id: bagpcc

Leczenie Wiktorka chorego na Neuroblastome IV stopnia

Leczenie Wiktorka chorego na Neuroblastome IV stopnia

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
52 546 zł 
z 1 000 000 zł
5%
25 dni do końca
739 
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Opis zrzutki

Neuroblastoma próbuje odebrać Nam wszystko. Wszystko, czyli nasze jedyne dziecko. Wymarzone, wyczekane, cudowne, ukochane dziecko. Kiedy czytałam w Internecie zbiórki na pomoc chorym dzieciom po prostu płakałam.. nie mogłam wyobrazić sobie tego JAK można patrzeć na krzywdę swojego dziecka, nie mogąc zrobić nic. Nie rozumiałam dlaczego tak poważne choroby dotykają niewinne istoty, które dopiero zaczynają swoje życie, uczą się świata. Zawsze mówiłam, że te matki.. Ci ojcowie, cała rodzina... są tak silnymi ludźmi, że ich podziwiam, bo ja bym nie dała rady, będąc na ich miejscu. Niestety los chciał żebym to właśnie ja stawiła czoła temu czego tak bardzo nie rozumiałam. Żebym dołączyła do grona tych niesłychanie silnych osób, które dzielnie walczą codziennie o swoje dzieci. Moja rozpacz, mój ból sięga zenitu.. Pierwsze dni po diagnozie to był koszmar. Życie złamało się w ułamku sekudny. Jednak wiem, że dla mojego dziecka muszę się podnieść, wstać, być silna i dawać mu poczucie bezpieczeństwa, którego tak bardzo teraz mu brakuje.


Wiktorek w czerwcu tego roku skończył 4 latka. Dotychczas rozwijał się prawidłowo. Nic nie wskazywało na to co niebawem Nas spotka. W lipcu u naszego syna zdiagnozowano nowotwór złośliwy NEUROBLASTOMA IV STOPNIA. Guz pierwotny znajduje się w lewym nadnerczu jednak zdążył już dać przerzuty, które znajdują się w kościach: kregosłupa, miednicy i kości udowej. Syn został zakwalifikowany do grupy wysokiego ryzyka i podjął leczenie, walkę o wszystko.. tak trudno uwierzyć, że nasz mały chłopczyk, który kiedyś kiedy lekko się skaleczył płakał w niebogłosy a teraz przechodzi tyle nieprzyjemnych zabiegów i znosi to lepiej niż nie jeden dorosły. W głębi serca, w niektórych okropnych momentach myślę sobie, że go stąd zabiorę.. po prostu wezmę w ramiona i ochronie przed bólem, strachem. Zabiorę do bezpiecznego domu... Chce uciekać przed okrutną rzeczywistością.. Ale uciec się nie da. Przed Nami wiele trudnych momentów. Wiktorek jest bardzo silnym i dzielnym chłopcem. W tej chwili jest w trakcie 4 cyklu chemioterapii. Z każdą kolejną dawką przychodzą nowe dolegliwości a przez obniżoną odporność Wikuś łapie infekcje. Leczenie jest bardzo obciążające dla tak młodego organizmu. Jednak Wiktor.. On wszystko rozumie.. Mimo strachu, mimo złego samopoczucia wie, że musi dostawać chemioludki. Że one mieszkają w strzykawkach lub kroplowkach i że są dobre. Przychodzą z pomocą dla tych dobrych komórek, kiedy te złe za bardzo się rozpychają. Wtedy razem tocza walkę i biją młotkami po głowie te niedobre komórki - komórki nowotworowe.. Protokół leczenia przewiduje jeszcze minimum 4 cykle chemioterapii. Silna chemia niszczy wszystko.. Wyniki morfologii Wiktora spadają drastycznie, ciagle potrzebuje toczenia krwi, płytek krwi.. Przez 5dni po chemii przyjmuje codzień zastrzyki, aby zapobiec spadkowi leukocytów. Kiedy guz się wystarczająco zmniejszy odbędzie się bardzo trudna i rozległa operacja. Następnie pobranie komórek macierzystych Wiktorka do późniejszego autoprzeszczepu. Dziecko ma wprowadzane wówczas dreny do żył udowych i przez kilka-kilkanaście godzin są pobierane komórki. Megachemia, czyli wlew ciężkiej chemii bez przerwy przez około tydzień. Następnie autoprzeszczep. W tym czasie dziecko czesto ma popalone śluzówki, nie je, nie pije, wyniki spadaja drastycznie, często występuje gorączka i inne dolegliwości. I to nie koniec.. kiedy w końcu Wikuś dojdzie do siebie po przeszczepie czeka go radioterapia przez 3 tygodnie. Ostatni etap to immunoterapia, która wcale nie jest taka łatwa do przejścia. Dodatkowym eksperymatalnym leczeniem neuroblastomy jest szczepionka dostępna w Nowym Jorku. Leczenie trwa pół roku. Wszystko to wydaje się jakimś wcale nie śmiesznym żartem! Przecież nie tak powinno wyglądać życie 4 latka !


Pomóżcie PROSZĘ... pomóżcie Nam, żeby to przez co teraz musi przechodzić nasze dziecko nigdy nie powróciło. Żebyśmy mogli go wyleczyć raz na zawsze i nie musieli tego przechodzić kolejny raz. Wierzę w to, że mu się uda ale potrzebuje pieniędzy, żeby wykorzystać wszystko co daje Nam medycyna. Neuroblastoma to nowotwór, który często powraca.. Jeśli wróci, komórki nowotworowe są odporne na dotychczasowe leki. Potrzebne jest inne, jeszcze cięższe leczenie. Nie zawsze lekarze chcą się go w ogóle podejmować. Musimy zrobić WSZYSTKO żeby Wiktor wyszedł z tego najlepiej jak się da! Błagam, nie pozwólcie Nam zatrzymać się w tej walce przez brak pieniędzy. To najgorszy scenariusz, o którym nigdy żaden rodzic nie powinien nawet pomyśleć - że rak zabierze mi dziecko, bo nie bylo mnie stać, żeby sfinansować jego leczenie... 



(Podana kwota zbiórki jest na podstawie obserwacji innych zbiórek na leczenie dzieci z neuroblastoma IV stopnia w Nowym Jorku. Wraz z postępem leczenia informacje będą aktualizowane.)

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 739

RL
Pikseo
2 000 zł
 
Dane ukryte
1 000 zł
 
Dane ukryte
1 000 zł
MA
Mikołaj
1 000 zł
AI
Aleksandra i Norbert
1 000 zł
MM
Monika Musielak
550 zł
FI
Filipski i spółka
500 zł
KD
Krzysiek, Dorka i Kubuś
500 zł
KR
Dawid i Kasia
500 zł
MK
Marcin Kwiatkowski
500 zł
Zobacz więcej

Komentarze 40

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

776 375 zrzutek

i zebrali

577 402 526 zł

A ty na co dziś zbierasz?