Lucynka - pilnie potrzebna operacja ratująca życie!
Lucynka - pilnie potrzebna operacja ratująca życie!
Aktualności1
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Wczoraj otrzymaliśmy rozpaczliwy apel o pomoc od pani Mai, która wraz z siostrą podjęła się pomocy dla małej Lucynki. Sunia w największe mrozy przebywała cały czas na zewnątrz. Jej właściciel pomimo próśb o odpowiednie zabezpieczenie psa nic nie zrobił w tej sprawie. Reagował wulgaryzmami po czym ostatecznie powiedział, że "psa można sobie zabrać". Pani Maja wraz z siostrą zabrały sunię. Początkowo założenie było proste: wstępna opieka weterynaryjna, odrobaczenie itp. i szukanie dobrego, odpowiedzialnego domu dla małej. Wszystko wydawało się proste do chwili otrzymania dramatycznej diagnozy lekarskiej... W tym momencie stało się jasne, że pomoc dla Lucynki jest dużo bardziej skomplikowana i bardzo kosztowna. Pani Maja zaczęła szukać wsparcia w fundacjach, niestety bezskutecznie...Wczoraj trafiła do nas. Postanowiliśmy pomóc w walce o bezpieczne i zdrowe życie Lucynki.
Poniżej historia małej Lucynki

W niedzielę 22 lutego Lucynka trafia do pani Mai. Mała ma nużeńca, jest zarobaczona, oczy dookoła zrogowaciałe. Cała trzęsąca i tuląca się do człowieka. Obraz nędzy i rozpaczy.
We wtorek rano troszkę zaczęła wymiotować pojawiła się biegunka zapada decyzja o wizycie u weterynarza. Lekarz określa wiek na 6 -8 miesięcy.

Przy osłuchiwaniu serca pani doktor pilnie woła drugiego lekarza. Słuchają ponownie. I pierwszy szok - jest jakaś wada serca, brzmi bardzo poważnie. Być może przewód Botala (PDA). Zostajemy skierowane do Vetcardii. Przy okazji oczywiście antybiotyk na brzuszkowe sensacje. Wizytę w Vetcardii udaje się umówić tego samego dnia. Pani kardiolog osłuchuje i od razu mówi - to nie Botal. I zaczyna echo serca i miliony pomiarów. Trwało to około 30 min. Lucynka totalnie grzeczna, cierpliwa. Zapada diagnoza - Lucyna ma ciężkie zwężenie tętnicy płucnej w części zastawkowej, cechy dysplazji zastawki tętnicy płucnej z niedomykalnością. Wyraźny jest przerost komory prawej - to spustoszenie, które dzieje się przy każdym uderzeniu serca. Ono wykonuje nadludzką pracę. To był dla nas bardzo trudny moment, który łamie serce.

O życie Lucynki musimy walczyć natychmiast! Kardiolog informuje, że jedynie dwie kliniki w Polsce wykonują zabieg, którego potrzebuje Lucy. Zapada decyzja o kontakcie z doktorem Janiszewskim z Wrocławia. Pan doktor ponad godzinę analizował sytuację Lucynki. Oddzwonił i powiedział, że Lucyna kwalifikuje się do pilnego zabiegu. Czas jest tu kluczowy, nie można czekać bo każdego dnia serce się wyniszcza. Operacja jest małoinwazyjna, wykonywana specjalistycznym sprzętem (m. in. fluoroskop), ale potwornie droga 8500 plus ok. 500zł badania przed operacją.
Wada którą ma Lucyna jest bardzo ciężka, ale operacja sprawi, że będzie zwykłym pacjentem kardiologicznym. Przy troskliwej opiece może spokojnie dożyć swojej naturalnej starości. Bez operacji 6 miesięcy, może rok, ale według lekarza kardiologa może zemdleć tak naprawdę w każdej chwili jak serducho nie zapompuje z wystarczającą siłą. Bez operacji ten czas do jej odejścia będzie męczarnią... Najpierw zaczną się omdlenia, następnie woda zatrzyma się w jamie brzusznej, opłucnej. Pies się udusi na naszych oczach.
Lucynka też ma nieco za duże łapki i nieco za małą główkę. To też efekt choroby. Być może w założeniu miała być większym psem. Jej rozwój jednak wyhamował, serce nie nadąża. Lucyna już będzie lekko karłowata. Na chwilę obecną Lucynka kaszle jak się pobawi za mocno z resztą psich rezydentów. Ale przede wszystkim śpi. Nienaturalnie dużo. Jest wyciszonym bardzo psem. To konsekwencja jej choroby.

Aktualnie dostała też pierwszą cieczkę, więc jest tym bardziej osłabiona. Jesteśmy z nią na zmianę w domu cały czas. Nie zostaje sama bo wpada w płacz. Tak bardzo boi się stracić swoich ludzi. A my nie możemy jej stresować, więc pracujemy zdalnie ile się da, dyżurujemy zamiennie, dzieci są też zaangażowane. Pęka nam serce wiedząc, że nie możemy jej samodzielnie pomóc. Stąd prośba o pomoc. Nie będziemy ukrywać - były dziś łzy wzruszenia, ulgi, że w końcu ktoś nas wysłuchał, nie zostawił z tą nagłą, dramatyczną sytuacją.
Kochani bardzo prosimy o wsparcie zbiórki na ratowanie Lucynki. Wiele razy pokazaliście nam jak bardzo możemy na was liczyć. Mamy nadzieję, że i tym razem uda się ocalić kolejnego psa.
