Opis zrzutki
Mało kto spodziewa się choroby, zwłaszcza tak ciężkiej i w stosunkowo młodym wieku... 56 lat.
W listopadzie 2025 r., nasz Tato, niechorujący, pracowity, nigdy nie zawodzący, bo takim znali go wszyscy, pierwszy raz po wielu latach nie pojawił się w pracy. Grypa, na którą skarżył się od kilku dni, a potem ból mięśni i ogromne osłabienie, dosłownie "zwaliły go z nóg". Żadne z nas nie spodziewało się, że ta sezonowa choroba skończy się ostatecznie bardzo silnym udarem niedokrwiennym mózgu, który dotknął Tatę podczas snu. Całkowity paraliż lewej strony ciała, którego doznał oraz nieprzytomność, sprawiły, że pomoc nadeszła dopiero po kilkunastu godzinach. Podczas przyjęcia na oddziale ratunkowym Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, okazało się, że dodatkowo Tata dostał zawału serca, dalej migotania przedsionków oraz rozpocznie swoją długą walkę ze złośliwą arytmią serca. Obydwa poważne i wykluczające się we wzajemnym na tamten moment leczeniu schorzenia, pociągnęły za sobą w kolejnych dniach niewydolność wielonarządową, ryzyko amputacji zdrowej i niesparaliżowanej nogi oraz konieczność wykonywania szeregu operacji i zabiegów ratujących życie, między innymi koronarografii całkowicie przeciwskazanej w stanie tuż po udarze.
Nam zawalił się cały świat.
Niemal 4 tygodnie spędzone na Oddziale Anestezjologi i Intensywnej Terapii oraz kolejno 2 tygodnie na Oddziale Intensywnej Opieki Kardiologicznej były walką o to by Tata przeżył, by jego organy wytrwały, następnie by wybudził się ze śpiączki bez trwałych uszkodzeń neurologicznych, jakich nieuchronne ryzyko niosły z sobą wielokrotne niewydolności układu krążenia.
i wiele zatrzymań serca jednego dnia, które jedno po drugim powodowały niedotlenienia mózgu oraz konieczność wielokrotnego ratowania serca wyniszczonego chorobą.
Niewątpliwie zdarzył się cud, bo Darek wybudził się w częściowo logicznym kontakcie, a nam serca wypełniła nadzieja, że jeszcze odzyskamy Kochanego Tatę.
Święta spędziliśmy modląc się o uratowanie nogi Taty, co było kolejnym ciosem, mając świadomość, że od zawsze kochał aktywnie spędzać czas.
Końcówka grudnia przyniosła nam dalej zapalenie płuc i kolejny udar, na skutek którego Tato doznał kolejnych uszkodzeń mózgu, co pogorszyło jego rokowania.
Walczył dalej. Niespodziewana, miejmy nadzieje dłuższa stabilizacja, którą osiągnął dzięki swojej ogromnej woli życia i powrotu do zdrowia, pozwoliła na wszczepienie kardiowertera serca i planowanie jak najszybszego rozpoczęcia intensywnej rehabilitacji neurologicznej, co jest kluczowe w powrocie do zdrowia.
W dalszym ciągu nie wiemy, jak wiele uda się nam odzyskać świadomości Taty i jego dawnej osobowości... Tato ma natomiast nadal szanse na powrót do częściowej sprawności, do samodzielnego jedzenia i picia, możliwe nawet, że odzyskania częściowej władzy nad prawą stroną ciała, która ucierpiała z kolei podczas drugiego udaru.
Zapewnienie mu jak najszybszej, specjalistycznej i wielomiesięcznej rehabilitacji będzie wymagało od nas pokrycia kosztów pobytu w placówkach prywatnych, w kwotach rzędu między 20 a nawet 35 tysięcy złotych miesięcznie.
Tak wysokie koszty to wynik nie tylko długiego okresu oczekiwania na miejsce w placówkach refundowanych przez NFZ, ale przede wszystkim konieczność podjęcia się jego rehabilitacji przez ośrodki wysoce wyspecjalizowane, które nie boją się wyzwań.
Prosimy zatem o wsparcie Taty w tej trudnej i długiej walce o odzyskanie SIEBIE, nas wsparcie w pozyskiwaniu funduszy na jego profesjonalną i skuteczną rehabilitację, która wierzymy, że jeszcze postawi go na nogi...
Dosłownie i w przenośni.
O tym marzy.
Dziękujemy.
Dzieci
Panu Darkowi z całego serca życzymy powrotu do zdrowia, a bliskim pana Darka wytrwałości i wiary
Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!
Dużo zdrówka dla taty. I siły dla Was . Trzymam kciuki wierzę w cud!
Panie Darku dużo zdrówka
Panie Darku zdrówka