Wsparcie na dalszą diagnostykę i leczenie Joya
Wsparcie na dalszą diagnostykę i leczenie Joya
Nasi użytkownicy założyli 1 290 204 zrzutki i zebrali 1 522 712 150 zł
A ty na co dziś zbierasz?
Opis zrzutki
W marcu 2025 roku u Joya pojawia się kulawizna oraz w podobnym czasie dochodzi utrzymujące się spięcie mięśniowe, głównie w okolicy kręgosłupa lędźwiowego. Badanie ogólnie wykazało stłuczenie, zastosowane zostało leczenie przeciwzapalne i przeciwbólowe. Spięcia kręgosłupa nie ustają, 28.04.2025 wizyta u dr Bocheńskiej, RTG bioder i kręgosłupa, krew. Zdiagnozowane zostaje zapalenie przestrzeni w kręgosłupie, wdrożone zostają leki, suplementy, rehabilitacja SIS oraz zakaz aktywności. W domu pojawia się silna biegunka i wymioty, zbadana zostaje między innymi krew, USG, choroby odkleszczowe. Okazuje się, że było to spowodowane reakcją na jeden z leków, wycofujemy go i w dalszym ciągu trzymamy się zaleceń. W maju Joy przechodzi 4 sesje SIS, na które jeździmy co tydzień do Wrocławia (to ponad 120 km w jedną stronę).
Początek czerwca, następuje nagłe pogorszenie, wtedy pierwszy raz pojawia się paraliż kończyn przy próbie wypróżniania i upadek. Przewraca się, nie jest w stanie iść, odcina mu nogi. Ból utrzymuje się godzinami, Joy jest przerażony, chce od niego uciec, nie jest w stanie się położyć na dłużej niż kilka sekund. Następnego dnia wizyta we Wrocławiu u dr Bocheńskiej, wprowadzone zostaje leczenie przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz Pregabalina na stałe. Pada podejrzenie dyskopatii. Zostajemy skierowani na rezonans odcinka lędźwiowego, kolejne badania krwi, odwiedzamy także kardiologa. 24.06.2025 na Uniwersytetecie we Wrocławiu wykonany zostaje rezonans i czekamy na wynik do 14 dni. Jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym z dr Bocheńską, która wydaje zalecenia. W międzyczasie wielokrotnie odwiedzamy naszych pobliskich weterynarzy, którzy ratują nas lekami.
Na początku lipca, na wyjeździe Joy dostał kolejnych ataków bólowych i paraliżów. Odcięło mu tylne nogi przy próbie wypróżniania, następnego dnia rano bóle nasiliły się, paraliżuje go całkowicie od połowy kręgosłupa, po chwili czucie wraca, a za chwilę znowu go paraliżuje. Wyglądało to jakby co chwilę mdlał. Jesteśmy przerażeni, trafiamy do pierwszej kliniki, wykonana zostaje lewatywa oraz podane leki przeciwbólowe. Później zostajemy odesłani do innej kliniki, tam lekarze podejmują się dalszego diagnozowania (USG, badania nerek, wątroby, śledziony, trzustki, parametry krwi) oraz podają kolejne, bardzo silne leki przeciwbólowe. Po kilku godzinach zostajemy wypisani do domu i skierowani z powrotem do lekarza prowadzącego.
To wszystko na nic, do tej pory nie wiemy nic, a każdy kolejny atak jest silniejszy… Każda doba jest dla nas ogromnym wyzwaniem i ciągłym stresem, czy nagle nie pojawi się atak lub paraliż… to ciągła walka i nieustanna obserwacja, często także w nocy.
Po powrocie do domu skontaktowaliśmy się ponownie z dr Bocheńską, która skierowała nas na poszerzenie diagnostyki, ponieważ opis rezonansu nie wykazał nic, co mogłoby dawać tak silne objawy. Przed nami jeszcze wiele konsultacji oraz badań, między innymi tomografia komputerowa, kilka rozszerzonych paneli z krwi, kolejne konsultacje u specjalistów, które, mam nadzieję, w końcu przybliżą nas do diagnozy. Chcemy jak najszybciej realnie pomóc Joykowi odzyskać zdrowie poprzez leczenie, jednak już w tym momencie kwoty wydane na weterynarzy, paliwo, leki i badania są przytłaczające.
Dotychczas wydałam na same leczenie i diagnostykę ponad 7 tys. zł. Zgromadzone dokumenty i paragony pokazują tylko część tych kosztów. W najbliższych tygodniach czekają nas kolejne badania, których koszt szacuję na ok. 3 tys. zł — a to zapewne nie koniec.
Mimo ogromnego wsparcia rodziny, koszty przerastają mój budżet, dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc. W naszym domu jest jeszcze jeden chory pies, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację…
Jeśli nie możesz wziąć udziału, proszę — udostępnij dalej, to także ogromna pomoc ❤️🩹Jeśli chciałbyś pomóc w inny sposób, napisz do mnie — mogę zaoferować sesję zdjęciową Twojego psa, spacer, konsultację dla początkujących frisbowców lub cokolwiek z psiego zakresu, żebym mogła się odwdzięczyć 🥹❤️
Na bieżąco dzielę się informacjami o Joyu na Instagramie: @catch_the_joy
Dziękuję z całego serca za każdą formę wsparcia ❤️
aktualizacja:
Lipiec był dla nas bardzo intensywny, Joy kilkukrotnie trafił na szpital, przez niemal 2 tygodnie dzień w dzień jeździliśmy po klinikach i przeprowadzaliśmy masę badań. W samym lipcu Joy miał wykonane 5xUSG jamy brzusznej, MRI mózgu z kontrastem, dwukrotnie pobierany płyn mózgowo rdzeniowy (raz bezskutecznie), USG prostaty i badania w tym kierunku, badania moczu, badania kału, wielokrotne posiewy, pobieraną cystę do badań laboratoryjnych, badania krwi (pomijając podstawowe, które stale powtarzamy) to parametry nerkowe, wątrobowe, pełny tarczycowy, 2xIgA, które jest najbardziej niepokojące. Wynik pokazał 261, a norma jest do 120….Kompleksy autoimmunologiczne - wyszły bardzo nisko, jednak w normie. Zrobiliśmy także PCR na anaplazmoze, neosporoze, toksoplazmozę, ECHO serca, do tego jeszcze badania u dermatologa, bo doszły problemy skórne i w tej chwili leczymy drożdżaki. Trafiliśmy kilkukrotnie do neurologa, jednak tam także nie było pomysłu na jego przypadek. Zalecono nam wdrożenie leczenia na padaczkę, jednak ta została wykluczona. Jego organizm jest bardzo osłabiony, złapał okropny stan ropny na napletku, wyniki wskazały Ecoli. Leczyliśmy to antybiotykiem, na ten moment ropa zniknęła.
Najnowsze wyniki wskazały żółtaczkę...
Po pobraniu płynu zostało wdrożone leczenie antybiotykiem i sterydem, które wyciszyło objawy - to także kolejne wskazania na obecność choroby autoimmunologicznej, jednak nie wiemy jeszcze jakiej… SRMA, które było podejrzewane, zostało już wykluczone.
Około 2 tygodni temu pojawiły się u Joya także problemy gastryczne, smród, jeżdżenie w brzuchu, problem z wypróżnianiem, zaczął też sikać pod siebie, zupełnie tego nie kontrolował. Badanie USG u dr Kindy przyniosło nieoczekiwany wynik: ciało obce w jelicie. Jelito objęte stanem zapalnym, podejrzenie martwicy i skierowanie na operację w trybie pilnym. Joy przed samą operacją wypróżnił się, po 2 dniach wyszło z niego kilkadziesiąt centymetrów bandaża… najprawdopodobniej zjadł go w skutek nieuwagi, nigdy nie robił takich rzeczy, nie interesował się. Praktycznie codziennie musiał nosić bandaż po pobieraniu krwi czy kroplówce, więc nie jesteśmy nawet w stanie ocenić kiedy go zjadł. USG po tym incydencie wskazało na obecność jeszcze kilku fragmentów w jelitach, ale także na przewlekły stan zapalny dwunastnicy oraz jelita czczego. W tej chwili naszym zadaniem jest kontrolowanie czy reszta fragmentów z niego „wychodzi” oraz na dniach mamy powtórzyć USG, by sprawdzić stan jelit i tego, czy organizm sam sobie z tym poradził, czy konieczna będzie nasza ingerencja. Przed nami także wizyta u ortopedy oraz dalsza diagnostyka. Steryd jeszcze działa, a objawy neurologiczne i inne dolegliwości niezwiązane z brzuchem póki co zostały przez niego wyciszone. Mamy wznowić badania ukierunkowane na chorobę autoimmunologiczną w momencie, gdy steryd puści.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.
Od Mango i ode mnie:)
Od frisbee ziomków
Dla Joya z aukcji. Zdrówka i trzymam kciuki za Was.
Dla Joya z Licytacji