id: 8a528y

Zbiórka na protezę i powrót do sprawności.

Zbiórka na protezę i powrót do sprawności.

 
Błażej Kotwica

Opis zrzutki

Mam 35 lat, a motocykle są moją pasją od ponad 26 lat. Jeździłem odpowiedzialnie, świadomy ryzyka, i przez te wszystkie lata nie miałem żadnego wypadku.

Aż do 19 kwietnia 2025 roku.


Tego dnia, wieczorem, włączając się do ruchu na drodze ekspresowej, nie zauważyłem stojącego na końcu pasa wjazdowego samochodu. W ciemności był całkowicie niewidoczny — stał bez włączonych świateł. Uderzenie nastąpiło tak nagle, że w pierwszej chwili nawet nie wiedziałem w co trafiłem. Dopiero później okazało się, że zahaczyłem nogą o zderzak stojącego pojazdu.


W środku była para obcokrajowców. Ich zeznania różniły się od moich: twierdzili, że mieli włączone światła i, że byli w trakcie włączania się do ruchu. Różniły się też co do tego kto prowadził pojazd. Kierowca, wybiegając z auta, potknął się jeszcze o moją uszkodzoną nogę.

Ja złożyłem zeznania zgodnie z prawdą — samochód stał bez świateł, w miejscu niedozwolonym.


Po wypadku trafiłem do szpitala. Wydawało się, że najgorsze mam już za sobą — otwarte złamania stopy i dłoni były poważne, ale pozwalały wierzyć, że wrócę do sprawności.

Niestety, w szpitalu doszło do zakażenia bakterią beztlenową w okolicy stopy. To właśnie zakażenie przekreśliło dalsze leczenie i zmieniło wszystko.


Mimo intensywnej terapii i dwóch miesięcy spędzonych w szpitalnym łóżku stan się pogarszał, zostałem zarażony bakterią. Lekarze przedstawili mi dwie możliwości: czekać i ryzykować, że zakażenie obejmie inne części ciała oraz amputację całej nogi albo zdecydować się na amputację samej stopy.

To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu — ale jedyna, która dawała szansę na zatrzymanie infekcji.

Zgodziłem się na amputację.


Straciłem nie tylko część nogi. Straciłem niezależność, możliwość normalnego funkcjonowania i to, co przez całe życie było dla mnie naturalne — aktywność, ruch, pracę, sport.

Dodatkowo musiałem prywatnie zorganizować skomplikowaną operację ręki, ponieważ NFZ uznał, że zabieg jest zbyt skomplikowany i odmówił jego wykonania — bardzo się na nich zawiodłem.


Dziś walczę o to, żeby wrócić do możliwie normalnego życia. Marzę o tym, żeby znów pracować, być aktywny, poruszać się bez bólu i ograniczeń. Do tego potrzebuję protezy, która pozwoli mi funkcjonować możliwie naturalnie — tak, żebym mógł być mobilny, sprawny i samodzielny.


Niestety, proteza dostosowana do moich potrzeb to koszt, który znacznie przekracza moje możliwości finansowe. Refundacja pokrywa jedynie niewielką część wydatków, a reszta to kwota, której sam nie jestem w stanie udźwignąć.


Przez całe życie byłem aktywną, pracującą osobą. Ponad 12 lat trenowałem boks, uprawiałem sporty funkcjonalne, zdobywałem górskie szczyty. Sport był dla mnie codziennością, a nie sezonową zajawką. Ta droga nauczyła mnie wytrwałości i tego, żeby się nie poddawać — dlatego walczę dalej.


Każda złotówka przybliża mnie do momentu, w którym znów będę mógł normalnie żyć.

Nie proszę o luksus. Proszę o szansę na sprawność, samodzielność i życie, które będzie choć w części zbliżone do tego, jakie miałem przed wypadkiem — takie, w którym mogę funkcjonować, pracować i poruszać się bez bólu.


Jeśli nie możesz pomóc finansowo, samo udostępnienie tej zbiórki naprawdę robi różnicę.

Dziękuję każdej osobie, która poświęci chwilę, żeby przeczytać moją historię i mnie wesprzeć.

Komentarze 5

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez