Tosia kotka która przeżyła miesiąc zamknięta w mieszkaniu
Tosia kotka która przeżyła miesiąc zamknięta w mieszkaniu
Opis zrzutki
Historia Tosi poruszyła mnie wyjątkowo.
Jej właściciel sparaliżowany - leżący, który zapewne potrzebował mieć kogoś bliskiego, kto położy się obok pomruczy i po prostu będzie.
Na początku maja jedna z opiekunek medycznych nie zachowała ostrożności i kotka znalazła się na dachu budynku. Na tym dachu spędziła około tygodnia. Była wzywana straż pożarna, eko patrol. Żadna ze służb nie była w stanie pomóc wrócić kotce do domu. Podczas tych nieudanych prób, kotka w nieznanych nam okolicznościach znalazła się w sąsiednim mieszkaniu w którym nikt nie mieszka. Wiemy że w tym mieszkaniu była także próba odłowienia kotki również nieskuteczna i po tej całej akcji właścicielka zamknęła mieszkanie, zostawiając balkon uchylnie otwarty.
Przedwczoraj właścicielka mieszkania pojechała tak po prostu sprawdzić czy w mieszkaniu wszystko w porządku. Wchodząc do środka zastała odchody i był mocno wyczuwalny koci mocz. Pełno kociej sierści. Nadgryziony karton.
Przeszukała całe mieszkanie i nic.
Zostawiła jedzienie.
Przyjechała wczoraj i jedzenia brak a na kanapie świeża kupa.
Dostałam kontakt do właścicielki mieszkania i jeszcze wczoraj (25.06) z Sylwią byłyśmy na miejscu. Sprawdzona kanapa, szafy, no wszystkie możliwe miejsca. Klatka nastawiona, kamerka ustawiona tak aby móc obserwować co się dzieje. Wyszliśmy na klatkę schodową, usiadłyśmy na schodach i gapimy się na podgląd z kamerki. Cisza, nic się nie dzieje. Wracamy do mieszkania, przestawiamy klatkę do kuchni bo jak się okazało tam właśnie przeoczyłyśmy szparę w listwach maskujących dolne szafki kuchenne i tam właśnie znalazłyśmy Tosie 🥹
Siedziała tak przerażona że nawet zapach jedzenia nie zachęcił do samodzielnego wyjścia.
Tosia była zamknięta w mieszkaniu PONAD MIESIĄC.
Jakim cudem przeżyła? Bez jedzenia? Bez wody? Rozmyślamy czy jednak nie wychodziła przez ten uchylony balkon, ale żadnych śladów na górze szyby nie widać.
Natomiast widać na dole szyby kocie łapki i że tam drapała 🥺
Tosia wczoraj(25.06) natychmiast została zawieziona do Olwetu, gdzie doktor Ola wykonała podstawowe badania. Zaskakująco dobre wyniki jak na to co przeżyła, jedynie temperatura podwyższona.
Tosia waży tylko 2,3kg
Została na obserwacji.
Mam bardzo mieszane uczucia co do pomocy ekopatrolu i straży pożarnej. Tosia już dawno powinna być w domu, a została uwięziona w cudzym mieszkaniu.
29.06 odebrałyśmy Tosię ze szpitalika i wspólnie z Sylwią zawiozłysmy ją do Pani Danusi, która ze względów bezpieczeństwa zdecydowała się aby zamieszkała u niej. Pani Danusia za Tosię od ponad 6 lat i na własne oczy widziałyśmy jak Tosia usłyszawszy Panią Danusię momentalnie "odżyła " a w oczkach zamiast niepewności pojawiła się radość.
Tosię czeka jeszcze wizyta kontrolna, a tymczasem zbieramy fundusze za jej pobyt w szpitaliku, badania.