"Mamo, czy byłem dobrym kotkiem? Nie, maleńki... byłeś najlepszy!" Walka z FIP! MEEKO UMIERA!
"Mamo, czy byłem dobrym kotkiem? Nie, maleńki... byłeś najlepszy!" Walka z FIP! MEEKO UMIERA!
Aktualności1
-
10.04.2020
Wraz z rodzicami Meeko ze ściśniętym gardłem obserwujemy, jak kwota zbiórki rośnie.
DZIĘKI WAM MEEKO W PORĘ ROZPOCZĄŁ TERAPIĘ, DZIĘKI CZEMU MA SZANSE ZWALCZYĆ TO CHOLERSTWO!!

Zamówiliśmy pierwszą partię leku, wcześniej udało nam się pożyczać fiolki tak, że skarb nie miał ani jednego dnia przerwy w kuracji. NIESAMOWITE, JACY ŻYCZLIWI LUDZIE NAS OTACZAJĄ - ŁZY SZCZĘŚCIA I NIEWYRAŻONA SŁOWAMI WDZIĘCZNOŚĆ <3

MEEKO NADAL WAS POTRZEBUJE! Grymasi na swoje suplementy - nie może się doczekać dnia kiedy przestaną mu być potrzebne!
Ciocie, wujkowie - po 5zł na zajączka, aby mały Meeko mógł przyszłoroczne święta również spędzić ze swoimi rodzicami? To wy jesteście jego nadzieją na to, że Meeko jeszcze wiele lat nie stanie przed bramą Tęczowego Mostu...

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
PROSZĘ - PRZECZYTAJ TĘ HISTORIĘ!

Meeko przyszedł na świat jako gorzki owoc bezdomności. On i czworo jego rodzeństwa ubiegłorocznej wiosny zamieszkiwali śmietniki na jednym z wielkomiejskich blokowisk. Ich młodziutka mamusia każdego dnia eksploatowała swoje chude ciałko, aby zapewnić im przetrwanie. Przeganiana, przeklinana, poniewierana - ale matka zniesie dla swoich dzieci wszystko, a nawet więcej, bez względu na cenę.
Nim pomoc dotarła na miejsce, jeden z maluchów odszedł... Wzięliśmy pod opiekę pozostałą gromadkę i mimo iż każde z nich ma już fantastyczne domy stałe, nigdy nie przestaniemy być odpowiedzialni za to co oswoiliśmy.
Biorąc je na ręce, przytulając kruche ciałka do serca i całując małe noski złożyliśmy im obietnicę: do końca świata i jeden dzień dłużej możecie na nas liczyć.

Gdy Meeko trafił pod skrzydła Pauli i Tomka został otoczony bezwarunkową miłością. Niechciane i bezwartościowe kociątko ze śmietnika stało się promyczkiem Słońca nowych właścicieli, a co ważniejsze - najlepszym przyjacielem kota rezydenta!
Ludwika i Meeko od pierwszych dni połączyła niepowtarzalna więź. Dorosły kocur przejął rolę rodzica i z największą starannością pokazywał maluchowi jak być kotem (i rządzić ludźmi!). Początkowo Paula i Tomek planowali jedynie tymczasować Meeko, jednak decyzja została podjęta za nich - odkąd maluch pojawił się w domu Ludwik stał się innym kotem. Wiedzieli, że rozłąka złamałaby ich serca...
Od tamtego momentu - gdzie jeden, tam drugi:





Meeko prawidłowo się rozwijał, zarówno fizycznie jak i psychicznie wszystko przebiegało we właściwym tempie i nie dawało podstaw aby podejrzewać, że tyka w nim bomba...


Dni mijały beztrosko i leniwie - czyli tak jak koty lubią najbardziej!
Chłopaki chętnie wygłupiali się z tatą:


I pozwalali mamie się rozpieszczać!




Aż nadeszła niedziela, kiedy Słońce zgasło...
16.03 Meeko przeszedł zabieg kastracji. Chwilowe osłabienie nie wzbudziło początkowo niepokoju, jednak stopniowo tracił apetyt i robił się apatyczny, nie odpowiadał na zaczepki swojego kociego towarzysza...
29.03 Paula i Tomek zdecydowali się na wizytę u całodobowego weterynarza. Badanie ogólne wykazało gorączkę ponad 40 stopni, jednak po podaniu leków zostali odesłani do domu.
30.03 W poniedziałek gorączka dalej się utrzymywała, zaniepokojeni właściciele udali się więc do swojego weterynarza prowadzącego. Meeko od razu trafił pod kroplówkę, był już bardzo słaby, termometr nie chciał zejść poniżej 40 stopni Celsjusza...



Prawie dwie godziny spędzone w gabinecie, wykluczając po kolei wszystkie możliwe przyczyny takiego stanu. Z tyłu głowy, odbijające się echem jednak nadal nie docierające do świadomości słowa-wyrok... Chwila nadziei, oczekiwanie na wyniki krwi, nieprzespana noc spędzona na przekopywaniu internetu w poszukiwaniu ratunku, poranna wizyta na USG i cios, na który nikt nigdy nie będzie gotowy.
BADANIA POTWIERDZIŁY SUCHĄ POSTAĆ FIPa u 10-miesięcznego MEEKO.





Nie ma w nas zgody na taki finał tej historii.
Mimo wątpliwości, niepokoju o jutro, szalejącej pandemii Paula i Tomek podjęli stanowczą decyzję walki o życie Meeko.
My, zarówno jako ALS Pomoc dla Zwierząt, jak i najzwyklejsze zwierzoluby, dołączamy do ich armii.
Meeko wymaga niezwłocznego podania leku. Jego stan jest już na ten moment tak poważny, że dziś przez ułamek sekundy rozważaliśmy eutanazję...
ON NIE MA CZASU CZEKAĆ - JEŚLI NIE DOSTANIE LEKU DZIŚ, JUTRA NIE BĘDZIE...
Udało się pożyczyć pierwszą fiolkę GS, jednak za 4 dni będzie potrzebował kolejnej.
Każda fiolka to koszt 500zł.
Przy aktualnej wadze, Meeko będzie potrzebował 24 fiolki, które w ciągu 84 dni terapii zadecydują o jego życiu.
Pomyślcie o Pauli i Tomku, którzy musieli spojrzeć swojemu ukochanemu zwierzakowi w oczy i powiedzieć:
"Twoje życie zostało wycenione na 12 000zł, i mimo iż jesteś dla nas bezcenny nie mamy tych pieniędzy aby Cię uratować..."
Ludzie! Zbieramy armię i bijemy FIPa!
Dla Meeko - Kostucha tym razem pomyliła drzwi!
Dla Ludwiczka - Bo jeśli straci najlepszego przyjaciela, słońce już nigdy nie zaświeci!
Dla Pauli i Tomka - bohaterów, którzy ryzykują ogromną kwotą w czasach gdy wszyscy tracimy pracę i nie wiemy co przyniesie los - Z MIŁOŚCI!
i w końcu: DLA INNYCH, KTÓRZY WAHAJĄ SIĘ, CZY WARTO
ZAWSZE WARTO.
Za 12 tygodni chcemy widzieć Meeko w tym gronie.
Pomożesz?
Bo możesz...

Wiem co czujecie, w dzieciństwie straciłam jednego kota przez tę cholerną chorobę. Pamiętaj determinację moich rodziców... Pamiętaj cierpienie kota i wielki skutek, kiedy podjęliśmy decyzję, żeby tego cierpienia nie przedłużać. Trzymam mocno kciuki, żeby u Was historia skończyła się szczęśliwie!
Prawie połowa!!
Razem damy radę!
zdrówka
❤