człowiek nigdy nie dorówna psu. Jeśli chcemy, by współpraca przyniosła owoce, pozostaje tylko – zaufać.

Fide canem.

Zaufałam. Ursa - owczarek niemiecki z linii użytkowej, pies ratowniczy o specjalności terenowej - była psem akcyjnym GPR OSP Goszcza przez pięć lat. Pięć lat poszukiwania zapachu człowieka: w lasach, na brzegach rzek, na polach, w miejskich ogródkach, w pustostanach i niedokończonych budowach. Na gruzach i w wodzie, na treningach i licznych akcjach poszukiwawczych. W czasie jednej z nich Ursa znalazła zaginionego człowieka. Nieprzytomnego, w głębokiej hipotermii. Jej nos uratował ludzkie życie. A trzy lata później, po kolejnej wizycie u weterynarza z jakiegoś błahego powodu, usłyszałam: pani suczka ma raka.

We wrześniu 2018 u Ursy zdiagnozowano raka płaskonabłonkowego, głęboko pod językiem (lingual SCC). Była operowana, leczona, czuła się dobrze. Pracowała z dziećmi: na pokazach, w szkołach. Z aktywności poszukiwawczej musiała zrezygnować, chociaż rwała się do pracy. Na spacerach po mieście usiłowała przeszukiwać kamienice i ogródki, a na Błoniach poinformowała mnie raz uprzejmie, że znalazła panią w… podziemnej toalecie. To było przecież jej życie, to właśnie kochała robić. Niestety, po pięciu miesiącach pojawiła się wznowa. Nieoperacyjna, bo na amputację suni języka się nie zdecyduję. Ursa zaczęła przejawiać objawy bólowe. Byłam załamana - ale pojawiła się nadzieja: operować się nie da, lecz można naświetlać. Przy tym typie nowotworu radioterapia często bywa skuteczna, lecz powinna zacząć się jak najszybciej - czasu mamy niewiele, choroba postępuje. Ze względu na głębokie usytuowanie guza potrzebny jest aparat do naświetlań głębokich. I taki właśnie sprzęt ma klinika w Postojnej w Słowenii. Szpital w Postojnej zakwalifikował Ursę do radioterapii, proponuje szybki program 14 naświetlań. Koszt jednego to 250 euro, planowanie terapii, tomografia i obsługa komputerowa to 670 euro. Do tego należy doliczyć koszty dojazdu, pobytu, leki, suplementy diety… Całość przerasta moje możliwości, nawet z pomocą naszej Grupy. Dotychczasowe leczenie pochłonęło już sporo... Wiem jednak, że bez radioterapii moja suczka wkrótce umrze. I dlatego odważam się prosić o pomoc.

Usieńka zakończyła już służbę, ale wciąż zrywa się dziarsko, gdy otwieram szafę gdzie wisi kombinezon akcyjny; i wciąż pędzi do okna, gdy słyszy na ulicy syrenę strażacką. Bo jeśli trzeba, to ona pobiegnie, z radością. Pobiegnie jak biegała tyle razy. Żeby tylko tak nie bolało…

Ursa nie wróci już do pracy. Ale może przeżyć swoją ratowniczą emeryturę godnie, bez bólu. Może ją przeżyć bez raka. Może przeżyć… Więc proszę Was o to – dla niej. Mojej partnerki. Przecież partnerów się nie zawodzi.

Wpłacający441

TG
Tomasz Grochowski
1 109,32 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
400 zł
H
Henryk Krol
350 zł
 
Dane ukryte
300 zł
 
Dane ukryte
300 zł
ŁL
Łukasz Lamparski
250 zł
 
Dane ukryte
200 zł
MZ
Magdalena Zazula
200 zł
BB
Barbara Brunarska
200 zł
Zobacz więcej

Komentarze103

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

535 575 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?