Likwidacja Barier (Remont Łazienki )dla Wioletty, która jest 17 lat po udarze pnia mózgu.
Likwidacja Barier (Remont Łazienki )dla Wioletty, która jest 17 lat po udarze pnia mózgu.
Opis zrzutki
Witam, nazywam się Joanna. Jestem córką Wioletty Kuczminskiej (Chabiniak) pisze w imieniu swoim, siostry i dziadków, aby prosić ludzi dobrych serc o pomoc. Wiemy, że to trudny czas dla Wszystkich. Pandemia dała wszystkim w kość, ale wierzymy w Wasze dobre serca, a dobro zawsze wraca .Otóż Przez 17 lat dawaliśmy sobie radę sami nie prosiliśmy o pomoc, niestety przyszedł trudny czas i nie mamy już siły mierzyć się z pewnymi trudnościami. Pilnie potrzebujemy wsparcia finansowego na remont łazienki dla mamy Wioletty Kuczmińskiej (Chabiniak),która jest już 17 lat całkowicie sparaliżowana. W zeszłym roku udało nam się z pomocą dofinansowania z CPR-u i 1% kupić podnośnik. Zapewne zastanawiacie się dlaczego tak późno? Do tej pory radziliśmy sobie sami dźwigając mamę kilkanaście razy dziennie. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że podnośnik to tak przydatna rzecz, która odciąży nas od dźwigania mamy. Wielką barierą niestety jest mała łazienka, która nie jest dostosowana do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Do tej pory poprostu dźwigaliśmy ją z wózka i wkładaliśmy do wanny. Trwa to już tyle lat, że nasze kręgosłupy coraz bardziej to odczuwaja. Kąpiel odbywa się przy udziale 3 osób. Ponieważ, mama nie trzyma głowy sama jedna osoba musi jej ją podtrzymywać, druga trzyma jej nogi, aby nie ugieły jej się w kolanach bo mogło by się to tragicznie skończyć, zaś trzecia osoba ją myje .Jest to dla niej również forma rehabilitacyji ponieważ, ma ona specjalna mate do hydromasażu ciała lecz niestety korzysta z niej tylko raz w tygodniu, a mogło by się to zmienić. Niestety ciało mamy jest wiotkie więc przy wyciąganiu mamy z wody kosztuje Nas to bardzo dużo wysiłku. Dzięki remontowi łazienki i dostosowaniu jej do potrzeb mamy nie musieli byśmy jej dźwigać. Wjechalibyśmy podnośnikiem pod wanne i opuścili mame a po kąpieli wyciągnęli ją na podnośniku i przewieźli do pokoju .
Opis choroby Wioletty.
Mama zachorowała 30.04.2003r. mając 33lata .
Wstała rano ,żeby obudzić Nas do szkoły i nagle opadła z sił. Na kolanach doszła do sypialni ,żeby się położyć było jej bardzo duszno .Moja starsza siostra Magda zadzwonila po babcię ,która zaraz przyjechała i zadzwoniła po pogotowie .Lekarz z pogotowia stwierdził ,że nic takiego się nie dzieje podał lek na uspokojenie i pojechali .Niestety stan mamy się pogarszał drętwiały jej usta nie mogła się ruszać babcia po raz drugi zadzwoniła na pogotowie ,które przyjechało i lekarz dalej podtrzymywał ,że mama chisteryzuje nie biorąc jej do szpitala .Babcia zadzwonila po raz trzeci bo mama zaczęła tracić przytomność ,wymiotować tym razem zabrano mamę do szpitala do Żar na Wyspę .Po licznych badaniach stwierdzono Udar pnia mózgu ,całkowite porażenie czterokończynowe. Jakby tego było mało w szpitalu została zarażona gronkowcem. Stan mamy się pogorszył i zabrano ją do Zielonej Góry na OIOM w stanie krytycznym. Okazało się ,że ma również odleżynę w okolicy guzicznej wielkości pomarańcza. Lekarze nie dawali jej szans. Mimo wszystko wygrała walkę o życie, bo wiedziała ,że ma dla kogo żyć!
18.06.2003r. wypisana została do domu z oddziału neurologicznego w Żarach.
Mama zamieszkała z dziadkami. Ja miałam 12 lat a siostra 13 lat. To był koszmarny widok. Mama nie wyglądała już tak samo jak przed chorobą była wycięczona ,wychudzona. To co wtedy czułyśmy, z czym musiałyśmy się wtedy zmierzyć to nie były zwykłe problemy nastolatek. Moi dziadkowie byli przy niej przez całą dobę, pomagała im też siostra mamy. Małżeństwo mamy nie przetrwało takiej próby i ojciec w mało przyzwoity sposób odszedł od niej. Ja z siostrą zamieszkałyśmy u dziadków, po szkole pomagałyśmy im ile mogłyśmy. Dziś ja jestem prawnym opiekunem mamy i na zmianę z siostrą opiekujemy się mamą .Na dzień dzisiejszy mama ma 4 razy w tygodniu rehabilitacje dzięki, której nie ma prężeń. Na początku choroby jeździła na rehabilitacje do Bydgoszczy, Nowej Soli i Głogowa.Niestety stan mamy nie uległ poprawie. Ma ona rurkę tracheostomijną przez którą jest odsysana z wydzieliny i przyjmuje tlen ,żywiona jest pozajelitowo. Mama pamięta wszystko sprzed choroby i teraz też niejednokrotnie nam o czymś przypomina. Porozumiewamy się z Nią za pomocą mrugnięcia oczami tzn. my mówimy pokolei litery alfabetu, a kiedy ona mrugnie to znaczy ,że ma być ta litera i zapisujemy ją w zeszycie dzięki temu mamy z nią kontakt i wiemy co chce nam przekazać. W ciągu dnia jest pionizowana i sadzana na fotel dzięki czemu ma zmianę pozycji i trochę ruchu . Na dzień dzisiejszy mama ma 52 lata a rodzice mamy mają 80lat i 87 lat. Sami już potrzebują opieki ,więc to my musimy przejąć wszystkie obowiązki przy mamie i zadbać o lepsze jutro dla mamy. Prowadzimy także licytacje o to link:
https://www.facebook.com/groups/467598424408198/?ref=share
Mama doczekała się czworga wnucząt, które dostarczają jej mnóstwa radości. Mimo tego ,że same założyłyśmy rodziny pomagamy przy niej każdego dnia, ale potrzebujemy wsparcia. Dlatego prosimy o wsparcie finansowe ,aby móc wyremontować i dostosować łazienkę do mamy potrzeb.
Link do licytacji
https://www.facebook.com/groups/467598424408198/?ref=share
Jak co roku prosimy o przekazanie 1% na rzecz mamy , KRS 0000226818 koniecznie z celem szczegółowym C-P320/2009
Licytacja książki "Biuro przesyłek niedoręczonych"
Licytacja książki "Grey".
Jajko wielkanocne :)
Aukcja koszulki z autografami zawodników Falubazu
Makrama licytacje