Zbiórka dla chorej mamy chorej na SLA.
Zbiórka dla chorej mamy chorej na SLA.
Aktualności1
-
Mam na imię Beata. Dziś nie jestem w stanie utrzymać się na nogach bez podtrzymywania.
Nie potrafię sama:
-wstać z łóżka ani z krzesła,
-rozebrać się
-ubrać się,
-przygotować jedzenia,
-wykąpać się,
-zrobić zakupów.
-posprzątać
Mój głos stał się cichy i niewyraźny. Krztuszę się nawet własną śliną.Musze uważać przy jedzeniu i piciu. Mam problemy początkowe z oddychaniem. Powinnam codziennie 3godz. ,leżeć pod tlenowodorem. Na łóżku nie umiem sama się przekręcić. Do lekarza i na rehabilitację wychodzę tylko z mężem, który mnie podtrzymuje, bo się co chwilę obiema nogami zawadzam. Lewej nogi nie jestem prawie wcale podnieść do góry przy chodzeniu. Mam orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności ale od jednego punktu się odwołałam i czekam na kolejną komisję. Dlatego nie mogę złożyć wniosku o zasiłek pielęgnacyjny, o kartę parkingową i kartę niepełnosprawności. Miałam komisję o świadczenie wspierające i czekam na przyznanie punktów od których będzie zależało jak będzie kwota wypłaty i czy w ogóle będzie.
Najbardziej boli mnie to, że ciężar codzienności przejęły moje dzieci – 17-letni syn i 15-letnia córka. Robią zakupy, gotują, sprzątają. Pomagają mi we wszystkim. Powinni mieć beztroską młodość, a muszą dorastać szybciej.
Miesięczne koszty leczenia i rehabilitacji są ogromne:
-rehabilitacja – ok. 2500 zł,
-wlewy, komora normobaryczna, masaże – ok. 2800 zł,
-leki i suplementy – 800–1000 zł
-żywienie medyczne tj. Nutrdrinki, Nutilis Care-ok. 600zl
-sprzęt i prywatne badania – kolejne tysiące złotych ale to zależy od miesiąca.
Nie pracuję no bo jak skoro ręce i nogi nie sprawne a i głos po mału tracę bo bardzo się zmienił i często podczas mówienia mnie zatyka. Gdy dłużej mówię wówczas głos jest cichy i nie rozumiany. Mąż nie może pracować w pełnym wymiarze, ponieważ wymagam stałej opieki. Utrzymujemy się z niewielkich świadczeń tj:
-zasiłek stały z mops 743,4z
-z męża 1/8 etatu i to nie zawsze bo jak mam badania to musi mmie zawieść.
-800+na dwoje dzieci
-świadczenie rodzinne 248zl
Mamy zadłużenie za mieszkanie, w którym mieszkamy spowodowane tym że zanim była diagnoza jeździliśmy po lekarzach po całej Polsce a to wizyty prywatne a i straciłam pracę bo miałam umowę do grudnia 2024r. Nasza sytuacja finansowa jest bardzo trudna.
Choroba postępuje, a koszty rosną. Każda złotówka to dla mnie szansa na rehabilitację, leczenie i zachowanie jak największej sprawności jak najdłużej. To także wsparcie dla mojej rodziny, która każdego dnia walczy razem ze mną.
Z całego serca proszę o pomoc.
O wsparcie finansowe, o udostępnienie, o dobre słowo.
Dziękuję za każdą okazaną życzliwość i za to, że nie pozwalacie mi zostać z tym sama.
0KomentarzyNikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Mama Beata gaśnie... A my nie chcemy jej stracić. Pomóż nam zatrzymać czas.
Mam na imię Anastazja i starszego brata Wiktora, tatę Horsta i ukochanego psa – owczarka niemieckiego Sky. Jeszcze niedawno byliśmy zwyczajną, kochającą się rodziną. Cieszyliśmy się sobą, wspólnym życiem, drobnymi rzeczami. Aż w kwietniu tego roku usłyszeliśmy diagnozę, która wszystko zmieniła:
SLA – stwardnienie zanikowe boczne.
Nieuleczalna, brutalna choroba, która powoli odbiera mojej mamie całe ciało. Mięsień po mięśniu. Ruch po ruchu. Oddech po oddechu.
Mama była zawsze silna, uśmiechnięta, troskliwa. Gotowała najlepsze obiady, tuliła nas po ciężkim dniu, chodziła z nami na spacery, rozmawiała godzinami. Teraz się przewraca bo nogi nie są już tak sprawne a upadki kończą się siniakami, podrapaniami, uszkodzeniem okularów już któryś raz z kolei. Boimy się że mama kiedy sama pójdzie na spacer ze Skayem to może tak upaść ze juz nie wróci. To straszna wizja. Mama powoli przestaje mówić.Ostatnio się tak zakrztusiła, że wszyscy się bardzo przestraszyliśmy, gdyż mama nie mogła oddychać i przełykać. Poza tym ręce odmawiają jej posłuszeństwa. Traci siłę, a każdy dzień przynosi nowy lęk. Nie wiemy, kiedy przestanie oddychać samodzielnie. A to może się zdarzyć w każdej chwili.
SLA nie daje szans na wyzdrowienie. Ale możemy spowolnić jej postęp. I to właśnie próbujemy zrobić.
Tata – Horst – dwoi się i troi, żeby pracować i jednocześnie opiekować się mamą. Brat Wiktor pomaga, jak potrafi. Ja też. Ale jesteśmy tylko ludźmi. Potrzebujemy pomocy. Prawdziwej, konkretnej, finansowej.
Zbieramy na:
- intensywną, specjalistyczną rehabilitację neurologiczną, która może dać mamie więcej czasu,
- w niedługim czasie sprzęt medyczny: ssak, wózek elektryczny, łóżko rehabilitacyjne, PEG, sprzęt do oddychania,
- wizyty neurologów, pulmonologów, logopedów
- nowe mieszkanie bo to które wynajmujemy ma jeden pokój z aneksem kuchennym i nie jest przystosowane dla osoby z niepełnosprawnością
Nie jesteśmy w stanie pokryć tych kosztów sami. Wszystko jest bardzo drogie, a czas gra przeciwko nam. Każdy dzień bez rehabilitacji to dzień, w którym mama traci kolejną część siebie.
📍Proszę, pomóż nam.
Twoja wpłata – nawet najmniejsza – może realnie wydłużyć życie mojej mamy. Dać jej szansę na kolejne wspólne święta. Na to, by jeszcze przez chwilę mogła być z nami.
Jeśli nie możesz pomóc finansowo – udostępnij ten apel. To również ogromna pomoc. Nigdy nie wiemy, kto go przeczyta.
Dziękuję Ci, że jesteś z nami w tej walce.
Z całego serca,
Anastazja z rodziną – Wiktorem, tatą Horstem i Skyem. ❤️
Beatka, walcz! Jestem z Toba myslami.
Kochana Dużooo zdrówka życzę ❤️
Sąsiedzkie serdecznosci z Okrzei