Na saszety! Zamiast huku fajerwerków– miska pełna dobra!
Na saszety! Zamiast huku fajerwerków– miska pełna dobra!
Opis zrzutki
Większość z Was wie, że od lat jestem wolontariuszem.
Że zamiast patrzeć — działam.
W Częstochowie wysterylizowałam już około 200 kotów ulicznych.
Rozstawialiśmy klatki-łapki, jeździliśmy nocami, uczyliśmy Was, jak pomagać.
Był kot z guzem wielkości głowy, kot bez oczu, koty wyrzucone z samochodu, koty zwrócone z adopcji, koty z niewydolnością nerek, koty które przeszkadzały na posesjach.
Jeździliśmy na adopcje.
I przez półtora roku, co tydzień, razem z mężem pokonywaliśmy 100 km,
żeby 100 psów zapomnianych psów ze schroniska mogło raz w tygodniu wyjść na spacer i dostać coś dobrego.
Widzieliście to na relacjach FB i Instagramie, na żywo, w trudzie i brudzie.
To nie była “tylko karma”.
To był czas, benzyna, ręce, które głaskały te psy, i serca, które im potrzebnie biły.
To było skakanie psów Połańcuńcuchowych-aby uczyły się chodzić. Barki bolały ale było warto.
To była siła mojego męża który wchodził do boksów,
do których inni wejść się bali.
Chce powtórzyć akcje
Saszetki/leczenie zamiast fajerwerków. Jak co roku.
Jedna saszetka = 5 zł.
Dla Was drobiazg, dla psa — cały dzień czyjegoś serca.
Wolontariusze potrzebują też funduszy na leczenie.
Patrzę na dziewczyny i widzę, jak walczą… zakładają bazarki ale bez wsparcia to idzie jak krew z nosa.
Wy tego nie widzicie, ale kilka osób wypruwa sobie żyły, żeby pomóc psiakom i co tydzień jeździ w dwie strony 100 kilometrów tam, gdzie brakuje chętnych lokalnie
żeby wyprowadzić psy.
To są bohaterki i bohaterowie. Cisi- bo moim zdaniem w mediach dużo mówi się o fundacjach, za mało o wolontariuszach. A oni znają psy zza krat najlepiej.
Pomożecie nam pomóc? 💛
Każda złotówka idzie w realne ogony, realne brzuchy i realne leczenie.
Wszystkie faktury będą u mnie do wglądu.