Pomóżmy Wiki i Karoli stworzyć bezpieczny dom!
Pomóżmy Wiki i Karoli stworzyć bezpieczny dom!
Opis zrzutki
„Los odebrał im rodzinę, zdrowie i poczucie bezpieczeństwa… nie pozwólmy, by odebrał im także nadzieję.”
„One już tyle razy zaczynały życie od zera – tym razem nie mogą zostać same.”
Historia Karoliny i Wiktorii
Karolina i Wiktoria – dwie młode dziewczyny, które od dziecka musiały walczyć o wszystko. Zamiast beztroskiego dzieciństwa dostały ból, cierpienie i niepewność jutra.
Obie jako dzieci trafiły do domu dziecka – tam się poznały i tam zaczęła się ich historia. Od tego momentu stały się dla siebie jak siostry, które nigdy się nie opuszczają. Ich więź jest silniejsza niż jakiekolwiek trudności, a każde wyzwanie staje się łatwiejsze, gdy idą przez życie razem.
Karolina, dziś 22-letnia, dorastała w wielodzietnej rodzinie pełnej braków i niepewności. W 2018 roku trafiła wraz z młodszym rodzeństwem do pogotowia opiekuńczego, a później do domu dziecka. Po kilku latach mama odzyskała młodsze dzieci, ale Karolina – jako najstarsza – została sama. Wiedziała, że wkrótce będzie musiała stawić czoła dorosłości bez żadnego wsparcia.
Wiktoria, 20 lat, zmaga się z chorobą, która odbiera jej życie kawałek po kawałku – stwardnieniem rozsianym (SM). Diagnozę usłyszała w wieku zaledwie 15 lat. Od tamtej pory każdy dzień jest walką z własnym ciałem. Były momenty, gdy nie mogła chodzić, gdy dłonie odmawiały posłuszeństwa, gdy z trudem utrzymywała łyżkę, a nawet sama nie mogła wstać z łóżka. Szpitale, rezonanse, sterydowe wlewy, bolesne rehabilitacje – to codzienność, w której ból i strach stają się nieodłącznymi towarzyszami. Każdy rzut choroby oznaczał kolejną walkę i konieczność zaczynania wszystkiego od nowa, często od najprostszych czynności, które większość z nas wykonuje bez myślenia.
Od lat idą przez życie razem. Karolina nie opuszcza Wiktorii ani na chwilę – zrezygnowała z pracy, by być przy niej codziennie, by w chwilach kryzysu zawsze znalazła się pomocna dłoń. Ich jedynym źródłem utrzymania jest niewielka renta socjalna i dorywcze prace Karoliny – razem około 2200 zł miesięcznie. To kwota, która ledwie wystarcza na jedzenie i leczenie, a marzenie o domu wydaje się wciąż odległe.
Mimo ogromnych trudności marzą tylko o jednym – o domu. Nie luksusowym, nie bogatym, ale o ciepłym kącie, w którym będą mogły poczuć się bezpiecznie i chronione. Karolina rozpoczęła remont małego mieszkania, włożyła w nie każdą złotówkę i całe serce. Niestety, koszty leczenia Wiktorii pochłaniają wszystko – prace utknęły w martwym punkcie, a nadzieja na własny dom zaczyna blednąć.
Nie proszą o wiele. Potrzebują podstawowych rzeczy: pralki, kuchenki, kilku szafek. Potrzebują miejsca, w którym wreszcie będą mogły odetchnąć, poczuć bezpieczeństwo i uwierzyć, że los może się odmienić.
Karolina mówi wprost:
„Bardzo nie chciałabym stracić tego mieszkania. Włożyłam w nie tyle serca i pracy… Ale bez wsparcia nie damy rady.”
❤ Pomóżmy Karolinie i Wiktorii.
Każda złotówka przybliża je do celu – do miejsca, które będzie ich prawdziwym domem. Twoja pomoc to nie tylko remont ścian i zakup mebli. To szansa na godne życie, bezpieczeństwo i lepsze jutro dla dwóch dziewczyn, które los wystawił na próbę zbyt wcześnie i zbyt brutalnie. Każda pomoc daje im realną szansę na normalne, spokojne życie.
Choć nie dużo to na lepsze jutro dla was 🥰 Mamuśka
Każda złotówka się liczy. Dziękujemy bardzo w imieniu własnym i dziewczynek.