id: bfb6ju

Operacja i leczenie Leji

Operacja i leczenie Leji

 
Katarzyna Blicharska

Aktualności1

  • Chciałabym Wam wszystkim z głębi mojego serduszka podziękować: za każde udostępnienie, dobre słowo i złotówkę. Cel zrzutki został osiągnięty po 30 godzinach od jej założenia...i na prawdę brak mi słów, aby podkreślić moją wdzięczność. Jestem wzruszona.

    Jesteśmy Wam niewypowiedziane wdzięczne.

    Dobro wraca.

    Kto mnie zna, wie że proszenie o pomoc nie jest moją domeną. Założenie poniższej zrzutki rozważałam w swoim sercu długo i dyskutowałam z moim rozumem. Rozważałam przeróżne scenariusze. Trochę się wstydziłam, trochę nie wiedziałam czy powinnam, czy mogę, czy to wypada...

    Operacja Leji, ze względu na jej dalszą rekonwalescencję, będzie przełożona - czekam na wyznaczenie nowego terminu przez lecznicę. Sunia krok po kroku zaczyna "wracać do siebie" Coraz więcej je, pomalutku przybiera na wadze, a są dni kiedy wraca ochota na zabawę.

    Jej tylna łapka, ta którą czeka operacja, jest zabezpieczona kwasem hialuronowym oraz blokerem bólu- tak by Leja chociaż trochę stawała na nią - by nie zaniknęły całkowicie mięśnie.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

"Jestem Leja, wesoła amstaffka o złotym sercu i łagodnym usposobieniu. Od ponad sześciu lat mieszkam z moją panią Kasią i rudym kotem Zenkiem. Moje życie dotąd było szczęśliwe, ale w tym roku o mały włos dwukrotnie bym się z nim nie pożegnała. Wszystko przez to, że pod koniec lutego zjadłam na spacerze zatrute jadem kiełbasianym jedzenie. Najpierw zaczęła mi niedomagać jedna łapka, kulałam. Potem nie mogłam ruszyć kolejnymi. Nie mogłam jeść, przełykać, ledwie oddychałam. Potrzebowałam specjalistycznej pomocy. Podczas operacji wyjęto mi treść żołądkową z żołądka i jelit. Uprzedzono, że jad kiełbasiany może działać nawet do pół roku, że wciąż mogę umrzeć. Ledwie żywa i otumaniona znieczuleniem zamerdałam ogonem na widok mojej Kasi. Przez następne dni paraliż stopniowo ustępował, z czasem udało mi się zacząć samodzielnie jeść. Cała ta sytuacja ujawniła jednak problemy z tylną łapką – operowane dwa lata wcześniej więzadło znowu zaczęło dawać o sobie znać. Co gorsza, przez nie wywichnęłam biodro, a moja łąkotka pękła na trzy części. Kasia zaczęła szukać dla mnie ortopedycznej pomocy, gdy nagle 25 marca dostałam krwawej biegunki. To moje jelita, żołądek i trzustka – osłabione zatruciem i operacją - odmówiły współpracy. Czekały mnie kolejne leki, w tym na powstrzymanie biegunki, antybiotyki, kroplówki. Specjalna karma, żeby pobudzić apetyt i zregenerować kosmki jelitowe. Gdyby nie zadziałały – umarłabym śmiercią głodową. Ponad tydzień moje życie znowu wisiało na włosku. Już wcześniej schudłam, a teraz straciłam kolejne kilogramy. Z 27-kilogramowego psa zostało niecałe 20. Zaczęły mi sterczeć żebra, jedzenie przelatywało przeze mnie... Na szczęście leczenie w końcu zadziałało. Nadal jestem na specjalistycznej karmie. Nadal nie mam siły biegać, choć ochota na to wróciła. Po kilku krokach kładę się w trawie na odpoczynek i szczęśliwa węszę wokół. Od 23 lutego, od początku tej historii, Kasia wnosi i znosi mnie na siusiu z trzeciego piętra na rękach. Teraz także dlatego, by oszczędzać chorą łapkę. Nie wiem, jak ona daje radę. Będę żyć, ale moje leczenie pochłonęło wszystkie oszczędności mojej pani. Spójrzcie na zdjęcia – są na nich wszystkie rachunki i wyliczenia. Na operację łapki potrzeba aż 6 tysięcy złotych. Potem konieczna będzie fizjoterapia, także płatna. Gdyby nie celowo zatrute jedzenie, myślę, że poradziłybyśmy sobie. Teraz to niemożliwe, dlatego proszę w imieniu swoim i Kasi o finansowe wsparcie. Liczy się każda złotówka, bym znowu mogła biegać, aportować piłkę i dawać miłość tak bezgraniczną, jak tylko psy to potrafią".


Leja potrzebuje naprawy więzadła krzyżowego przedniego (CCL) metodą TPLO (osteotomia wyrównująca plateau piszczeli) wraz z wykrojeniem uszkodzonej łąkotki (meniskektomia) w lewej tylnej łapce. Lekarz w lecznicy zaplanował termin operacji na 8 maja, ponieważ Leja musi jeszcze przytyć i stanąć na nogi po silnym zatruciu organizmu.


Leja jest cudowną istotą i moją towarzyszką. W najtrudniejszych momentach była przy mnie. Jest bardzo radosnym pieskiem o przyjaznym usposobieniu.


Leja to wojowniczka i wiem, że się nie podda. 

Ja również się nie poddaję, dlatego ośmielam się Was prosić o wsparcie- wsparcie finansowe. 

Jeżeli możesz mnie wesprzeć, proszę zrób to. Każda przekazana złotówka jest dla mnie cennym darem. 


Wdzięczna psia pani.


Kasia

Komentarze 2

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez