id: 8papmm

Operacja wycięcia guza u Brutka

Operacja wycięcia guza u Brutka

Wpłaty nieaktywne - wymagane działanie Organizatora zrzutki. Jeśli jesteś Organizatorem - zaloguj się i podejmij wymagane działania.

Nasi użytkownicy założyli 1 067 365 zrzutek i zebrali 1 163 322 269 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

Brutek to około 10 letni, energiczny psiak. Uwielbia kontakt z człowiekiem, bieganie za piłką i spacery. W grudniu 2017r. został zabrany interwencyjnie ze złych warunków i adoptowany przeze mnie. Od tego czasu zmienił się nie do poznania, stał się pewniejszy siebie i bardzo radosny. Niestety, w poprzednim domu został zaniedbany - nie był nawet wyprowadzany na spacery, a co dopiero mówić o szczepieniach i leczeniu. Gdy go adoptowałam, miał pod gardłem tobiel - niedużą "żabkę". W niczym mu ona nie przeszkadzała i zdecydowaliśmy z lekarzami jej nie ruszać, tylko obserwować. Brutek ma problemy z sercem, dlatego chcieliśmy uniknąć zabiegu jeśli było by to możliwe. Niestety, w ostatnim miesiącu torbiel urósł i wymaga usunięcia. Bardzo proszę o wsparcie finansowe, gdyż niestety koszty zabiegu i leczenia przewyższają moje możliwości...

Historia Brutka:

W grudniu 2017 roku zostałam wolontariuszką w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami w Szczecinie i przyjęłam na dom tymczasowy pierwszego psa. Był to mały szczeniak, który już po tygodniu znalazł nowy dom. Kilka dni później, dostałam informację że potrzebny jest dom tymczasowy dla małego, 10-letniego psa. Na drugi dzień psiak był już u mnie. Jedyne co o nim wiedziałam, to że ma na imię Brutus i mieszkał u starszych kobiet, które trzymały go zamkniętego w kuchni i bardzo go zaniedbały..

Tak Brutek wyglądał, gdy do mnie trafił... Cała jego sierść była brudna i skołtuniona, śmierdział własnymi odchodami, był zapchlony i zarobaczony.

Był przerażony nowym miejscem, nie wiedział co go tutaj czeka. Pierwsze kilka dni spędził pod kanapą. Wychodził tylko na jedzenie i wyjścia na spacer.

Pierwsze co, został zabrany do fryzjera i doprowadzony do porządku. To była jednak ta łatwa część.

Szybko się okazało, że Brutek jest bardzo lękliwym psem. Bał się obcych ludzi i innych psów, załatwiał się w domu, bronił jedzenia, szczekał gdy zostawał sam, bał się oddalać od domu.

Do tego miał problemy z sercem, guz na dolnej powiece oka i torbiel pod gardłem.

Mimo tego wszystkiego, miał w sobie coś wyjątkowego. Już po kilku dniach, gdy zaczął nieśmiało prosić aby go pogłaskać i przytulał się do mnie na kanapie, wiedziałam że nie będę w stanie go oddać. Miał być u mnie tylko tymczasowo, dopóki nie znajdzie nowego domu. Ale zdecydowałam, że to u mnie będzie jego nowy dom. Choć nie planowałam adopcji psa, była to najlepsza decyzja jaką mogłam wtedy podjąć :D

Przez pierwszy rok przepracowaliśmy dużo. Brutek nauczył się zachowywać czystość w domu, zostawać samemu pod nieobecność domowników, jeździć tramwajem, autobusem i samochodem, ładnie chodzić na smyczy. Dużo pracowaliśmy nad jego pewnością siebie, zaufaniem do mnie i skupieniu uwagi na przewodniku. Dzięki temu Brutek jest spokojniejszy na spacerach, nie atakuje już każdej obcej osoby i obcego psa. Nadal nie jest idealnie, nadal zdarza mu się wyrywać w stronę innych, jednak są to pojedyncze incydenty.

Chodziliśmy też dużo po gabinetach weterynaryjnych... Zdiagnozowano u Brutka niedomykalność zastawki, na co przyjmuje leki (Cardalis, 2.5mg). Znaleziono również "żabkę" pod gardłem, która nie była duża. Ponieważ "żabka" nie rosła i nie dokuczała mu w żaden sposób, zdecydowaliśmy się ją obserwować, ale póki co nie ruszać.

Brutek zrobił tak duże postepy, że od grudnia 2018 roku mogłam zacząć przyjmować kolejne psy na dom tymczasowy - wcześniej było to wykluczone, gdyż bardzo się ich bał.

Tutaj Brutek z niektórymi z moich podopiecznych:

Mrówka i Brutek

Brutek, Wafel, Mrówka

Brutek, Rocky i Mrówka

Brutek zrobił ogromne postępy, stał się pewny siebie, zaczął akceptować obecność innych psów, o ile nie zawracały mu zbytnio głowy ;) Dzięki lekom, jego serce jest w świetnej formie, a Brutek czuje się bardzo dobrze. Jest energiczny, chodzi na długie spacery, biega jak szalony za piłką :D

Niestety, w połowie kwietnia zauważyłam, że "żabka" pod jego gardłem powiększyła się. Szybka wizyta u weterynarza potwierdziła moje przypuszczenia. Trzeba operować, jak najszybciej. Skoro rośnie, to niedługo może pojawić się stan zapalny i będzie nieciekawie...

Operacja, póki co, została zaplanowana na 13 maja. Jej koszt został oszacowany na 700zł, jednak może ulec zmianie w zależności od tego jak skomplikowana się okaże. Do tego dochodzi koszt badań przedoperacyjnych (115zł), oraz leki i wizyty kontrolne po operacji. W sumie co najmniej 1000zł.

Długo zastanawiałam się nad założeniem tej zbiórki, wahałam się. Jednak sytuacja zmusiła mnie do tego, gdyż zwyczajnie w świecie nie stać mnie na pokrycie tych kosztów samemu...

Dlatego bardzo proszę o pomoc. Każda, nawet najmniejsza wpłata, jest dla mnie na wagę złota. Jeśli nie możesz wpłacić, to proszę - udostępnij moją zbiórkę. Niech dotrze do jak największej liczby osób.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 61

KW
Karina Witas
100 zł
AD
Agnieszka
50 zł
Renata Łyczek
50 zł
 
Dane ukryte
50 zł
AL
Ania Lis
50 zł
MR
Marta Ronowska
50 zł
Justyna Śluz
30 zł
AW
Aleksandra Widanka
30 zł
 
Dane ukryte
25 zł
HW
Halina Winkler
25 zł
Zobacz więcej

Komentarze 9

 
2500 znaków