Daj nam szansę, byśmy nie spadły na dno
Daj nam szansę, byśmy nie spadły na dno
Opis zrzutki
PL
Cześć, jestem Edril, jestem transpłciową dziewczyną i mam długi. Uciekłam do Polski z Ługańska zarówno przed wojną, jak i przed toksycznymi rodzicami.
Miałam zaledwie 17 lat, kiedy tutaj trafiłam. Musiałam szybko nauczyć się dorosłości bez niczyjego wsparcia. Jakby praca na czarno jako nieletnia i mieszkanie w dosłownej oborze nie wystarczyły, musiałam też opiekować się moją byłą partnerką, która cierpiała na niezdiagnozowaną epilepsję i ataki manii. Kiedy zostawiła mnie i wróciła do Ukrainy, nie wiedziałam, co robić ani dokąd się udać. Popadłam w depresję, ale nie przestałam walczyć.
Po dwóch latach mechanicznego patroszenia ryb w małej fabryce, podczas których starałam się ignorować rosnącą transfobię ze strony współpracowników, poznałam moją obecną dziewczynę, Sarę. Po kilku miesiącach randkowania zostałam zwolniona z pracy z „nieokreślonych przyczyn”. Sara, która w tamtym czasie rzuciła studia z powodów finansowych, przygarnęła mnie i tak zaczęłyśmy wspólnie walczyć o przetrwanie, żyjąc z moich oszczędności i rzeczy, które udawało nam się sprzedać w lombardzie.
Pół roku później jej udało się dostać pracę na stacji benzynowej, podczas gdy ja desperacko próbowałam znaleźć choćby coś na pół etatu. Myślę, że dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że osobie queerowej i neuroatypowej trudno jest znaleźć pracę w małym mieście. Było to na tyle trudne, że przez ponad dwa lata nie potrafiłam znaleźć zupełnie niczego. Przez cały ten czas spotykałam się jedynie z dziwnymi spojrzeniami, mierzono mnie wzrokiem, a rekruterzy rozmawiali ze mną protekcjonalnym tonem. Po tych wszystkich „skontaktujemy się z panią”, „jest pani świetną kandydatką, ale...” albo po prostu po zapadnięciu głuchiej ciszy kiedy zobaczyli moje dokumenty, nie wiedziałam już, co robić. Ledwo wiązałyśmy koniec z końcem, nie mając pieniędzy na przeprowadzkę gdziekolwiek indziej i zmagając się ze spłatą długu, w który wpadłyśmy, próbując nie wylądować na bruku.
Niedawno Sara całkowicie się wypaliła i załamała nerwowo w stopniu który praktycznie uniemożliwiał jej nawet wyjścia z łóżka. Tym samym straciłyśmy jedyne źródło przychodu. Przez pewien czas miałyśmy jeszcze co jeść i gdzie mieszkać, szukając pracy i mając nadzieję, że nie minie dużo czasu, zanim będe mogła wszystko naprawić. Nie udało mi się. Potem musiałyśmy spędzić jakiś czas u jej queerfobicznych rodziców, ale Ci w końcu wyrzucili i mnie i ją.
Teraz nie mamy pieniędzy, pracy ani stabilnego miejsca do życia. Udało mi się znaleźć kilka grup i organizacji pozarządowych, które pomagają ludziom takim jak ja, ale po długim czasie czekania wciąż jesteśmy bezradne. Nie chcemy wylądować na ulicy, więc jedyne co możemy teraz zrobić, to prosić innych o pomoc i mieć nadzieje, że uda nam się to przezwyciężyć.
Kwota o którą prosimy jest aspiracyjna. Dałaby nam chwile odetchnienia, i czasu na wyjście z impasu i znalezienie pracy. Może mogłybyśmy w końcu zacząć żyć jak ludzie, a nie wyrzutki.
Wszystkie fundusze, które uda nam się zebrać, zostaną przeznaczone bezpośrednio na: czynsz, jedzenie, leki na receptę, spłatę zobowiązań oraz pomoc prawną, której będę potrzebować do uzgodnienia płci. Aspiracyjnie umożliwiłaby nam też przeprowadzkę do innego miasta w którym byłoby nam łatwiej o pracę.
Dziękuję za przeczytanie tego i za każdą pomoc ❤️
ENG
Hi, I'm Edril, I'm a transgender girl and I'm in debt.
I fled to Poland from Luhansk, escaping both the war and my toxic parents. I was only 17 when I arrived here. I had to quickly learn how to be an adult without anyone's support. As if working illegally as a minor and living in a literal barn weren't enough, I also had to care for my ex-partner, who suffered from undiagnosed epilepsy and manic episodes. When she left me and went back to Ukraine, I didn't know what to do or where to turn. I quickly succumbed into depression, but I never stopped fighting.
After two years of mechanically gutting fish in a small factory, during which I tried to ignore the growing transphobia from my coworkers I met my current girlfriend, Sara. A few months into our relationship, I was fired for "unspecified reasons". Sara, who had dropped out of university at that point due to financial difficulties, took me in, and that's how we started fighting for survival together, living off my savings and whatever we managed to sell at the pawnshop.
Half a year later, she managed to get a job at a gas station, while I was desperately trying to find even something part-time. It will probably come as no surprise to anyone that it's hard for a queer, neurodivergent person to find work in a small town. It was so difficult in fact that for over two years I couldn't find anything at all. Throughout that time, all I encountered were strange looks, people sizing me up, and recruiters speaking to me in a condescending tone. After all those "we'll be in touch"es, "you're a great candidate, but..."s, or simply complete silence once they saw my documents, I no longer knew what to do. We were barely making ends meet, with no money to move anywhere else and struggling to repay the debt we had accumulated trying not to end up on the streets.
Recently, Sara completely burned out and had a nervous breakdown so severe it made it nearly impossible for her to even get out of bed — which meant we lost our only source of income. For a while we still had food and a roof over our heads, while searching for work and hoping it wouldn't be long before I could fix things - I didn't manage to. After that, we had to spend some time with her queerphobic parents, but they eventually threw us both out.
Now we have no money, no jobs, and no stable place to live. I've managed to find a few community groups and NGOs that help people like me, but after a long wait we're still nowhere. We don't want to end up on the streets, so the only thing we can do right now is ask others for help and hope that we'll be able to get through this.
The amount we're asking for is aspirational. It would give us a moment to breathe — time to break out of this deadlock and find work. Maybe we could finally start living like people, not outcasts.
All funds raised will go directly towards: rent, food, prescription medication, repaying our debts, and the legal assistance I'll need for gender recognition. Aspirationally, it would also allow us to move to another city where finding work would be easier for us.
Thank you for reading this, and for any help ❤️
Powodzenia, dziewczyny!