id: a4t5v2

Pomóż Kasi w jej leczeniu i odzyskaniu zdrowia!

Pomóż Kasi w jej leczeniu i odzyskaniu zdrowia!

Opis zrzutki


​Moja historia zaczęła się w lipcu 2021 roku, gdy przeszłam pierwszą zapaść będącą następstwem COVID-19.. Od tamtego momentu nie mogłam już kontynuować pracy, ponieważ polegała ona na intensywnych wyjazdach w teren.


​Łącznie w ciągu ostatnich 5 lat doznałam aż 12 zapaści, z których większość kończyła się hospitalizacją (ostatnia miała miejsce w marcu br.). Każdy kolejny epizod dodatkowo osłabiał i osłabia moje serce. W celu monitorowania jego stanu, w listopadzie 2023 roku wszczepiono mi rejestrator arytmii serca (system Biotronik ze stacją monitorującą w domu) i zakwalifikowano mnie do dalszej diagnostyki elektrofizjologicznej. Przy każdej hospitalizacji jako rozpoznanie zasadnicze wpisywano kod R55 (omdlenie i zapaść), a jako rozpoznanie współistniejące – Z95 (obecność implantów i przeszczepów serca oraz naczyń).


​Od 2022 roku borykam się również z pogłębiającymi się spadkami nastroju oraz załamaniem sensorycznym, które zostały zdiagnozowane jako depresja. Niestety, każda wizyta u specjalisty jest płatna, ponieważ limit w ramach NFZ obejmował tylko dwie konsultacje.


​W czerwcu 2025 roku ZUS stwierdził, że przy obecnym stanie zdrowia jestem... jak najbardziej zdolna do podjęcia pracy. Odebrano mi rentę, o którą teraz walczę w sądzie. Przeszłam już konsultacje u dwóch biegłych sądowych (neurologa i kardiologa), a przede mną jeszcze wizyty u okulisty i endokrynologa.


​Od zeszłego roku miewam potężne bóle głowy, którym towarzyszą całkowite, chwilowe zaniki wzroku, szumy uszne oraz wymioty. Zwykłe leki już nie pomagają – muszę przyjmować silne środki przeciwbólowe na receptę.

Powodem tego jest zdiagnozowany przez okulistę obrzęk tarczy prawej gałki ocznej. W związku z tym dostałam skierowanie na dalszą diagnostykę. Pojawiły się też problemy neurologiczne i pogorszenie widzenia w lewym oku. Niestety, rezonans oczodołów musiał zostać przerwany z powodu silnego uczulenia na kontrast, co skończyło się kolejną zapaścią i hospitalizacją w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Skierowano mnie na tomografię komputerową, na podstawie które,j stwierdzono u mnie kostniaka w płacie czołowym. W ciągu ostatnich dwóch lat guz znacznie się powiększył. Lekarze podejrzewają, że jego wzrost mogły uaktywnić liczne badania rezonansem i tomografem z ostatnich lat.


W celu przeprowadzenia operacji wycięcia guza, ze względu na stan mojego serca, muszę uzyskać konsylium lekarzy. Aktualnie neurolog nie wyraził zgody na zabieg, a 29 lipca czeka mnie kluczowa wizyta u kardiologów w Szpitalu przy ul. Szaserów. Dopiero po tych konsultacjach mam wrócić do otolaryngologa, który ostatecznie skieruje mnie na stół operacyjny.


Dodatkowo choruję na przewlekłe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy (chorobę Hashimoto), przez co muszę dożywotnio przyjmować lek Euthyrox N 175.


Ponadto odebrano mi rentę, gdyż stwierdzono na komisji w ZUSie, że jestem w stanie pracować ..., w związku z tym nie stać mnie na comiesięczną farmakoterapię. Obecnie nie pracuję i nie mam żadnych własnych dochodów. Polegam wyłącznie na mężu, który ze swojej pensji musi opłacić wszystkie koszty życia, rachunki oraz wykupić leki dla siebie (jest cukrzykiem). Sytuacja zmusiła mnie do notorycznego pożyczania pieniędzy od znajomych, by mieć chociaż na podstawowe leki.


Dodatkowo spychologia lekarska, przez którą jestem skazana na dalszy rozrost guza, potęguje mój pogarszający się stan psychiczny oraz ból, który staje się nie do zniesienia.


​Od zawsze pomagałam i troszczyłam się o innych, a teraz to ja z całego serca proszę Was o pomoc.



Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez