Opis zrzutki
Wiele osób myślało, pani Lidia już dawno nie żyje. Tymczasem kobieta we własnym pokoju toczyła powolną walkę o przetrwanie. Bez wody, bez gazu, bez toalety i jakiegokolwiek ogrzewania. Przy kilkunastostopniowym mrozie w jej łóżku panowała dokładnie taka sama temperatura jak na zewnątrz. Skrajnie wycieńczona, pod stertą starych koców, nie miała siły bronić się przed szczurami, które ją okaleczały. Gdyby nie bracia bonifratrzy, ta cicha tragedia skończyłaby się śmiercią.
Pamiętamy o naszych rodakach za wschodnią granicą!
Przejmującym tego dowodem są losy pani Zofii. Ta schorowana Polka od najmłodszych lat doświadczała życiowych trudów – jej rodzinę przymusowo przesiedlono z rodzinnych stron pod Przemyślem, przez co na nowej ziemi musieli budować wszystko od zera. Przez dziesięciolecia pracowała w zakładzie krawieckim, wspierając jednocześnie sparaliżowaną matkę. Dziś, u kresu życia, los odebrał jej resztę bliskich: śmierć zabrała siostrę i szwagra, a jedyny siostrzeniec musiał ruszyć na wojnę. Gdy wydawało się, że w opustoszałym domu czeka ją już tylko bezradność, z pomocą przybyli bracia Bonifratrzy. Zakonnicy otoczyli ją stałą opieką – karmią ją, dbają o dom, kupują niezbędne rzeczy i reagują za każdym razem, gdy osłabione ciało odmawia posłuszeństwa i dochodzi do groźnego upadku.
Pani Zofia to jedna z wielu żyjących na Ukrainie Polek i Polaków, którzy znaleźli się w trudnym położeniu. Naszych rodaków z podobnie bolesnymi życiorysami jest tam wielu, dlatego bracia każdego dnia pukają do kolejnych polskich drzwi z gorącym posiłkiem, lekarstwami i wyraźnym sygnałem: Polska o Was pamięta i nie jesteście sami.
Właśnie z myślą o tych osobach bracia bonifratrzy rozpoczęli budowę domu pomocowego.
Od 25 lat bonifratrzy docierają tam, gdzie nie dociera nikt inny. Dziś jednak ich codzienna misja staje się logistycznie niemożliwa do udźwignięcia. Podopieczni są rozproszeni po całym regionie. Dojeżdżanie po zniszczonych drogach, bez prądu, w zimie, do kilkudziesięciu miejsc każdego dnia – tylko po to, by kogoś nakarmić, umyć i podać leki – to nieustanny wyścig z czasem.
Pierwszy etap jest już za nami – fundamenty stoją. Biegniemy jednak z czasem. Zima na Ukrainie jest bezwzględna, a prace musimy posunąć do przodu, zanim nadejdą pierwsze przymrozki.

Bez Waszego wsparcia ta budowa może się zatrzymać. Prosimy, pomóżcie nam dokończyć ten Dom. Podarujmy schronienie tym, których los dotknął najciężej!
Powstający obiekt zapewni:
- Całodobowy dom i stałą opiekę dla 24 najciężej chorych, leżących i całkowicie bezbronnych osób.
- Centrum wsparcia dla setek mieszkańców regionu, którzy każdego dnia otrzymają tu ciepły posiłek, pomoc medyczną, możliwość kąpieli i wsparcie socjalne.
Kosztorys prac budowlanych na najbliższe miesiące:
- Okna (zakup i montaż): 250 000 zł
- Membrana dachowa (izolacja): 950 000 zł
- Cegły (I transza): 300 000 zł
Dla niewielkiej wspólnoty braci to suma nie do zdobycia. Dla nas – połączonych sił darczyńców – cel jak najbardziej do osiągnięcia! Zobacz, jak realnie pomaga Twoja wpłata: 50 zł – to worek cementu lub zaprawy potrzebnej do budowy ścian. 150 zł – to cegiełka do stworzenia pokoju dla osób w sytuacji pani Lidii. 500 zł – to udział w zakupie okien, które zatrzymają mróz.

Ti ludzie przetrwali w swoim życiu prawdziwe piekło. Nie pozwólmy, by umierali w samotności, chłodzie i zapomnieniu. Zapewnijmy im bezpieczny port – prosimy o Twoje wsparcie!


