Opis zrzutki

Sonia to ok. 15-letnia suczka, którą adoptowałam 4 lutego 2021r. ze schroniska w

Tomarynach koło Olsztyna. Pół dotychczasowego życia spędziła na plebanii gdzieś tu na Warmii, w zimnym kojcu, z miską brudnej wody i resztkami obiadowymi do jedzenia. Po wejściu w link można zobaczyć w jakich dokładnie warunkach żyła.


Po adopcji zajęłam się zdrowiem Soni. W maju 2022 zdiagnozowano u niej niedomykalność zastawek przedsionkowo-komorowych serca (przyjmuje na stałe pimobendan), mierzyłyśmy się również z lekką nadwagą, ale jej ogólny stan zdrowia był dobry. Sonieczka jest dość mało "psim" psem, nie jest wylewna w uczuciach, nie daje za bardzo znać kiedy coś ją boli lub kiedy czegoś potrzebuje. Największym szczęściem dla niej była zawsze pełna miseczka i spacery.


Przez ponad 4 lata od adopcji Sonia cieszyła się dobrym zdrowiem, aż do połowy września bieżącego roku. Z dnia na dzień jej sytuacja zdrowotna bardzo się pogorszyła, zaczęło się od oddawania moczu w mieszkaniu i spadku apetytu, a następnie wymiotach i ogólnym osłabieniu. W sobotę wieczorem (12.09.2026) podczas wizyty w Poliklinice weterynaryjnej UWM okazało się, że w jej brzuszku znajduje się 10 centymetrowy guz, który wyrósł z jej śledziony. Ta informacja spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Guz okazał się już podkrwawiać, więc czasu na podjęcie słusznej decyzji nie było dużo. Niestety tego dnia było już za późno na zabieg, chirurdzy już dawno skończyli pracę. Pozostawienie Soni w szpitalu na noc również nie było możliwe, ponieważ akurat zaplanowane było ozonowanie w Poliklinice i wszyscy pacjenci ze szpitala zostali wysłani do domów.

Dalszą diagnostykę kontynuowałam w przychodni weterynaryjnej Olwet od poniedziałku 14.09.2026., gdzie po wykonaniu oraz przeanalizowaniu badań morfologicznych i biochemicznych krwi lekarz prowadzący oznajmił, że ogólny stan Soni pozwala na zakwalifikowanie jej do wykonania zabiegu laparotomii oraz próby usunięcia śledziony wraz z guzem z jej ciałka. Ryzyko było ogromne, ponieważ nie dość, że Sonia jest już pacjentem geriatrycznym i kardiologicznym, to już utraciła trochę krwi przez krwawiący guz. Na szczęście operacja udała się i Sonia mogła wrócić do domu, gdzie zajęłam się opieką nad jej powrotem do zdrowia. Pierwsza doba była bardzo trudna, czuwałam nad każdym oddechem Soni i bałam się, że może nie być dość silna. Ale minęła pierwsza, druga, trzecia doba. W międzyczasie wizyty kontrolne w Olwecie. Sonia powolutku odzyskiwała siły, jej apetyt wracał do normy. Co dzień dbałam o to, żeby jej rana pooperacyjna była czysta i goiła się dobrze. Po dwóch tygodniach przyszedł czas na zdjęcie szwów. Każde kontrolne badania krwi wskazywały na poprawę i szansę na dłuższe życie dla Soni.


Dziś minął już miesiąc od usunięcia guza. Sonia odzyskuje siły, ale jej droga do zdrowia nie jest prosta. W ciągu ostatnich kilku dni apetyt Soni znów osłabł, natomiast pragnienie mocno wzrosło. Ponownie pojawiło się oddawanie moczu w mieszkaniu, a jej psia główka jest pełna niepokoju i każe jej krążyć po mieszkaniu. Natychmiast zabrałam ją do Olwetu na kompleksowe badania: RTG, USG, morfologia i biochemia krwi. Jej płuca w obrazie RTG nie wykazały nowotworowych ognisk przerzutowych. W USG pojawiła się cysta w lewej nerce oraz podejrzanie niejednorodny obraz wątroby. Morfologia krwi w porządku, jest poprawa względem badań sprzed 2 tygodni. Natomiast badania biochemiczne wykazały niewydolność wątroby. Nie jest to coś, co mogłoby zaskoczyć, biorąc pod uwagę przeżycie przez Sonię trudnego zabiegu zaledwie miesiąc wcześniej oraz ilości leków, które musiała przyjmować. Na szczęście wątroba może się zregenerować, jeśli się jej pomoże. Najważniejsze, że do tej pory nie widać oznak powrotu nowotworu i mam ogromną nadzieję, że nie przyjdzie się nam z tym mierzyć.


Niestety koszta leczenia, które poniosłam w ciągu ostatniego miesiąca, mocno uderzyły w mój budżet i w dalszym ciągu rosną. Jestem osobą samodzielnie utrzymującą się, studiującą i pracującą na część etatu. Stąd decyzja o założeniu zrzutki z nadzieją, że Wy, miłośnicy zwierząt, pomożecie mi udźwignąć ten ciężar. Dla Soni i jej spokojnej, psiej starości.

ZCBaTBJuLK4gib99.jpg5TGindfeWb1KpObd.jpgZhsAHKgpELuIlMfU.jpgzy5qXSxHRo8H4b4x.jpgnBayOQBV28q4bSWh.jpg0EYPpLsjSeEjBEbN.jpg9FdfwO6azUvCXuOk.jpgFOmdyCUval95JMam.jpgvMSSIuvxbn0EafW5.jpgYWqXCrcTD4QOOBNX.jpgk4GhbIASvU1y5dOt.jpg

Komentarze 3

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez formularz.