id: 8muz99

Pomóż zrealizować nasze marzenie

Pomóż zrealizować nasze marzenie

18 050 zł 
z 500 000 zł
3%
292 dni do końca
95 
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Aktualności2

  • Kochani z całego serca dziękuję Wam za wsparcie i życzliwość... W miarę możliwości nadal się polecamy 😊 składam wszystkim serdeczne życzenia Noworoczne... Dużo Pokoju Radości i Miłości... Dobrych i Życzliwych ludzi na drodze, odwagi w okazywaniu czułości bliskim... Oraz serc i dłoni pełnych Miłosierdzia wobec osób potrzebujacych.... ❤️

    Czytaj więcej
  • Kochani Darczyńcy!

    Dziękujemy za Wasze dotychczasowe wsparcie zrzutki, jednak potrzeby wciąż są duże, dlatego za namową wielu osób została założona grupa licytacyjna na portalu Facebook. Zachęcamy Was do udostępniania grupy znajomym i dodawania aukcji.


    Link do grupy: https://www.facebook.com/groups/licytacjedlaperly

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Witajcie Kochani. Mam na imię Agnieszka, ale dla Przyjaciół jestem Kamila. Chcę kupić dom i go wyremontować. Nie jest to dom tylko dla mnie, moja historia jest długa i trudno mi ją ubrać w słowa. Spróbuję więc zacząć od początku. Kiedy byłam dzieckiem często przeglądałam gazety z ogłoszeniami o adopcji i wypisywałam z nich imiona dzieci z myślą, że jak będę dorosła i będę miała swój dom to ich znajdę i zaadoptuję. Nie miałam świadomości że jestem od nich młodsza albo w ich wieku i jak dorosnę to oni też będą już dorośli. 


Większość mojego życia to doświadczenie wspólnoty. Najpierw rodzinnej, później wiary, teraz życia. W tym czasie poznałam wielu wspaniałych, odważnych ludzi, którzy poświęcają swój czas, talenty, zaangażowanie, aby towarzyszyć "słabszym" w ich niemocy i jednocześnie uczą się od nich miłości i otwartości na siebie nawzajem. Cztery lata pracowałam w dwóch domach dziecka, tam bardzo zżyłam się z dzieciakami. Bardzo chciałam tworzyć z nimi coś na wzór rodziny, razem spędzaliśmy święta, wakacje, ferie, wtedy też poznałam Dawida, chłopca o wrażliwym sercu, który nieco później poprosił mnie, żebym została jego mamą chrzestną. Bardzo go pokochałam. Później pojawił się drugi Dawid z lekką niepełnosprawnością, wspaniały chłopak o czystym i prostym sercu. Nie jest to miejsce żeby opisywać ich historię, ale może kiedyś oni sami ją opiszą lub opowiedzą. Razem z innymi dziećmi przyjeżdżali do nas na święta, pokochali mój dom rodzinny i moich bliskich. Ja po każdym ich powrocie długo rozmyślałam nad pytaniem: "Dlaczego nie mogą u mnie zostać na zawsze?”. Bardzo chciałam stworzyć dla nich dom, ale jeszcze nie wiedziałam jak. 


Gdy byłam mała, do naszego domu często przyjeżdżały osoby głuchonieme (znajomi mojego taty). Lubiłam siadać przy nich i przyglądać się ich wyjątkowości, już wtedy bardzo chciałam, żeby moje życie było otwarte, też dla osób niepełnosprawnych. Od około dwóch lat trwa moja przygoda z Fundacją L’Arche we Wrocławiu, gdzie razem z osobami niepełnosprawnymi i ich asystentami tworzymy wspólnotę życia. To jest niesamowite jak dużo się tu uczę. Moi chłopcy byli mnie tu odwiedzić i również bardzo się im tu podoba, ale niestety nie mogą tu zamieszkać, gdyż jest to miejsce  utworzone z myślą o dorosłych osobach z niepełnosprawnością intelektualną. 


Pierwszą osobą, która ruszyła mnie do działania, była moja mama, która widząc mój chroniczny smutek związany z tęsknotą za chłopcami zachęciła mnie, żebym przejrzała ogłoszenia, aby zorientować się w cenach domów. Nie spodziewałam się że od tej chwili sprawy potoczą się bardzo szybko. Niemalże od razu wpadł mi w oko pewien dom  w miejscowości bliskiej mojemu sercu. Duży teren wokoło do zagospodarowania, piękna i spokojna okolica. Pojechałam go zobaczyć na żywo z Dawidem i dwójką przyjaciół. Wymaga on gruntownego remontu, jednak już mamy ręce chętne do pracy i serca otwarte dla siebie nawzajem i dla innych, którzy może kiedyś będą chcieli z nami tam zamieszkać i tworzyć wspólnotę życia - to jest moje marzenie.  Nie chcę tworzyć kolejnego domu dziecka, ani być tylko rodziną zastępczą, czy adopcyjną. Pragnę by nasz dom był otwarty, przede wszystkim na Boga i Jego działanie w nas. Bo to Jego Miłość nas przemienia i czyni nas zdolnymi do miłowania tych, którzy stają na naszej drodze. Pragnę, by ten dom nie był placówką, ale przestrzenią w której można zamieszkać i tworzyć rodzinę, wspólnotę życia, ale też do której można przyjechać z zewnątrz, odpocząć i nabrać sił na dalszą drogę.


Dzisiaj w ludziach jest dużo lęku o przyszłość, często brakuje im sensu życia.  Odkryłam, że sens jest w tym co proste, dobre i ciche. Im prostsze życie, tym więcej radości. Nie trzeba robić  wielkich rzeczy, wystarczy tylko znaleźć wspólną przestrzeń, gdzie każdy czuje się swobodnie i może dać też coś od siebie. Wspólna praca, porządki, sianie nasion, zbieranie owoców, robienie przetworów, czy przygotowywanie posiłków, grill, ognisko, czy modlitwa, to są chwile, które ja zawsze bardzo dobrze wspominam. Wtedy dzielimy się sobą tacy jacy jesteśmy, poznajemy i rozwijamy swoje talenty, poznajemy też swoje ograniczenia i słabości, ale nie po to żeby się załamać, a po to by doświadczyć tego że nie jesteśmy w nich sami, że są wokół ludzie, którzy przeżywają to co my i możemy się na wzajem wspierać i podnosić. Trudności możemy pokonać a ograniczenia przekroczyć, mam tu na myśli ćwiczenie charakteru. Dlatego potrzebny nam duży dom, aby mógł  być otwarty na ludzi, którzy będą chcieli nas odwiedzić. Być może kiedyś powstanie przy nim jakiś warsztat. Dom, który pragnę kupić ma duży teren, na którym powstanie ogródek warzywny i sad, będzie tam można się spotkać  większą grupą i odpocząć. Chłopcy są już nastolatkami i chciałabym, aby wraz z poczuciem stabilizacji i bezpieczeństwa, nabywali również kompetencji, by mogli się kiedyś usamodzielnić. Najważniejszym miejscem w domu będzie kaplica. To Chrystus daje mi wiarę i siłę, żebym szła do innych ludzi i tworzyła z nimi wspólnotę, to On buduje, podnosi, przeciera szlaki, umacnia, dodaje odwagi. Mocno doświadczam w moim życiu jak dzielenie się Jego Słowem tworzy z nas wspólnotę. Jak modlitwa otwiera nas na siebie nawzajem i jak uczy nas przebaczać. 


Tak więc podsumowując :


1.

Dom, w którym mieszkam ja i dwóch Dawidów i osoby, które będą chciały kiedyś z nami zamieszkać jako domownicy, lub wolontariusze. 


2.

Kaplica, miejsce otwarte dla nas i dla ludzi, którzy pragną doświadczyć ciszy, czy przeżyć swoje rekolekcje 


3.

Pokoje gościnne, przygotowane dla rekolektantów czy przyjaciół domu. Dla osób które chcą po prostu odpocząć, miejsce przejściowe dla tych, którzy szukają swojego miejsca. 


4.

Sad, ogród, przestrzeń pracy i wypoczynku dla domowników, wolontariuszy czy gości. 


Całość tworzy przestrzeń, którą wypełniają przede wszystkim dzieciaki z domu dziecka i osoby z niepełnosprawnością, to są osoby z którymi pragnę spędzać czas, tworzyć więzi, uczyć się kochać. To osoby które mają olbrzymi wpływ na moje życie i na życie tych, którzy ich poznali. 


Czasami traktujemy dom jako coś oczywistego, ale musimy mieć świadomość, że są wśród nas osoby, które nigdy nie doświadczyły tego wielkiego bogactwa jakim jest właśnie dom, rodzina, wspólnota. Jeśli więc masz bliskich wokół siebie v– jesteś prawdziwym bogaczem. Doceniaj ich. A jeśli możesz –  to proszę, pomóż mi stworzyć miejsce pełne ciepła i prostoty, gdzie wiele osób będzie mogło odpocząć i ogrzać się miłością. 


Pragnę odpowiedzieć moim marzeniem na konkretne potrzeby dwójki wspaniałych ludzi, a w przyszłej perspektywie może nawet większej ilości osób. Jedyne czego nam brakuje to pieniędzy na zakup i remont tego domu ("Domu Perły", bo tak go nazywam) . Od moich przyjaciół otrzymałam zachętę żeby zaryzykować i założyć zrzutkę, dlatego piszę i zwracam się z prośbą do Was wszystkich, którzy to czytacie o pomoc w spełnieniu tego marzenia - teraz już nie tylko mojego. Bardzo trudno mi opisać to co działo się we mnie przez wiele lat, te wszystkie uczucia i pragnienia, które się  zrodziły w trakcie tworzenia relacji z dziećmi i osobami niepełnosprawnymi. Jeśli chcecie dopytać o coś więcej to podaję swój numer telefonu 695131823 jestem otwarta. Dziękuję za każde wsparcie począwszy od modlitwy, przez udostępnianie, dobre słowa, skończywszy na wsparciu finansowym, czy wsparciu fizycznym. Zawierzam Ten dom, nas i Was wszystkich Jezusowi Chrystusowi i Jego Niepokalanej Mamie.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 95

 
Dane ukryte
3 000 zł
 
Dane ukryte
3 000 zł
 
Dane ukryte
1 000 zł
 
Dane ukryte
980 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
SE
Siostry Elżbietanki z Atyrau
500 zł
M
MT0
500 zł
JK
Joanna
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
Zobacz więcej

Komentarze 4

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

754 525 zrzutek

i zebrali

545 974 106 zł

A ty na co dziś zbierasz?