id: bg4kd2

Wsparcie rodziny w trudnej sytuacji

Wsparcie rodziny w trudnej sytuacji

 
Beata Gnatowska

Aktualności2

  • Szanowni Państwo, Drodzy Ludzie Dobrej Woli, Darczyńcy i Przyjaciele,


    Z całego serca pragniemy podziękować wszystkim, którzy okazali wsparcie i dobroć mojej siostrze Kasi w tym trudnym czasie. Państwa pomoc, zarówno materialna, jak i duchowa, jest nieoceniona. Dzięki Wam Kasia i Kamil mogą stawiać czoła codziennym wyzwaniom z odrobiną większej nadziei i spokoju.

    Szczególne podziękowania składam również w imieniu Mateusza, który niestety przegrał swoją walkę z chorobą. Zmarł w szpitalu w Warszawie 30 listopada 2024 roku. Nie ma go już z nami, ale doceniał każdą okazaną mu troskę i wsparcie. Mateusz dziękował za każdą, nawet najmniejszą wpłatę. Był poruszony Państwa dobrocią, nie mógł uwierzyć, że tyle osób zechciało mu pomóc.

    Kasia została teraz sama z Kamilem. Cały czas zmaga się z ogromnym bólem po stracie syna. Nadal leczy się na depresję, jest pod opieką lekarza psychiatry i choć stara się odnaleźć siłę, jest jej bardzo, bardzo ciężko. Tęsknota za Mateuszem nie opuszcza jej ani na chwilę. Wasze wsparcie dodaje jej jednak otuchy i pomaga przetrwać ten najtrudniejszy czas. 

    Dziękujemy Wam wszystkim – za każdą złotówkę, za każde dobre słowo, za każdą myśl pełną ciepła. Nie sposób wyrazić słowami, jak bardzo jesteśmy wdzięczni.


    Z wyrazami ogromnej wdzięczności,

    Beata, Kasia i Kamil

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Pewnie wielu z Was mijało ją na szkolnych korytarzach w pośpiechu biegnąc do swoich obowiązków. Zawsze uśmiechniętą, zawsze pomocną. Przywiązana do miejsca swojej pracy. Pewnie też wielu szukało u niej wsparcia w kryzysowych sytuacjach albo choć krótkiej rozmowy. Niewielu natomiast zdawało sobie sprawę jak naprawdę wygląda życie tej skromnej, uśmiechniętej kobiety - woźnej z PKSP imienia ks. Jana Twardowskiego w Ząbkach. 


Nigdy bym nie przypuszczała, że będę zmuszona opowiedzieć Wam tę historię. Przełamać wstyd i poprosić o ratunek dla Kasi, mojej ukochanej siostry. 

iEHhpE7Sfh7VOVQ8.jpg

Bo spotkało ich nieszczęście. Bali się, a jednak przyszło. I płacz stał się ich pożywieniem.”. 



Kasia miała szczęśliwą rodzinę. Męża i dwóch synów, starszego Mateusza i młodszego Kamila. Ale wszystko to zaczęła tracić, począwszy od śmierci naszej Mamy. 


W 2015 roku miał miejsce wypadek komunikacyjny, w wyniku którego na zawał serca zmarła nasza Mama, a syn Kamil, wówczas 10 latek, doznał obszernych urazów twarzo - czaszki, miał połamane żebra, szczękę i miednicę. Również mąż Kasi na długie tygodnie znalazł się w szpitalu w wyniku urazów kręgosłupa. 


Powrót do normalności trwał przeszło dwa lata. Kamil nie chodził do szkoły, miał indywidualne nauczanie. Mąż Kasi nie mógł pracować. W tamtym czasie została więc jedynym żywicielem rodziny. Dla Kamila rekonwalescencja zakończyła się co prawda pomyślnie, jednak niedługo potem zdiagnozowano u niego najsilniejszą cukrzycę (typu 1), co zmieniło ich życie bezpowrotnie - Kamil zaczął funkcjonować zaopatrzony w pompę insulinową. 


Dla młodego chłopaka był to szok, tak jak i dla jego Rodziców. Oprócz ciężaru domowych rachunków, utrzymania, Kasia zaczęła z dniem diagnozy dźwigać także niespełnione marzenia swojego dziecka. Jego narastający bunt i rozczarowanie. Jego samotność. I koszty - osprzęt i leki (pompa, insulina, dodatkowe leki), a także wymogi specjalnej diety dla dziecka. 



Kasia nie była wtedy sama. Przez tę drogę szedł wraz z nią jej mąż. Było raźniej, a przede wszystkim rodzina miała drugie źródło dochodu, gdy mąż po rekonwalescencji wrócił do pracy. Kasi wydawało się, że po tych ostatnich latach wyszli mniej więcej na prostą i będą mogli w końcu odetchnąć. Kasia przepracowała śmierć matki, wypadek i chorobę dziecka. Nauczyli się żyć na nowo. I wtedy zmarł jej mąż. 

H4p4VxT1Qp1Jhxad.png

Wojtek zmarł nagle. Wyszedł z domu i na ulicy miał zawał serca, a karetka przyjechała za późno. Kasia została sama. 


Starszy syn, Mateusz, postanowił natychmiast zareagować i w wieku lat 20 poszedł do pracy, by pomóc rodzinie w bieżącym funkcjonowaniu. Rodzina nie posiada żadnej nieruchomości - zawsze coś wynajmowali. By zachować dach nad głową Mateusz musiał rozpocząć pracę po śmierci ojca. 




Od śmierci męża Kasi do dzisiaj nie upłynął rok. W czerwcu 2024 r. Mateusz nagle źle się poczuł i konsekwencji trafił do szpitala na ostry dyżur. Diagnoza - białaczka. 


Mateusz aktualnie ma niewydolność nerek, przetaczana jest mu stale krew, jest dializowany. Otrzymuje intensywną chemioterapię. Jest w naprawdę złej kondycji psychicznej. 


Ciężko o tym wszystkim pisać bez głębokiego wzruszenia. W poprawnym tonie i w odniesieniu do samych faktów. Bo przez tę rodzinę w ciągu zaledwie kilku lat przetoczyła się fala nieszczęść. I grożą im kolejne, jeśli nie znajdą się osoby, które ich wesprą - w każdy możliwy sposób. 

Yl9uY7nDXovPWul4.png


Kasia zarabia najniższą krajową, ma na utrzymaniu cały dom (najem, rachunki) i dwóch synów, w tym jeden z silną cukrzycą (dieta, insulina, leki), a drugi w szpitalu. Aktualnie Kasia nie pracuje - zmaga się z zaburzeniem depresyjnym. Pomagam jej tylko ja z bratem (nasi rodzice już nie żyją, w tym tata zmarł trzy miesiącu po śmierci męża Kasi - w lutym 2024 r.). 


Nie zbieramy na konkretny cel - zbieramy na życie (rachunki, leczenie dzieci Kasi i samej Kasi, by wyszła z zaburzenia depresyjnego). Musimy jej pomóc przejść przez tę kolejną traumę, a Mateuszowi przez chorobę dodając mu siły, aby pokonał strach i aby pokonał białaczkę. 


Aktualnie Kasię nie stać praktycznie na nic. Nie pozwólmy, by serce matki pękło od patrzenia na dziecko z białaczką, potrzebujące pomocy. Nie pozwólmy Mateuszowi, aby czuł się opuszczony i bezradny w sytuacji, w jakiej się znalazł. 


Wielu z Was nas zna. Z pracy, szkoły. Z sąsiedztwa. Znacie też tę historię lepiej niż ja potrafiłam ją opowiedzieć. 


Za każdą formę wsparcia niech Pan Bóg Wam wynagrodzi. 


dziękuję,

Beata 


Lokalizacja

Komentarze 8

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez