id: 6j6una

Pomoc prawna po kolizji z rowerem

Pomoc prawna po kolizji z rowerem

 
Andrzej Kaznowski

Opis zrzutki

Dzień dobry.


Niniejsza zrzutka dotyczy zdarzenia, które miało miejsce w początku września 2024 roku, a więc już dawno temu, i bieg którego jest już zakończony. Jednakże nie byłoby jej, gdyby nie wiadomości o ciężkiej i poważnej chorobie, jakie otrzymałem w listopadzie zeszłego roku. Od tego momentu spędziłem ponad 4 miesiące w szpitalu, a przede mną długotrwałe leczenie i rehabilitacja, bez gwarancji na cokolwiek. Choroba w bardzo dużym stopniu upośledziła i upośledza moją zdolność zarabiania pieniędzy - bez tego bez problemu z takimi kosztami bym sobie poradził, w jej obliczu zwracam się do Was.


W początku września 2024 ok. 9:00 jechałem samochodem ulicą Wyspiańskiego w Gdańsku, w stronę ulicy Grunwaldzkiej. Wyspiańskiego jest, jak widać na zdjęciach arterią małą, ale bardzo zatłoczoną, szczególnie w godzinach szczytu - na odcinku ok. 1 km łączy dwupasmową Aleję Rzeczpospolitej/al. Legionów z najważniejszą ulicą Gdańska, Grunwaldzką. Z naprzeciwka, na miejskim, ciężkim rowerze MEVO jechał mężczyzna w średnim wieku, który nagle, na wysokości mniej więcej przejścia dla pieszych, zeskoczył z roweru, zmienił o 90 stopni kierunek poruszania się i uderzył w mój samochód. Nie zatrzymałem się dlatego, ze była to sytuacja dość nieoczekiwana, zaskakująca, a wręcz szokująca, że nie było za bardzo na to miejsca i nie poczułem, żeby stało się cokolwiek poważnego. Dojechałem do notariusza na ul Uphagena, ok. 800 metrów dolej. Dopiero tu zobaczyłem jak poważnie uszkodzony jest samochód i zdecydowałem się wrócić na miejsce zdarzenia. Człowieka z rowerem już nie było, stał jedynie oparty o barierkę rower. Zadzwoniłem do MEVO, po czym udałem się na pobliski komisariat na ul. Białej zgłosić zdarzenie. Przyjęto je po czym polecono mi jechać do drogówki na Kartuską, co też uczyniłem. Drogówka przyjechała ok. 14:30. Na początku było w miarę kompetentnie, potem zaczęło robić się nieprzyjemnie. Chcieli mi dać 2500 zł mandatu i 15 punktów karnych. Odmówiłem.


I tak zaczęła się cała historia. Na adwokatów wydałem dokładnie 2000 zł (500 na wstępną konsultację i 1500 na reprezentację przed sądem). Każdemu kto coś wpłaci na zrzutkę a nie zna przebiegu procesu (niektórzy z moich znajomych znają), przekażę ze szczegółami jak to wszystko się odbywało i zakończyło, z szeregiem refleksji moich, w tym rozmowę jaką nagrałem we wnętrzu radiowozu. Myślę, że warto też takie rzeczy wiedzieć, bo zdarzyć się to może każdemu kierowcy.

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez