Aktualności3

  • 15.08.2026: kilka słów od Marii Kadeli, czyli z Psikątka Tośkowej Ferajny, które przejęło psy:


    Innej perspektywy jako p.s. do postu Psiedlisko


    Po 40 latach zajmowania się psami, domnymi, bezdomnymi, organizacji dwóch przytulisk, pracy nad projektem schroniska w Szczecinku, a następnie po 10 latach pracy jako kierownik schroniska. To tytułem wstępu.

    Praca, doświadczenie , schroniskowe realia, praktyka a teoria.


    ....

    Są psy, dla których schronisko jest wybawieniem. One kochają wręcz być w schronisku. Traktują je jak najlepszy dom. Mają michę, wybieg, spacery, lubią zadymy. Są szczęśliwe. Nawet po adopcji, potrafią wymknąć się z nowego domu, zameldować pod bramą schroniska i głośnym szczekiem domagać się wejścia Przecież wrócił do siebie......


    Są psy, które schronisko przytłacza, wszechobecny beton, zero schronienia, tylko podłoga. Co z tego, że zimą ogrzewany kawałek do leżenia, to dobre do sprzątanie, ale nie z punktu psa. Wrażliwy pies w takim otoczeniu z trudem się odnajduje. Takiemu psu trzeba poświęcić więcej uwagi, trzeba mu pomóc.


    I to był przypadek Dino - Remo. Po roku pobytu w schronisku był kompletnie zrezygnowany, wycofany, stronił od ludzi.


    Kolejną kategorią psów, to psy ras, albo mieszańce ras użytkowych, zwyczajowo nazywane psami pracującymi.

    dla tych psów schronisko to nieszczęście całkowite. Zamknięte w betonie nie mają możliwości realizacji swoich podstawowych zachowań, czasami faktycznie stają się agresywne. Z takimi psami trzeba pracować, taki pies musi wyładować swoją energię. Tu nie wystarczy wyprowadzenie takiego psa na spacer w kagańcu, bo w schronisku stwierdzono, że pies jest agresywny.


    To już przypadek Ziry.

    Stwarzała problemy w schronisku, ale też nikt nie szukał rozwiązania. Przeciwnie, utrudniano nam odbiór jej ze schronisko, zamiast cieszyć się, że ma szansę wyjść na prostą.


    W schronisku nie powinni pracować ludzie przypadkowi. To jest praca wyjątkowa, bo praca z żywymi istotami, które trzeba rozumieć. Psy są jak małe dzieci, same nie powiedzą. Trzeba umieć je "czytać". Jak się nie ma tego "coś", to nawet dyplom behawiorysty będzie tylko papierem.

    Na temat aktualnego kierownictwa schroniska w Koszalinie to wolę się nie wypowiadać. Już lepiej było nawet za TOZ.


    A w Psikątek Tośkowej Ferajny?

    W tym skromnym Psikątek Tośkowej Ferajny te psy odżyły.

    Są szczęśliwe. W starej chałupie pod lasem, jeszcze bez remontu, bo nie mamy tytułu własności. Wygląda, jak wygląda.

    Za to psy są szczęśliwe i to jest dla nas najważniejsze.



    Blik 881 406 011

    idjVCqGIYqaG8tjY.jpg

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Kochani, 


Na pewno pamiętacie Dino. Znaleziony w Poroście, gmina Bobolice, dorosły pies, z dużym prawdopodobieństwem ofiara wakacji.


Trafił do nas "na boksy" w kiepskim dla nas okresie... Brak jakiegokolwiek wolontariatu (my z Ewą akurat mocno się pochorowałaśmy) niestety spowodował, że Dino pojechał do schroniska.... 


Jaki był u nas?


(Zdjęcia z parku, z łąk, z boksu - za siatką)


Przyjaźnie nastawiony do świata. Nie miał problemu z dotykiem, założeniem obroży, zapięciem na smycz. Lubiłam chodzić z nim na spacery po naszych Bobolicach, zawsze zwracał uwagę na tą z nas, która akurat prowadziła go na spacer. 

Nie przepadał za psami, ale też na odległość dobrze się komunikował pokazując, że nie szuka kumpli. Wystarczył mu człowiek i przy człowieku czuł się swobodnie.

Lubił być głaskany, cieszył się na nasz widok, nigdy nie okazał zniecierpliwienia, niezadowolenia, choć przecież każdy ma do tego prawo. Czy to człowiek, czy pies. 

Lubił nas i nam zaufał.


Jak wiecie, staramy się, aby nasze psy miały jak najlepsze warunki: choć mają do dyspozycji zadaszony kojec z ocieploną porządną budą, to zarówno w budzie jak i w kojcu mają do dyspozycji wygodne, miękkie posłania, takie ala kanapy. Dino szczególnie tego potrzebował z powodu urazu barku, który pozostawił ślad do dziś.

Ponieważ nasze psiaki wychodzą 2 razy dziennie na porządne spacery, również i Dino błyskawicznie zorientował się, że nie musi załatwiać się tam, gdzie je i śpi.


Dino po roku w schronisku...


Boi się ruchu człowieka, bardzo stara się unikać bezpośredniego kontaktu. W boksie nie ma miękkiego posłania, choć schronisko ma podgrzewane podłogi. Sami oceńcie po zdjęciach: są to stop klatki z filmików - wizyty w schronisku. Na zdjęciach nie ma żadnej z nas, ale jedna z nas kręciła materiał.


Dino jest bardzo mocno wycofanym psem. Takim, który musi jak najszybciej znaleźć się w innych warunkach sprzyjających jego psychicznej rehabilitacji. Musi odzyskać równowagę psychiczną, bo jak na ten moment, jest to pies złamany.


W schronisku przebywa także suczka zabezpieczona rok temu na terenie Gminy Bobolice, Szalona. To młody, wesoły dzieciak. Lgnący do ludzi. 


Mamy możliwość, żeby wyciągnąć te dwa psy i otoczyć je należytą opieką!!! I w spokojnych warunkach pracować z nimi behawioralnie tak, by przywrócić im wiarę w ludzi (szczególnie Dino) i przygotować do adopcji.


Mamy zgodę Gminy.


Mamy też miejsce, w którym stanęłyby kojce!!!!


Właśnie.... Kojce. 


Poniżej wstawiam Wam kojec, podwójny z podłogą, który musimy kupić i przewieźć, zanim pojedziemy po psy. Inaczej nie mamy możliwości.


Koszt kojca to 4 000,00 zł. Transport około 450,00 zł. Dlatego ustawiam zbiórkę na 5 000,00 zł, żeby jeśli się uda wyciągnąć te psy, nie zabrakło nam środków na np. transport lub jeśli ktoś kupi te konkretne i będziemy musiały szukać dalej. Oczywiście ze wszystkiego się rozliczę tu, na zrzutce.


Nie wiem, czy się uda. 

Wiem, że muszę spróbować .


https://www.olx.pl/d/oferta/kojec-podwojny-dla-psow-CID103-ID18YDmu.html


Jeśli zbierze się nadwyżka, wszystko przeznaczymy na Dino i Szaloną, co również będzie wstawiane na zrzutkę.


Pomóżcie nam uzbierać środki - ten pies, którego człowiek zawiódł NIE RAZ (wyrzucając go w lesie), NIE DWA dwa (oddając do schroniska z powodu braku wolontariatu), a na pewno TRZY (doprowadzając go do takiego stanu, jaki widzicie na zdjęciach). 


Chcemy i możemy i WIEMY JAK wynagrodzić tym dwóm psom ich koszmarne życie. 


Tylko potrzebujemy kupić ten kojec ...

Komentarze 3

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez