Na kontynuację dzieł i projektów Jacka w Kenii
Na kontynuację dzieł i projektów Jacka w Kenii
Opis zrzutki
Jacek Łapiński ziemską podróż zakończył nagle i niespodziewanie, zostawiając ogromną część siebie, zostawiając rodzinę, bliskich, zostawiając grono przyjaciół. Był dla wielu wzorem, głosem rozsądku. Wiecznie uśmiechnięty, miły, serdeczny, ciepły, życzliwy, charyzmatyczny, z wysoką kulturą osobistą – takiego Go zapamiętamy!
Widocznie Bóg potrzebował Jacka tam u siebie, a nam zostawił tylko niewyobrażalną pustkę, smutek i żal. Jako bardzo aktywny członek Klubu Sportowego Polskie Himalaje miał jeszcze wiele planów podróżniczych, muzycznych, festiwalowych i sporo takich własnych, nietuzinkowych. A wszystkie miały jeden cel - dać ludziom radość, udzielić wsparcia potrzebującym, upiększyć im życie, zarazić pasją...
W sposób szczególny upodobał sobie Kenię. Pierwszy raz wyruszył do tego kraju w lutym 2025 roku. Już wówczas zaproponował, aby bieg charytatywny "Hakuna Matata - pomóż dzieciom w Kenii" przenieść z Warszawy do Radzynia do Jego ośrodka Wratislavia. Niebawem dołączył też do programu wsparcia edukacji kenijskich dzieci realizowanego przez klub Polskie Himalaje pod hasłem "Podróżuję i pomagam"; zaopiekował się 10-letnią Milką z bardzo ubogiej rodziny.

Na zdjęciu Jacek z Milką
Jeszcze w październiku był po raz drugi w Kenii. Udało mu się spotkać z dziewczynką, a nawet poznać jej dziadków. Odwiedził dom, w którym mieszka rodzina. To m.in. dzięki Jego wsparciu udało się go wyremontować.

Dom rodziny Milki podczas remontu
W lutym 2026 roku planował kolejną podróż. Chciał pokazać Milce ocean, uczyć ją pływać w basenie. Jako specjalista w dziedzinie budownictwa zamierzał wesprzeć remonty domów, a nawet budowę studni dla mieszkańców wioski Junju będącej pod opieką darczyńców klubu Polskie Himalaje. Jako miłośnik górskich wędrówek zachwycił się przepięknym miejscem w nadmorskim regionie i zaproponował oznakowanie najwyższego wzniesienia na kenijskim wybrzeżu, którym jest Vuria (2208 m). Osobiście doglądał i dyrygował pracami przy tym przedsięwzięciu.

Miał wiele planów... Czy mają one odejść wraz z Jackiem, który miał wspaniałe, otwarte i gotowe do pomocy serce? Odpowiedź może być tylko jedna - te plany nie mogą odejść z Jackiem. Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim. A kontynuując - wedle życzenia rodziny - dzieła i projekty Jacka, będzie On żył w pamięciach Jego przyjaciół, znajomych i tych, którym dopiero co zaszczepił pasję podróżowania, muzykowania, a w szczególności wspierania potrzebujących.

Jacku! Odszedłeś tak szybko, tak nagle. Ale my wszyscy odejdziemy pewnego dnia, wszyscy staniemy się pyłem i gdzieś tam na górze spotkamy się. A tu na ziemi nikt nie będzie pamiętał, ile rachunków zapłaciliśmy, ani wyglądu luksusowego domu, samochodu, natomiast żyjący będą pamiętać przyjaźń, serce, wspólne podróże i to czego ich nauczyliśmy. Wszak najważniejsze to mieć przyjaciół i być dobrym człowiekiem.

Na zdjęciu Jacek z grupą Polskie Himalaje (luty 2025)
Niech się dzieje dobro...
Żegnaj Jacku