id: 72782x

Daj nam szansę, byśmy nie spadły na dno

Daj nam szansę, byśmy nie spadły na dno

 
Pavlo Liepsheiev

Opis zrzutki

Cześć, jestem Edril, jestem transpłciową dziewczyną i mam długi. Uciekłam do Polski z Ługańska zarówno przed wojną, jak i przed toksycznymi rodzicami.


Miałam zaledwie 17 lat, kiedy tutaj trafiłam. Musiałam szybko nauczyć się dorosłości bez niczyjego wsparcia. Jakby praca na czarno jako nieletnia i mieszkanie w dosłownej oborze nie wystarczyły, musiałam też opiekować się moją byłą partnerką, która cierpiała na niezdiagnozowaną epilepsję i ataki manii. Kiedy zostawiła mnie i wróciła do Ukrainy, nie wiedziałam, co robić ani dokąd się udać. Popadłam w depresję, ale nie przestałam walczyć.


Po dwóch latach mechanicznego patroszenia ryb w małej fabryce, podczas których starałam się ignorować rosnącą transfobię ze strony współpracowników, poznałam moją obecną dziewczynę, Sarę. Po kilku miesiącach randkowania zostałam zwolniona z pracy z „nieokreślonych przyczyn”. Sara, która w tamtym czasie rzuciła studia z powodów finansowych, przygarnęła mnie i tak zaczęłyśmy wspólnie walczyć o przetrwanie, żyjąc z moich oszczędności i rzeczy, które udawało nam się sprzedać w lombardzie.


Pół roku później jej udało się dostać pracę na stacji benzynowej, podczas gdy ja desperacko próbowałam znaleźć choćby coś na pół etatu. Myślę, że dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że osobie queerowej i neuroatypowej trudno jest znaleźć pracę w małym mieście. Było to na tyle trudne, że przez ponad dwa lata nie potrafiłam znaleźć zupełnie niczego. Przez cały ten czas spotykałam się jedynie z dziwnymi spojrzeniami, mierzono mnie wzrokiem, a rekruterzy rozmawiali ze mną protekcjonalnym tonem. Po tych wszystkich „skontaktujemy się z panią”, „jest pani świetną kandydatką, ale...” albo po prostu po zapadnięciu głuchiej ciszy kiedy zobaczyli moje dokumenty, nie wiedziałam już, co robić. Ledwo wiązałyśmy koniec z końcem, nie mając pieniędzy na przeprowadzkę gdziekolwiek indziej i zmagając się ze spłatą długu, w który wpadłyśmy, próbując nie wylądować na bruku.


Niedawno Sara całkowicie się wypaliła i załamała nerwowo w stopniu który praktycznie uniemożliwiał jej nawet wyjścia z łóżka. Tym samym straciłyśmy jedyne źródło przychodu. Przez pewien czas miałyśmy jeszcze co jeść i gdzie mieszkać, szukając pracy i mając nadzieję, że nie minie dużo czasu, zanim będe mogła wszystko naprawić. Nie udało mi się. Potem musiałyśmy spędzić jakiś czas u jej queerfobicznych rodziców, ale Ci w końcu wyrzucili i mnie i ją.


Teraz nie mamy pieniędzy, pracy ani stabilnego miejsca do życia. Udało mi się znaleźć kilka grup i organizacji pozarządowych, które pomagają ludziom takim jak ja, ale po długim czasie czekania wciąż jesteśmy bezradne. Nie chcemy wylądować na ulicy, więc jedyne co możemy teraz zrobić, to prosić innych o pomoc i mieć nadzieje, że uda nam się to przezwyciężyć.


Kwota o którą prosimy jest aspiracyjna. Dałaby nam chwile odetchnienia, i czasu na wyjście z impasu i znalezienie pracy. Może mogłybyśmy w końcu zacząć żyć jak ludzie, a nie wyrzutki.

Wszystkie fundusze, które uda nam się zebrać, zostaną przeznaczone bezpośrednio na: czynsz, jedzenie, leki na receptę, spłatę zobowiązań oraz pomoc prawną, której będę potrzebować do uzgodnienia płci. Aspiracyjnie umożliwiłaby nam też przeprowadzkę do innego miasta w którym byłoby nam łatwiej o pracę.


Dziękuję za przeczytanie tego i za każdą pomoc ❤️

Komentarze 1

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez