id: 78364r

Słynny Rurek przegrał walkę o życie. Teraz o życie walczy jego przybrana siostra Molly!

Słynny Rurek przegrał walkę o życie. Teraz o życie walczy jego przybrana siostra Molly!

Zrzutka została wyłączona przez organizatora
3 655 zł 
z 9 500 zł
38%
Wpłaty nieaktywne - wymagane działanie Organizatora zrzutki. Jeśli jesteś Organizatorem - zaloguj się i podejmij wymagane działania.

Aktualności3

  • Molly po tygodniowym pobycie w szpitaliku, wczoraj wieczorem wróciła do domu! Wyniki badań krwi są bardzo dobre. Fizycznie jest jeszcze bardzo słaba po silnych zastrzykach, które dostaje ale nie przeszkadza jej to w być kochaną, cudowną, przeuroczą i miziastą koteczką. Od wczoraj nie odstępujemy się nawzajem o krok ;) Dziękujemy za pomoc w zbieraniu pieniędzy na leczenie Molly, dzięki wpłatom udało nam się uregulować pobyt w szpitalu, zakupić leki i specjalną karmę, opłacić wizyty weterynaryjne oraz specjalistyczne badania laboratoryjne. Oczywiście to jeszcze nie koniec walki, ponieważ leczenie może potrwać jeszcze kilka tygodni. Ale wierzymy mocno, że uda Jej się pokonać chorobę. Molly to Wojowniczka jak Ją określają, więc musi się udać!

    Czytaj więcej
  • 18.01. Wczorajszy dzień (blue Monday) niestety miał niekorzystny wpływ na Molly, nastąpił kolejny kryzys. Mimo, że wyniki krwi utrzymują się na tym samym w miarę dobrym poziomie, stan kliniczny kotki się pogorszył. Molly mniej jadła, gorączka znowu podskoczyła, dziewczynka zdecydowanie osłabła. Jednak wieczorem niespodziewanie Jej stan zaczął się poprawiać :) Dziś rano też wieści ze szpitala dość zadowalające. Trzymajcie kciuki, żeby już tak zostało. Jak mówi pani Doktor każdy dzień, który przeżywa Molly działa na Jej korzyść, walczymy! Dziękujemy Kochani za każdą wpłaconą złotóweczkę i udostepnienie. Dzięki takim sytuacjom wiara w ludzi wzrasta <3

    Czytaj więcej
  • Nasza kochana Molusia walczy dzielnie, leczenie rozpoczęliśmy w sobotę 8.01. Stan był już naprawdę ciężki, Molly miała kilkakrotnie przekroczoną bilirubinę co oznaczało żółtaczkę, gdybyśmy natychmiast nie rozpoczęli leczenia, w ciągu dwóch dni mogło by już Jej z nami nie być. Szczęśliwie Molly szybko zareagowała na leczenie, udało się obniżyć bilirubinę i podnieść albuminy, po dwóch dniach pobytu w szpitaliku wyniki poprawiły się na tyle, że mogliśmy Ją zabrać do domu i w nim kontynuować dalsze leczenie. Niestety jak to jest w przypadku tej nieprzewidywalnej choroby wczoraj wieczorem (tj. czwartek) Molly znów poczuła się gorzej. Była bardzo słaba, przewracała się no boczek, miała problem z zeskoczeniem z kanapy na podłogę. W nocy zdecydowaliśmy się zawieźć Ją znowu do szpitala aby pod obserwacją Lekarza mogła dochodzić do siebie. Wiemy, że leczenie tej podstępnej i nieprzewidywalnej choroby jest długie a podczas terapii są lepsze i gorsze dni. Nie wyobrażamy sobie jednak już życia bez Molly, dlatego zrobimy wszystko by Ją uratować. Nieważne, że 23 w nocy, my jedziemy kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania aby walczyć o Jej życie. Prosimy, nie zostawiajcie nas w tej walce samych.


    Dołączamy wyniki badań Molly sprzed rozpoczęcia leczenia, w trakcie oraz kilka dni po zastosowaniu leków. Dziś mimo znacznego osłabienia wyniki są prawidłowe co daje nam nadzieje na nadchodzące dni. Trzymajcie kciuki!oe64cb1fb6731a45.jpeg

    gae46796cd50b193.jpegt7496be5c3bd1099.jpegr94239fb9ce6d2bc.jpegmcb0582918ab7bf8.jpegt52fe636c08b69be.jpegm725824b6dc8e641.jpegt20105a094d244d7.jpegubd9c2217bc05d4c.jpeg

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Cześć jestem Molly, od samego początku mojego krótkiego życia los mnie nie oszczędzał, bo tam gdzie się urodziłam mnie nie chcieli. Głodna, przerażona i samotna długo szukałam schronienia. Pod koniec października 2021 udało mi się trafić do kociej Fundacji gdzie poznałam znanego Wam już zapewne słynnego kota Rurka. Rurek i ja pokochaliśmy się bardzo szybko i kiedy tylko mój Przyjaciel znalazł swój wymarzony nowy dom, od razu postanowił zabrać mnie ze sobą.


Nasze wspólne szczęście nie trwało jednak długo, ponieważ oboje zachorowaliśmy na panleukopenię. Niestety po długiej walce Rurciowi nie udało się wygrać z tą paskudną chorobą. Ja również ciężko przeszłam zakażenie, ale Mama i Tata mówią, że widocznie mam silniejszy organizm i dlatego sobie poradziłam. Po odejściu mojego Przyjaciela było mi bardzo smutno, tęskniłam… ale Rodzice starali się rekompensować mi Jego nieobecność. Były zabawy, dobre jedzonko, mizianie i wspólne spędzanie czasu. Było mi trochę lżej, pozostały mi przecież nasze piękne wspólne wspomnienia.


Niestety i tym razem radość nie trwała długo. W Sylwestra rano bolał mnie brzuszek i źle się poczułam. Mama i Tata od razu zauważyli, że coś jest ze mną nie tak i zabrali mnie do lekarza. Po kilku wizytach i badaniach okazało się, że znowu poważnie zachorowałam tym razem na chorobę wywołaną zmutowanym szczepem wirusa.


Rodzice są bardzo smutni i ciągle płaczą więc chyba jest ze mną źle. Właściwie faktycznie nie czuję się dobrze, wszystko mnie boli, nie mam siły na zabawy i ciągle gorączkuję. Lekarze mówią, że ta choroba jest groźna i śmiertelna, ale okazuje się, że jest dla mnie szansa na całkowite wyleczenie! Terapia jest jednak bardzo kosztowna i długotrwała. Konieczne są także regularne badania i wizyty u weterynarza. Wiem, że Mamy i Taty nie stać by ratować moje życie, więc jeśli nikt nam nie pomoże umrę… Jeśli mi pomożecie obiecuję, że będę dzielna i zawalczę o swoje życie. Nie chcę zostawiać Mamy i Taty samych bo bardzo ich pokochałam a Oni mnie. Widziałam jak bardzo cierpieli po stracie Rurcia i nie mogę Im zrobić tego samego! Ja chcę żyć!


Pamiętam jak wiele osób zaangażowało się by ratować Rurka. To był niesamowity łańcuch dobrych serc. Ruruś często mi o tym mruczał, sam nie mógł uwierzyć, że ludzie potrafią tak wspólnie zjednoczyć się w działaniu. I choć ja jestem tylko zwykłą kotką, o której nigdy nie słyszał świat, to także wierzę, że i moja historia poruszy ludzkie serca; bo dziś już wiem, że dobro tkwi w każdym człowieku. Proszę was, pomóżcie mi walczyć, pomóżcie mi wygrać!


Molly to młoda 7-miesięczna Koteczka, bardzo wdzięczna, wesoła i przyjacielska. Pokochaliśmy Ją od pierwszego wejrzenia. Wniosła do naszego domu dużo radości. Kiedy udało Jej się pokonać panleukopenie myśleliśmy, że wszystkie nieszczęścia mamy za sobą. Jednak los potrafi być okrutny i po raz kolejny musimy zawalczyć o Jej życie. Zapalenie, które wywołał wirus jest bardzo groźną, śmiertelną chorobą kotów. Choroba ta jest postępująca i wyniszczająca.

Prosimy o pomoc w ratowaniu naszej najukochańszej kociej córeczki Molly.

Za każde wsparcie z całego serca Wam dziękujemy.


Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 99

NG
Natalia Grabska
5 zł
KO
DZIKzeŚląska
AS
Anna S
10 zł
Basia
20 zł
 
Dane ukryte
70 zł
 
Dane ukryte
20 zł
 
Dane ukryte
70 zł
 
Dane ukryte
10 zł
JK
Jacek Kuchta
20 zł
CZ
Czarnakawa
ukryta
Zobacz więcej

Komentarze 4

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

865 738 zrzutek

i zebrali

767 927 675 zł

A ty na co dziś zbierasz?