id: 8hmx3t

Ratujemy Tedzika - walka o zdrowie i sprawność

Ratujemy Tedzika - walka o zdrowie i sprawność

 
Magda Olszewska

Aktualności7

  • Grudzień zeszłego roku miał być dla nas końcem najgorszego. Tedzik przeszedł reoperację kręgosłupa po wcześniejszym paraliżu (u prof. Wrzoska we Wrocławiu). Przez ponad dwa lata musiał przyjmować sterydy, żeby w ogóle móc funkcjonować i nie czuć bólu wywołanego zrostami w rdzeniu. Kiedy 1 lutego w końcu udało nam się z nich całkowicie zejść, myślałam, że najtrudniejsze za nami i zaczynamy normalne życie.  

    Niestety, to był dopiero początek nowego koszmaru.

    Dwa tygodnie po odstawieniu sterydów, układ pokarmowy Tedzika dosłownie wybuchnął. Zaczęły się nieprzespane noce. Tedzik zaczął regularnie wymiotować żółcią, mlaszcze z bólu, a w jego brzuchu słychać głośne, bolesne przelewania. Z powodu ciągłego dyskomfortu nie potrafi znaleźć sobie miejsca, mało śpi i bardzo schudł (z 7.5 kg spadł do 5.9 kg).  

    Co wiemy po miesiącach intensywnych badań?

     Trzustka i jelita w stanie zapalnym: Wyniki z krwi pokazały bardzo wysoki wskaźnik zapalenia trzustki (cTLI powyżej 50). Z kolei badania USG potwierdzają przewlekłą przebudowę narządów i ciągłe podrażnienie żołądka oraz jelit.  

     Zaburzenia wchłaniania: Tedzik drastycznie traci na wadze, mimo że ma apetyt i zjada swoje sprawdzone, delikatne domowe posiłki (gotowaną ligawę z marchewką). Jesteśmy pod stałą kontrolą dietetyka. Badania wykazały silny spadek kwasu foliowego, co oznacza, że jego jelita po prostu przestały przyswajać wartości odżywcze.  

     Główny podejrzany - choroba autoimmunologiczna: Lekarze doszli do wniosku, że sterydy brane na kręgosłup przez ponad dwa lata, przy okazji maskowały inną, poważną chorobę z autoagresji. Kiedy je odstawiliśmy, odblokowany organizm rzucił się do ataku na własne jelita.  

     Skutki uboczne długiej sterydoterapii: Jakby tego było mało, wielomiesięczne podawanie sterydów zaburzyło układ hormonalny Tedzika. Mimo że jego ostatni wynik kortyzolu dał nam nadzieję, to bardzo niskie stężenie endogennego ACTH nadal silnie wskazuje na wtórną niedoczynność kory nadnerczy.  

    Nasza codzienność to ciągła walka na dwóch frontach

    Żeby Tedzik mógł w ogóle spać i nie wykańczał się z bólu brzucha, musieliśmy wrócić do bardzo silnych sterydów, tym razem w zastrzykach (Rapidexon) oraz mocnych leków przeciwwymiotnych (Prevomax). Jesteśmy w zawieszeniu, czekając na wyniki specjalistycznych badań genetycznych (PCR) z kału. Jeśli nie wskażą one bakterii, czeka nas gastroskopia z pobraniem wycinków w narkozie - a to będzie wymagało ponownego, ryzykownego odstawienia leków, które teraz trzymają go w ryzach.  

    Do tego dochodzi opieka nad kręgosłupem. Po dwóch operacjach Tedzik nie może zostać bez wsparcia. Raz w tygodniu jeździmy na rehabilitację do "Sprawnej Bestii", gdzie pod okiem doktor Pauliny Turek Tedzik ma masaże, pole magnetyczne, laseroterapię i akupunkturę. To pozwala mu utrzymać sprawność, ale generuje kolejne, stałe wydatki.  

    Koszty diagnostyki w ostatnich miesiącach przerosły moje możliwości. Rezonanse magnetyczne, niezliczone badania USG, rozszerzone panele z krwi, testy endokrynologiczne, badania PCR, codzienne zastrzyki i cotygodniowa rehabilitacja wygenerowały ogromne rachunki.

    Walczymy o to, żeby zdiagnozować problem, dobrać odpowiednie leczenie i sprawić, by Tedzik przestał cierpieć i mógł w końcu spokojnie przespać noc. Będę ogromnie wdzięczna za każdą wpłatę i udostępnienie zbiórki.

    Dziękuję Wam za każde wsparcie.

    Magda i TedzikcePMqmAuG9l292R3.jpgtGcqFwcdD0xvbCAC.jpg7fbE9fOeqAeYwDs3.jpg

    0Komentarzy
     
    2500 znaków

    Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Tedzik jest moim całym światem.

Od ponad 4 lat walczy z bólem i chorobą, która krok po kroku próbuje odebrać mu sprawność i radość życia.

Jego pierwsza operacja kręgosłupa była dramatyczną próbą ratowania go, bo Tedzik z dnia na dzień został całkowicie sparaliżowany. To był najgorszy dzień mojego życia. Po zabiegu czekały nas miesiące ciężkiej, codziennej rehabilitacji, żeby znów mógł zrobić choć kilka kroków. Każdy jego ruch był wtedy cudem.

Przez pewien czas było lepiej, ale choroba nie odpuszczała. Rezonanse wykazały potężne zniszczenia w rdzeniu kręgowym:

• dużą jamę malacyjną (obszar martwicy),

• zrosty, które przyklejały rdzeń do ściany kanału,

• resztki dysku po pierwszej operacji,

• spłaszczenie rdzenia i tak wąskie przewężenie, że kontrast ledwo przez nie przepływał,

• zaawansowane zwyrodnienia i kolejne dyskopatie.

To wszystko powodowało ciągły ból, drętwienie i zaburzenia neurologiczne. W Warszawie nikt nie podjął się kolejnego zabiegu. W grudniu zeszłego roku Tedzik przeszedł najtrudniejszą i najbardziej ryzykowną reoperację w swoim życiu - zoperował go prof. Wrzosek we Wrocławiu. To była nasza jedyna szansa, żeby zatrzymać unieruchamiający go ból.

Z deszczu pod rynnę - nowy koszmar

Prawda jest taka, że z delikatnym brzuszkiem Tedzika borykamy się od samego początku. Problemy z przewodem pokarmowym zaczęły się właściwie już od momentu odebrania go z hodowli, a po drodze przeszedł kilkanaście razy groźne, krwotoczne zapalenie przewodu pokarmowego.  

Mimo to myślałam, że operacja z grudnia zakończy nasz główny koszmar. Od dwóch lat Tedzik żył tylko dzięki codziennym sterydom. One trzymały go na nogach i wyciszały ból kręgosłupa, ale ich długotrwałe działanie powoli niszczyło jego organizm. Kiedy 1 lutego w końcu udało nam się z nich całkowicie zejść, żeby przerwać ten błędny krąg... jego układ pokarmowy dosłownie wybuchnął.

Okazało się, że sterydy brane na kręgosłup przez lata maskowały inną, poważną chorobę z autoagresji. Kiedy je odstawiliśmy, odblokowany organizm rzucił się do ataku na własne jelita.

Od lutego nasza codzienność to nieprzespane noce. Tedzik regularnie wymiotuje żółcią, mlaszcze z bólu, a w jego brzuchu słychać głośne, bolesne przelewania. Z powodu ciągłego dyskomfortu nie potrafi znaleźć sobie miejsca, mało śpi i drastycznie schudł - z 8 kg spadł do 5.9 kg.

Co wiemy po miesiącach intensywnych badań?

Trzustka i jelita w stanie zapalnym: Wyniki z krwi pokazują bardzo wysoki wskaźnik zapalenia trzustki (cTLI powyżej 50). Tylko od lutego Tedzik miał robione USG aż 7 razy - każde potwierdza przewlekłą przebudowę narządów i podrażnienie żołądka.

Zaburzenia wchłaniania: Tedzik traci na wadze, mimo że ma apetyt i zjada swoje sprawdzone, delikatne posiłki (ligawę z marchewką). Jest pod stałą opieką dietetyka. Badania wykazały silny spadek kwasu foliowego - jego jelita po prostu przestały przyswajać wartości odżywcze.

Zaburzenia hormonalne: Wielomiesięczne podawanie sterydów zrujnowało jego układ hormonalny. Badania endogennego ACTH nadal wskazują na podejrzenie wtórnej niedoczynności kory nadnerczy. Do tego stale leczymy go na niedoczynność tarczycy.  

Walka na dwóch frontach

Żeby Tedzik mógł w ogóle spać i nie wykańczał się z bólu brzucha, musieliśmy awaryjnie wrócić do bardzo silnych sterydów w zastrzykach i leków przeciwwymiotnych. Jesteśmy w zawieszeniu. Czekamy na wyniki specjalistycznych badań genetycznych (PCR) z kału. Jeśli nie wskażą one bakterii, czeka nas gastroskopia z pobraniem wycinków w narkozie - a to będzie wymagało ponownego, ryzykownego odstawienia leków, które teraz trzymają go w ryzach.

Jednocześnie nie możemy zaniedbać kręgosłupa. Co tydzień jesteśmy na rehabilitacji w "Sprawnej Bestii" u dr Pauliny Turek, gdzie Tedzik ma masaże, pole magnetyczne, laseroterapię, akupunkturę i kamertony. Robimy wszystko, co możliwe, by ulżyć mu w bólu.

4 lata diagnostyki, leczenia i rehabilitacji.

Za nami:

• 2 operacje kręgosłupa

• 5 rezonansów (MRI),

• 1 tomograf (CT),

• badanie płynu rdzeniowo-mózgowego

• 7 badań USG w zaledwie kilka ostatnich miesięcy (łącznie już kilkadziesiąt),

• kilkanaście konsultacji neurologicznych,

• kilka konsultacji ortopedycznych,

• kilkadziesiąt wizyt u internistów,

• dziesiątki godzin rehabilitacji

• dziesiątki rozszerzonych paneli z krwi, testów hormonalnych i badań PCR.

Koszty leczenia przekroczyły już 120 000 zł. Przede mną kolejne, ogromne wydatki: codzienne zastrzyki, wizyty, specjalistyczna diagnostyka gastrologiczna i stała rehabilitacja.

Sama już nie dam rady. Ale jak wycenić życie i zdrowie kogoś, kogo kocha się całym sercem?

Dlatego proszę o pomoc. Każda, nawet najmniejsza wpłata, to realne wsparcie w walce o to, by Tedzik nie cierpiał. Każde udostępnienie zwiększa szansę, że mój najlepszy przyjaciel dostanie w końcu szansę na życie bez bólu.

Dziękujemy z całego serca.

Ja - za pomoc dla mojego całego świata.

A Tedzik... za możliwość kolejnego, spokojnego dnia bez cierpienia. ❤️🐾


Komentarze 2

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez