Opis zrzutki

Jestem 45 letnią kobietą, która niedawno wyszła za mąż. Mąż jest dla mnie ogromnym wsparciem a mój 12 letni syn jest moim skarbem. Dla Niego jestem całym światem. On marzy tylko o jednym – żeby jego mama była zdrowa, żeby mogła być przy nim, patrzeć jak dorasta, wspierać go i prowadzić przez życie. Jak każde dziecko, chce mieć swoją mamę jak najdłużej przy sobie. Dokładnie rok temu po raz kolejny usłyszałam,że mam zmiany nowotworowe w moim ciele. Do tej pory, 6 lat temu,mój przeciwnik pokazał się w mojej prawej piersi, z przerzutami do węzłów chłonnych. Po całej serii leczenia, w tym "czerwonej chemii" mogłam odetchnąć z ulgą i wrócić do cieszenia się życiem. Niestety nie trwało to długo. Teraz jestem po diagnozie przerzutów do wątroby, gdzie, pomimo ciągłych kontroli i wizyt onkologicznych od 2020 roku, zmian nie udało się w porę zauważyć i we wrześniu 2025 okazało się ich bardzo dużo. I dokładnie rok temu znów usłyszałam te same słowa lekarza. Ma pani raka, tym razem w wątrobie.Została wdrożona silna chemia w tabletkach, która wywołała spustoszenie w moich jelitach, jak również bardzo mocno osłabiła organizm. Pozbywałam się stopniowo włosów i szukałam pomocy dalej, gdyż uważałam,że leczenie proponowane przez onkologa to dla mnie za mało. Znalazłam cudownego człowieka, który ma bardzo rozległą wiedzę na temat metod niekonwencjonalnych, i pomimo strachu, zaufałam . Przy moim zaawansowanym stadium , gdzie zmian nie idzie nawet policzyć na TK podjęliśmy się wspólnie szukania lepszego jutra. Równolegle z proponowanym przez lekarza onkologa leczeniem, 3 razy w tygodniu jeździłam na kroplówki. Zmianie uległa również moja dieta. Straciłam 35 kg a moje ciało było coraz mocniejsze. Dało mi to szansę poczuć się lepiej, jak i ujrzeć światełko w tunelu. Jednak droga ta nie okazała się tak łatwa, jak myśleliśmy. Metoda prób i błędów, jak i indywidualne podejście do mojego organizmu pozwoliło nam usystematyzować metody leczenia, które ciągniemy do dzisiaj.... Ale niestety pieniądze uzbierane dzięki ostatniej zbiórce zorganizowanej przez moją siostrę, jak i na Festynie zorganizowanym przez moich przyjaciół, wkrótce się skończą Teraz mam szczerą nadzieję,iż pomimo zmęczenia, jakiego doświadczam codziennie starając się spiąć mój plan dnia liczę,że będę cieszyć się zdrowiem., Moja obecna rzeczywistość nie jest lekka, ale ja się nie skarżę. Chcę doświadczać mojego życia jak najdłużej. Praca na pełen etat i wsparcie moich koleżanek z pracy bywa nie do opisania. Codziennie dziękuję, że trafiam na osoby, które mnie rozumieją , jak i starają się aby moja codzienność była łatwiejsza. Nikt jednak nie zastąpi mnie podczas moich zadań bycia matką, żoną, chorą onkologicznie, pracującą zawodowo, oraz popołudniowymi wyjazdami po kroplówki.

Leczenie, fizjoterapia, badania, leki, dojazdy i specjalistyczna opieka generują ogromne wydatki, których sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć.

Wsparcie, jakiego doświadczyłam przez ten ostatni rok jest nie do opisania. Za każde serdecznie dziękuję.

Niestety jestem zmuszona po raz kolejny prosić Was o pomoc.

Każda, nawet najmniejsza wpłata ma ogromne znaczenie. Każde udostępnienie tej zbiórki zwiększa szansę na dotarcie do osób, które mogą pomóc. Wierzę, że i tym razem uda się doprowadzić organizm do zdrowia i razem pokonamy tą straszną chorobę, dając mi szansę na życie i nadzieję na przyszłość.

Dziękuję za każdą złotówkę, za każdą modlitwę, dobre słowo i udostępnienie.

Ewelina ze wspierającą Rodziną

Komentarze 1

 
2500 znaków
  •  
    Użytkownik niezarejestrowany •

    Musi być dobrze❤️😘❤️

    1 000 zł
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez