Nie pozwólmy FeLV zabrać Magiczka
Nie pozwólmy FeLV zabrać Magiczka
Aktualności7
-
Magiczka już z nami nie ma. Drugi atak białaczki zupełnie wyniszczył jego krew, nie pomogła nawet transfuzja. Nasz kochany kotek gasł w oczach, nie było już opcji ratunku, dlatego zdecydowaliśmy się na eutanazję, żeby zakończyć jego cierpienie i pozwolić mu odpocząć. Była to ciężka decyzja, ale wierzymy, że najlepsza. Bardzo dziękujemy za wsparcie zrzutki, dzięki któremu mogliśmy walczyć do końca.
Magiczku na zawsze zostaniesz w naszych sercach.
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Magiczek zawsze był szczęśliwym i energicznym kotkiem, kochał się przytulać, spać pod kołdrą, bawić się ze swoimi siostrami, a już najbardziej to kochał jeść i pić wodę z mojej szklanki. Każdego ranka budził mnie dotykając delikatnie łapką po twarzy i miaucząc, że to już pora na śniadanie, bardzo dbał o terminowość posiłków! Chociaż bywa trochę niezdarny i głupiutki, to sprawiał, że dom zawsze był pełen pozytywnej energii, aż nagle to wszystko zniknęło.
Mówi się, że koty cierpią w ciszy i tak było też tym razem, aż Magiczek przestał jeść i być tak pełnym energii kotkiem jak zawsze. Pojechaliśmy do weterynarza, gdzie okazało się, że dolega mu silna anemia i od razu zaczęliśmy leczenie, wszystko wydawało się stabilne, aż do dzisiaj. Kotek zaczął się dusić i przestał oddychać, musiał zostać dotleniany. Weterynarz zasugerował nam leczenie szpitalne i konsultację hematologiczną i tak też zrobiliśmy.
W leczniczy w Krakowie wykonano mu szereg badań, jednak nadal bez poznania przyczyny tak silnej anemii, dlatego przed nim jeszcze wiele kolejnych. Podejrzewany jest FeLV, ale nadal czekamy na dokładne wyniki badań. Podczas wizyty po raz kolejny doszło do duszenia się i podjęliśmy decyzję o natychmiastowej transfuzji krwi, jednak nie było nigdzie w Krakowie dostępnej grupy A, dlatego zrobiliśmy 160km, aby ratować życie naszego Magiczka.
Aktualnie kotek przebywa w szpitalu całodobowym gdzie przeprowadzana jest transfuzja i dalsza diagnostyka (tam też została większość naszych wyników, dlatego dołączę je jak je odzyskam). Przerażać mnie jednak zaczyna fakt kosztów związanych z leczeniem, dlatego chcę was bardzo prosić o pomoc, bo liczy się każda złotówka!
Na co dzień pracuję i uczę się zaocznie, a oprócz magiczka mam też inne kotki. Do tej pory wydałam ponad 3 tysiące na leczenie, cena za pobyt w szpitalu za tę dobę została nam podana na minimum 1000-1400 zł i nie mam pojęcia co będzie dalej. Ze względu na trudną sytuacje rodzinną i rachunki boję się, że ceny leczenia mnie przerosną. Te 3 tysiące wydane do tej pory, chociaż niczego nie żałuję i zrobię wszystko, żeby go uratować, miały stanowić mój budżet na cały ten miesiąc.
Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję za każdą wpłatę! Naprawdę nie chcę musieć się z nim pożegnać.
W zdjęciach zbiórki załączam dotychczasowe rachunki za leczenie.










EDIT 20.05.2026
Odebrałam ze szpitala wyniki wszystkich badań:






dla magiczka🥹❤️
Mam nadzieję, że uda się uratować kotka - sama przeszłam kiedyś masę chorób, operacji, wizyt z moim (już niestety po 16 latach nieobecnym) psem i wiem, jakie to trudne. Trzymaj się i oby było dobrze
Dziękuję bardzo! <33