Opis zrzutki

EDIT 2: Bardzo, bardzo dziękuję! Kwota starczy nam na cały wstęp leczenia, konsultacje, zabiegi, chemioterapię - sprawdzam, też inne możliwości, dziękuję nie tylko za Wasze wpłaty, ale też za wsparcie emocjonalne, zobaczenie mnie w tej sytuacji i przyjęcie. Dużo to we mnie ulecza. Dziękuję za porady, kciuki, Wasze historie, udostępnianie zrzutki. Nie zamykam jej, będę dodawała tutaj informacje o przebiegu leczenia, wierzę, że ktoś może wziąć coś dla siebie z naszej historii. Podobnie było z akcją poszukiwania Arcziego - zaangażowało się 1500 osób, informacje o zagubieniu wisiały nawet w Kościołach, latały drony, klatki plus moje ubrania były rozłożone w promieniu 5km. Arczi jest z nami do dzisiaj, a wtedy miał 7 miesięcy. Kiwi go wychował.

Dziękuję Wam kolektywnie, ale również Każdemu z osobna.

EDIT 1: Kochani! Nie jestem w stanie wyrazic słowami wdzięczności za Was! Ja uratuję Kiwiego! Dzięki Wam nasze możliwości stają się większe.

Każda złotówka, ktorej z jakiegoś powodu nie wydam na leczenie Kiwiego (zakładam też wersję, że Kiwi wybierze, że chce już iść za Teczowy Most) przeznaczę na wsparcie innych w mojej sytuacji obecnej, ja wiem, ze u mnie niebawem finansowo będzie lepiej, gdyż kocham to co robię! Nie potrafię oszacować kosztów dzisiaj, rozpiętość w internecie ogromna, aż do kilkunastu tysięcy złotych.

Dziękuję za Was stokrotnie i właśnie doświadczam, ze dobro do mnie wraca!

Z nadzieją

Agata


Przychodzę do Was w momencie, w którym sama muszę przełamać swój opór i nauczyć się prosić o pomoc. Zazwyczaj to ja byłam tą osobą, która jej udzielała. Dziś staję przed Wami z sercem na dłoni, bo chodzi o życie członka naszej rodziny.

Nasz ukochany pies Kiwi – 8-letni pies rasy Lagotto Romagnolo – zachorował na złośliwy nowotwór (mastocytomę).

Kiwi to dla nas ktoś znacznie więcej niż pies. To nasz najlepszy przyjaciel, powiernik emocji moich dzieci i starszy brat dla drugiego psa, Arcziego. Kiwi i Arczi są absolutnie nierozłączni. Kiwi ma dopiero 8 lat – przed nim powinno być jeszcze mnóstwo dobrych, szczęśliwych lat życia.

Diagnoza przyszła nagle i wywróciła nasz świat do góry nogami. Biopsja wykazała już zmiany na wątrobie. Przed nami kolejny trudny etap: pilny zabieg wycięcia węzłów chłonnych oraz zmian skórnych, a następnie chemioterapia.

Niestety, ta informacja zastała mnie w niezwykle trudnym momencie życiowym. W tym roku straciłam główne źródło dochodu. Samotnie wychowuję nastoletnie bliźnięta i obecnie stawiam od zera swój własny biznes. Od miesięcy żyjemy w trybie ogromnego oszczędzania. Gdy dowiedziałam się o chorobie Kiwiego, w mojej głowie pojawiła się tylko jedna, przerażająca myśl: jak zebrać środki na jego leczenie? To okropna, paraliżująca świadomość, że braki finansowe mogą odebrać naszemu przyjacielowi szansę na życie.

Kolejne duże wydatki i zabieg czekają nas już za niespełna dwa tygodnie. Nie znamy jeszcze ostatecznej, końcowej kwoty całego procesu leczenia, ale wiemy, że koszty operacji, badań, opieki pooperacyjnej i chemioterapii przekraczają nasze obecne możliwości.

Dlatego z całego serca proszę Was o wsparcie.

Dla nas liczy się każda, nawet najdrobniejsza wpłata. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, ogromną pomocą będzie dla nas również udostępnienie tej zrzutki dalej.

Dziękuję Wam wszystkim – ludziom o dobrych sercach – za każdą dłoń wyciągniętą w naszą stronę.

O postępach w leczeniu będę informowała na bieżąco.

Dziękuję

Agata Banaszak


Komentarze 6

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez