#KJ, łapka w górę! ;) ID: bt8z9e

3 184 zł z 4 888 zł

65%

3 184 zł

z 4 888 zł

273 dni

do końca

50

wspierających
65%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 8

  • Nowy rok (niestety) nie zaczął się dobrze... :/

    Choć minęły prawie 3 miesiące (!!!) bez wizyt, co jest istnym rekordem (dobrze dobrane leki i opieka niezwykle pomaga), to od kilku dni KJ ma poważne problemy z tylnymi łapkami, które odmawiają posłuszeństwa zarówno przy chodzeniu jak i kładzeniu...

    Widać, że baaardzo je odciąża, co w Jego sytuacji jest niezwykle skomplikowane...

    We wtorek jedziemy na badania (jutro wolne), zapewne dojdą kolejne leki i zastrzyki, oby tylko pomogły, bo na razie noszę ukochaną "beczułkę" na "spacery" z 3 piętra a że przez tarczycę i ograniczony ruch mocno przytył, to lekko nie jest...

    Bardzo proszę mocno 3mać kciuki za dzielne łapki, nie ukrywam, że jestem mocno przestraszony...
    Czytaj więcej
  • W pierwszych słowach, zwłaszcza "obcym", którym wcale nie obce jest pomaganie zwierzakom - dziękuje(my)! ;) Ostatnie wyniki (na szczęście!!!) BDB, więc wreszcie jest dłuższy odpoczynek od... zapachu lecznicy. KJ się nie daje, równo obszczekuje świat dookoła, który co prawda coraz gorzej słyszy (zwłaszcza gdy się Go... woła...) ;) ale świetnie czuje i włazi w najgęściejsze krzaczory, nic nie robiąc sobie z kicania, czym rozczula najtwardsze serducha sąsiadów.
    Czytaj więcej
  • Po kilku (dokładnie 3 a to od kilku lat rekord!) tygodniach bez wizyt w lecznicach niestety znów musieliśmy pokicać na badania. Na 2 (a to katastrofa!) przednich łapkach zrobiło się dziwne zapalenie. Na razie czekamy na wyniki wymazu a tymczasem łapki są smarowane i zabezpieczanie od języczka-lizaczka, którym KJ chciałby się Sam wyleczyć. Niestety w tym przypadku, to nie pomaga a wręcz zaognia... :/
    Czytaj więcej
  • Jesteśmy po operacji-kastracji, po drodze znaleziony guzek również został usunięty (czekamy na wynik histo...) a na razie obwąchujemy świat na nowo, choć jeszcze ze (wstrętnym) kołnierzem... Kolejny Garbusek-skarbonka skończył pod młotkiem. Dziękuje(my) za trzymanie kciuków! Prosimy o (jeszcze) więcej! ;)
    Czytaj więcej
  • Kolejne tygodnie minęły w miarę spokojnie, choć nie bez złej przygody (zapalenie żyły, po tygodniu kroplówek podawanych 2x dziennie...), na szczęście, to już za nami! Tymczasem nieoczekiwanie są (wrrreszcie!) lepsze wyniki wątrobowe oraz z krwi, więc czeka nas dłuuugo przekładana sterylizacja. Myślałem, że uda się zachować klejnoty, jednak jak trzeba, to trzeba... Proszę 3mać kciuki, bo choć zabieg jest prosty, to KJ ma za Sobą ogrom przejść...
    Czytaj więcej
  • Po kilku tygodniach spokoju (nie licząc stałych badań laboratoryjnych), niestety znów są złe wyniki. Znów trzeba chodzić parę razy dziennie do lecznicy - zastrzyki, kroplówki, leki, sztuczne karmienie... Ech...
    Czytaj więcej
  • Kłaniam się w pas wszystkim, którym los mojego futrzanego Brata nie jest obojętny. ;) Będę dawał znać co dalej, bo wyraźnie mi zasugerowano, żebym nie zamykał akcji. Łapka w górę! Dziękuje(my)!
    Czytaj więcej
  • Zaktualizowałem zdjęcia z cyklu "od małego, do dużego" jak coś jeszcze znajdę, to uzupełnię... ;)
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

"#KJ, łapka w górę!" - pragnienie aby zapewnić wiernemu, psiemu kumplowi spokojne życie bez bólu po ciężkich i skomplikowanych operacjach...


KJ (KaJot) > niesamowity, prawdziwy Przyjaciel, który jest ze mną od szczeniaczka, miał ok. 4-6 tygodni gdy w listopadzie 2005r. uratowałem Go ze schroniska.

Od początku był niezwykle aktywny - nigdy nie spacerował, zawsze biegał! Zawsze!

Zjeździliśmy pół Polski, złaziliśmy wiele lasów śpiąc pod namiotami (także zimą), wspieraliśmy się, ba! Nadal to robimy i tu dochodzę do meritum.

Kilka lat temu Jego życie diametralnie się zmieniło, gdy ścierwo rakiem zwane zajęło przednią, lewą łapkę...

Ponad rok szukałem chirurga, który podjąłby się ratowania, bo każdy chciał tylko amputować, w końcu znalazłem i po bardzo trudnych operacjach "złe" zostało wycięte, ale na posterunku została tylko jedna, malutka kostka i łapinka wielkości małego palca.

Po ok. 3 latach walki, rehabilitacji, nieskończonej ilości specjalistycznych opatrunków (dziękuję Mamo za ogromną pomoc!) KJ nauczył się od nowa chodzić a właściwie dzielnie kuśtykać, przyjmując wszystko z rozbrajającym, psim uśmiechem. ;)

Najważniejsze, że minął straszliwy ból i zaczął kicać i używać łapki, która niesamowicie się wzmocniła, jednak niezbędne jest stałe (drogie) leczenie, bateria leków (doszły inne przypadłości, np. tarczyca) i opieka weterynaryjna.

Bardzo trudne operacje, wielokrotne narkozy, silne leki, słuszny wiek, etc. dały piekielnie w kość, osłabiając cały organizm.

Nigdy nie prosiłem o pomoc, (nie)skromnie powiem, że sam w miarę możliwości pomagam - Dzieciom z Domów Dziecka, Zwierzakom ze Schronisk oraz WOŚP lecz po kilku latach horrendalnie drogiego leczenia po cichu liczę na wsparcie dla ukochanego KJ-a, aby mimo przeciwności losu miał spokojne życie...

Nieważne ile możesz wrzucić, ważne że możesz!

#KJ, łapka w górę! Dziękuje(my)! ;)


...wybudzanie z narkozy...

...jedna, ale jakże dzielna...

bt8z9e-d5b7bd.png

...odpoczynek po kolejnej operacji...

bt8z9e-9687594f.png

...tym razem prawa łapka...

...jak nie jedna, to dwie na raz...

...mimo trudów ufny i spokojny...

...sen na trawie...

...nie ma jak masaż po robocie...

...Szwedzik wspiera po nowym zabiegu...

...przyjaźń nie zna granic...

...duża i malutka, razem dają radę...

...leczymy oczka...

bt8z9e-b5164b5d.png

bt8z9e-98581c61.png

...taki byłem a co! ;)

Wpłacający50

nikt jeszcze nie wpłacił, możesz być pierwszy!

Dane wpłacających zostały ukryte przez organizatora

Komentarze13

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

459 609 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?