Zakup generatora wodoru - rak dróg żółciowych
Zakup generatora wodoru - rak dróg żółciowych
Aktualności1
-
Update!
Kochani. Dziękujemy za dotychczasowe wsparcie. Nawet nie wiecie jak wiele to dla nas znaczy. Małopłytkowość po przerwie w terapii zmalała i brat jest po kolejnym ale osłabionym wlewie. Oznacza to, że raczysko zdobywa prowadzenie. My w międzyczasie szukamy nowych dodatkowych metod wsparcia w leczeniu i weryfikujemy wszystkie informacje o cudownych terapiach. Terapia wodorowa jest naszym MUST HAVE. Niestety sytuacja z osłabioną terapią i ryzykiem szybkiego rozrostu nowotworu wymusiła także zmianę parametrów generatora. Przy takim zaawansowaniu choroby brat powinien korzystać z urządzenia o minimalnej mocy 1800. Wcześniej zalecony generator miał słabsze parametry. Ze względu na konieczność szybkiego działania koszty zakupu wzrosty do 14000 zł.
https://generatorywodoru.eu/sklep/generator-wodoru-hyd1800-elegance/
Oczywiście sami też organizujemy brakujące środki, ale jeśli możecie jeszcze jakoś nagłośnić tę zrzutkę, udostępnić ją lub wesprzeć nas jakąś drobną kwotą- to będziemy najszczęśliwsi na świecie. Szczęśliwego Nowego Roku. Dbajcie o siebie!
0KomentarzyNikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Mój brat Romek był zawsze okazem zdrowia. Nie narzekał na zdrowie. Był pełny energii, empatii. jakiś czas temu zaczął się uskarżać na lekki ból brzucha, który ustępował. Jednak pewnego dnia nagle zżółkł. Próbował to zbagatelizować, ale po naciskach ze strony swoich najbliższych udał się do lekarza. Od razu został przyjęty do szpitala w celu pełnej diagnostyki. Co chwilę dostawaliśmy informacje o nowych podejrzeniach. Na 3 dni przed planowanym wypisem ze szpitala dowiedzieliśmy się, że brat przeszedł zakażenie wirusem żółtaczki. Myśleliśmy, że jest to najgorsza z informacji. Niestety - w przeddzień wypisu dostał diagnozę - wyrok: guz Klatskina - guz wnęki wątroby (rak dróg żółciowych). Brat został skierowany do kolejnego szpitala w Lublinie. Po wykonaniu zabiegu protezowania dróg żółciowych dostał skierowanie do szpitala im. Banacha w Warszawie, w trybie pilnym. Po wielu perturbacjach, w ostatniej chwili udało nam się uciec przed sepsą i brat został przewieziony transportem medycznym do szpitala w Warszawie. Został objęty opieką. Lekarz prowadzący zlecił wiele badań. Byliśmy pełni nadziei, że guz okaże się operacyjny. Niestety - kolejny zawód. Ze względu na rozwój choroby i umieszczenie guza - operacja jest niemożliwa. Ale lekarz dopuścił przeszczep. Brat nie chciał kolejnego zawodu, ale ostatecznie sprawdziliśmy opcję przeszczepu. Prawie się udało, już się cieszyliśmy. Ale na ostatniej prostej okazało się, że ze względu na rozwój choroby brat został wyłączony z programu przeszczepu. Został skierowany na chemioterapię. Na etapie doboru leczenia wyłączona została możliwość podania immunoterapii. Rozpoczęte zostało leczenie - chemioterapia tzw. I linii. Brat czuł się dobrze, ale po kilku cyklach leczenia zostały zlecone badania obrazowe. Ich wynik wskazał progresję choroby. W związku z tym lekarz podał tzw. II linię lecznica - Folfox. Już podanie pierwszej pełnej dawki spowodowało spadek płytek krwi, co wymusiło ograniczenie kolejnej dawki. Wiemy, że słabsza chemia to olbrzymie ryzyko szybkiego rozsiania się choroby. Brat jest dzielny - ale w jego przypadku chemia jest wyłącznie leczeniem paliatywnym. Brak rokowań i brak znanych metod leczenia. Terapia celowana również została wykluczona. Ze względu na słabe wyniki badań i brak możliwości realnego podwyższenia płytek - niestety coraz bardziej realnym staje się scenariusz dalszej progresji choroby. Czas ucieka. Walczymy z całych sił, żeby tego czasu kupić jeszcze więcej. Na początku brat dostał 3 miesiące - na szczęście jest z nami dłużej. I chcemy z nim walczyć wszelkimi możliwymi metodami. Wiemy, że wiele osób chorych korzysta obecnie z tzw. terapii wodorowej. Jest to metoda niekonwencjonalna. W schorzeniach nowotworowych jest wiele sprawdzonych przypadków regresji choroby. Wiemy, że musimy spróbować i my. Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie w zakupie generatora wodoru. Umożliwi on regularne kilkugodzinne inhalacje, które mogą uleczyć brata. Nadzieja umiera ostatnia. Niestety całe leczenie plus wsparcie okołomedyczne jest kosztowne, brat nie może pracować - a wydatki w jego gospodarstwie rosną. Ta choroba też nie ułatwia planowania. Brat nigdy w życiu o nic nie prosił. Ale doświadczenia ostatnich miesięcy i ciągła niepewność to też ciągły stres, strach i codzienna niszcząca walka z demonami w głowie. Dziś walczymy o jakość życia w tej chorobie jak najdłużej. Chcemy dać bratu możliwość leczenia w domu, wśród najbliższych. Jeśli możecie nas wesprzeć w walce - będziemy bardzo wdzięczni.
Wszystkie darowizny zostaną przeznaczone na zakup generatora.