Pracownia ceramiczna Wild Design
Pracownia ceramiczna Wild Design
Nasi użytkownicy założyli 1 221 884 zrzutki i zebrali 1 336 530 954 zł
A ty na co dziś zbierasz?
Opis zrzutki
Ja (Magda) jestem architektem, a Eryk geologiem. Jednak kilka lat temu odkryliśmy, że to właśnie ceramika jest tym, co tak naprawdę nas łączy i co obydwoje uwielbiamy robić. I tym, co nam chyba całkiem nieźle wychodzi :) Sprawdźcie sami na fb: https://www.facebook.com/wildwilddesign/
Ale od początku.
Najpierw w 2015 roku kupiliśmy stary dom, kawałek ziemi i cały otaczający go bałagan. Zamówiliśmy okna i dach, a całą resztę zrobił Eryk z cudną bandą przeróżnych pomocników. Tłoka na jesieni 2016 to była niesamowita akcja remontowa, ale to osobna już opowieść. A remont w zasadzie trwa do dziś :) I naprawdę dał nam popalić...
Jak już nieco okrzepliśmy na miejscu zaczęliśmy dostrajać się do wiejskich trybów funkcjonowania i naturalnym stało się to, że z czasem zrezygnowaliśmy z dotychczasowych aktywności zawodowych. Zaczęliśmy marzyć o ceramice. Ja miałam jakieś tam doświadczenie, Eryk wielkie chęci i determinację :)
Zaczęło się od tego, że chcieliśmy sprawdzić jak to będzie. Udało się nam pożyczyć piec ceramiczny, który stanął w wiatrołapie naszego małego domku z drewna i gliny, w uroczych okolicznościach przyrody na pograniczu Podkarpacia i Małopolski.
Kupiliśmy koło, glinę i to wszystko co potrzebne lajkonikom na początku podróży. Eryk ma zdolność uczenia się z youtuba od azjatyckim mistrzów rzemiosła. Ja mam za sobą ceramiczne nocki w pracowni w Lanckoronie z dawnych czasów, gdy byłam mamą tylko jednego dziecka, które grzecznie spało nocami, a ja mogłam wymykać się do zaprzyjaźnionych ceramików by zgłębiać tajniki tej cudnej sztuki.
Teraz po domu radośnie hasała już trójka dzieciaków, a w moim brzuchu dojrzewała najmłodsza - czwarta fasolka.
Tak zaczęliśmy. W kuchni zimą, a latem na tarasie. Często nocami, gdy dzieci szły spać, sprzątaliśmy kuchenny stół, wyciągaliśmy koło i czasem do świtu zanurzaliśmy się w zakamarki ceramicznego świata.
Lepienie z dzieciakami było uroczym doświadczeniem ale poczuliśmy, że chcielibyśmy zacząć "robić to na serio."
Zdecydowaliśmy się wynająć malutką pracownię w Jaśle - żeby w końcu wywieźć ten "bałagan" z kuchni.
Ale okazało się, że przez te kilka lat na wsi zupełnie chyba zdziczałam. Zastanawiałam się cały czas, co ja robię w centrum miasta, z widokiem na ulicę i przechodniów, gdy do dyspozycji mamy takie cudne miejsce, gdzie śpiewają ptaszki, gdaczą kury a w porze mokrej szumi strumyk :P
Wytrzymaliśmy prawie rok. Powstało w tym czasie mnóstwo pięknej ceramiki...
...ale ja miałam wrażenie, że coraz bardziej oddalam się od mojego wielkiego pragnienia otwartej pracowni ceramicznej zanurzonej w zieleni, gdzie można przyjechać, zagłębić się w sobie i w tym pięknym procesie tocząc garnki razem z nami, a w przerwie od lepienia nazrywać sobie malin w sadzie.
I jak to bywa w intencjami - jeśli coś mocno poczujesz, to świat znajdzie sposób, aby Ci to umożliwić... Wkrótce zostajemy poproszeni o zwrócenie wypożyczanego pieca do wypału ceramiki. Następuje zwrot akcji. Mamy przerwę w lepieniu, zastanawiamy się co dalej. Decydujemy się wypowiedzieć umowę najmu tej małej kanciapki w Jaśle i wystartować z remontem starej murowanej przybudówki do stodoły - na małą przydomową pracownię.
Najpierw sprzątanie, które trwa miesiąc. W ogóle cała ta nasza przygoda z tym miejscem to jest jakaś opowieść o nieustającym sprzątaniu wielkiego bałaganu. Bałaganu ludzi, którzy byli tu przed nami i którzy zakopywali pod warstwą ziemi wszystko, co było im niepotrzebne - szyby, butelki, opakowania.
No i sprzątamy. Drzwi od stodoły stale otwarte, wietrzy się kurz z wynoszenia siana, które ma tyle pewnie lat, co mój tata. I te otwarte drzwi para jaskółek uznała za zaproszenie i zaczęła lepienie glinianego gniazda w środku, pod sufitową belką. Tą belką, którą wkrótce mieliśmy wymieniać.
Zaczęliśmy się zastanawiać - jaskółka oznacza szczęście i pomyślność, jak tu przeganiać taką wróżbę? Też kiedyś wiliśmy swoje gniazdo...
Nagle poczułam jasność - a może to znak po to, abyśmy w końcu sięgnęli po dawne marzenie i zostawili w spokoju to nieustające sprzątanie? (Mamy też obawy, czy kurnik nie zacznie się zawalać podczas remontu, nikt nawet nie wie ile ten budynek może mieć lat i to w jakim jest stanie okaże się dopiero po tym jak zaczniemy w nim grzebać).
Decydujemy jednoznacznie - postawimy małą drewniano - glinianą pracownię na wzgórzu, tam gdzie dawno temu stał dom. I gdzie zawsze widzieliśmy pracownię tylko też ciągle wydawała nam się nieosiągalna finansowo.
Miejsce jest piękne, widać stąd nasz dom, ale jest na tyle oddzielone od niego, że będzie cudnym kameralnym zakątkiem na zanurzanie się w pracy i na prowadzenie warsztatów ceramicznych dla dzieci i dorosłych.
I chcemy WAS prosić o pomoc!
Pomysł jest taki, że sami postawimy drewniany szkielet do 35 m2 i obłożymy go lokalną gliną i słomą - temat jest nam już znany, ćwiczyliśmy go przy okazji domu. Na drewno, okna, drzwi i dach i podstawowe instalacje potrzebujemy ok 40 000 zł (jest to pewnie w sporym zaniżeniu, ale zakładam, że w międzyczasie też cały czas będziemy inwestować w pracownię). Nie liczę tu kosztów pracy, bo zakładamy, że uda się to w całości zrobić systemem gospodarczym.
Dodatkowo chcemy kupić piec ceramiczny. Koszt to ponad 20 000 zł. Chcielibyśmy z Waszą pomocą zebrać minimum 60 000 zł na na podstawowe "grube" wątki. Jeśli uda się zebrać więcej - wyposażymy pracownię w półki i stoły, brakujące sprzęty, zrobimy podjazd. Jeśli nie uda się zebrać zakładanej kwoty - i tak zrealizujemy nasze marzenie, bo decyzja już w nas zapadła, tylko zajmie nam to duuuuużo więcej czasu :)
Będziemy wdzięczni za każdą najmniejszą złotóweczkę, dzięki której to marzenie będzie mogło się ziścić.
Dla tych z Was, którzy zdecydują się wesprzeć nas większymi kwotami przygotujemy 250 szt nagród rzeczowych o charakterze ceramicznym, a dla 10 osób otworzymy naszą pracownię na indywidualne 3-etapowe sesje lepienia - oczywiście jak już stanie przynajmniej w swej podstawowej formie.
Wielu z Was wciąż pyta o Wild Design, o możliwość warsztatów ceramicznych w naturze - pomóżcie nam zbliżyć się do realizacji tej karmiącej wizji.
Założymy profil w mediach społecznościowych, który będzie pokazywał postępy w pracach i na którym będzie można zobaczyć, co nowego się u nas wydarza w związku pracownią.
Wiem, że mnóstwo osób dobrze nam życzy. Dziękujemy Wam z serca <3
Magda & Eryk & Pupiszonki
Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.
Stwórz swój własny link do promocji zrzutki i sprawdzaj na bieżąco statystyki!
Stwórz swój własny link do promocji zrzutki i sprawdzaj na bieżąco statystyki!
Oferty/licytacje 4
Kupuj, Wspieraj.
Kupuj, Wspieraj. Czytaj więcej
Organizatora:
50 zł
Kupione 15 z 100
90 zł
Kupione 7 z 100
190 zł
Kupione 23 z 50
1000 zł
Kupione 4 z 10
Cześć, z okazji urodzin zbieram na kupno Fighterz pass 3. Jeśli ktoś chciałby pomóc uzbierać mi 84 zł to zapraszam pod to ID : mvryxe
Proszę o pomoc w mojej zrzutce.Te ceramiczne arcydzieła są piękne!Wpłaciłam i swój grosz:)
Proszę o pomoc w mojej zrzutce ID: 4NYT6N Serdecznie dziękuję za każdą złotówkę
Kochani! Dziękujemy z całego serca!
Kibicuję Wam, powodzenia, wiatru w żagle.
<3 Dzięki Kochana!