Zawsze ratowałam bezdomne koty. Teraz ratuję moją Nori
Zawsze ratowałam bezdomne koty. Teraz ratuję moją Nori
Aktualności17
-
Nori ma się świetnie dzięki wam wszyskim🥹❤️W pełni wruciła do zdrowia, je, bawi się i 💩jak normalne, zdrowe, młode kocię.
Choć wiele osób uczestniczyło w pomocy i wszystkim jesteśmy bardzo wdzięczni... istnieję parę grup którym należą się specjalne podziękowania:
Kliniki: Ochwet oraz zviropolis których weterynarze podtrzymywali oraz uratowali Nori życie👏🏻
Fundacje: TPK ProFelis i Zwierzokracja za finansowe, merytoryczne i emocjonalne wsparcie👏🏻
Rodzina i przyjaciele: mój brat który tego nie przeczyta🥹❤️, mój chłopak😘, Ina, Kosa, Ania organizatorka bazarku 👏🏻
❤️👏🏻🥳
Ps: zarówno polecam kliniki serdecznie jak i zapraszam do wspierania fundacji które nie mogą działać bez naszej pomocy, znajdziecie ich...
https://tpkprofelis.pl/
https://www.facebook.com/share/1C1qn2ejPV/
https://ochwet.pl/
https://zviropolis.pl/?gad_source=6&gad_campaignid=21520596845
0KomentarzyNikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Pomagam dziesiątkom kotów – dziś proszę o pomoc dla mojej Nori
Od lat moje życie kręci się wokół kotów. Tymczasowałam już 27 kocich istnień, współpracowałam z różnymi fundacjami, karmiłam, leczyłam, socjalizowałam, szukałam im domów. Zawsze byłam po tej stronie, która pomaga. Ale tym razem to ja potrzebuję wsparcia – dla mojej ukochanej kotki Nori.
Mam pod opieką cztery swoje koty i pięć kotów tymczasowych (do zeszłego tygodnia było ich siedem!), które czekają na swoje domy. To spora gromadka – każdy z nich wymaga uwagi, leczenia i karmienia. Ale to właśnie Nori teraz walczy o zdrowie i życie.
Moja Nori – Trufla, Frycia, mały wkurzony kurczak z pazurami
Nori ma dopiero rok i cztery miesiące, a znamy się właściwie od pierwszych dni jej życia. Trafiła do mnie jako maleńkie, butelkowe kociątko, które trzeba było karmić co kilka godzin. Początkowo miała trafić dalej – jak wiele innych moich tymczasów. Ale im bardziej rosła, tym bardziej wiedziałam, że nie oddam jej nigdy.
Od początku była małym śmieszkiem i zawadiaką – roztrzepana, szybka do podgryzania, z charakterem i błyskiem w oku. Zawsze z czegoś niezadowolona, wiecznie w ruchu, a jednocześnie taka słodka, drobna i rozczulająca. Może to przypadek, a może los – ale Nori bardzo przypomina moją pierwszą kotkę, którą straciłam tragicznie dziesięć lat temu. Ta sama drobna postura, podobny pyszczek, ten sam ogień w oczach. Może dlatego tak bardzo weszła mi w serce. Nie jest aniołkiem, nie jest super miziasta ani grzeczna – ale wlazła mi z pazurami i w swoim małym, kocim wkurwie prosto w serce i już tam została.
Walka o zdrowie
3 listopada Nori nagle straciła apetyt, a jej brzuszek stał się napięty i bolesny. W środku nocy pojechałyśmy do całodobowej kliniki – serce pękało mi ze strachu. Od tego momentu zaczęła się nasza walka: badania, konsultacje, USG, leki, próby ustalenia diagnozy. Po wielu dniach stresu i niepewności usłyszałam, że Nori cierpi na triaditis – poważny, złożony stan zapalny trzustki, wątroby i jelit. To choroba wymagająca długiego leczenia, kontroli, specjalistycznej diety i dużej ostrożności.
Leczenie już pochłonęło kilka tysięcy złotych, a to dopiero początek. Przede mną kolejne badania, leki, wizyty kontrolne i zmiana diety dla całego stada, żeby zminimalizować stres i pomóc jej wrócić do zdrowia.
W dniu, w którym piszę ten opis (08.11.2025), Nori jest na stole operacyjnym. Z powodu braku poprawy po wdrożonym leczeniu lekarze musieli ją otworzyć. Czekam na kolejne informacje – przerażona kosztami, które nadejdą, ale zdeterminowana walczyć o jej życie.
Prośba o pomoc
Trudno jest mi prosić o wsparcie. Zawsze to ja pomagałam. Ale teraz wiem, że mimo pomocy bliskich i zaprzyjaźnionych fundacji sama finansowo nie dam rady. Leczenie Nori to ogromny koszt, a jednoczesna opieka nad całym stadem sprawia, że każda złotówka ma znaczenie.
Nori to moja rodzina. Moje serce na czterech łapkach. Zrobię wszystko, żeby znów była zdrowa, biegała po domu i marudziła po swojemu.
Jeśli możesz – proszę, pomóż nam. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo przybliża nas do momentu, w którym Nori znowu będzie mogła być sobą.
Całym kocim stadem dziękujemy wszystkim, którzy chcą nas wesprzeć.
Koszt leczenia do tej pory:
- 700 Multivet
- 350 Ochwet
- 1830 Zviropolis Praga
- 650 Zviropolis Ochota
- zabieg 3000
- nocna opieka po zabiegu 500
- dzień po zabiegu 600-700
- dalsze kontrole około 3 000
- kontrola dietetyka Nori 250
Pozostałe przedmioty
Wplata za wygraną aukcję
Koszula w ptaki
Martyna Natalia
Portret Zarinka