id: c362t5

Ania.

Ania.

 
Fundacja TeamLitewka

Opis zrzutki

Ania ma 32 lata i jak miliony kobiet w Polsce zawsze marzyła by zostać mamą. Wraz z kochającym mężem Markiem, 5 lat temu w ich życiu pojawił się największy dar, Marysia.

To zwyczajna, kochająca się raczkująca rodzina, która nie rzucała się w oczy, nie potrzebowali tego. Szczęście definiowali przez bycie razem - to było ich idealne „wszystko”. Przeglądając ich wspólne zdjęcia, widzę ogrom miłości i wzajemnego wsparcia. 


Zawsze gdy piszę post prosząc Was o pomoc, zastanawiam się czemu złe rzeczy dotykają dobrych ludzi? Ania to miła, ciepła i wiecznie uśmiechnięta dziewczyna, która właśnie umiera. 


12 miesięcy, tyle trwało szczęście Ani. Po roku od urodzenia dowiedziała się o nowotworze, kolejne badania wykazały, że przeciwnik jest z gatunku najgorszych - złośliwy rak jajnika.

Macierzyństwo połączone z walką o życie to wyjątkowo ciężka droga, każdego dnia widzisz jak jedno światełko rozjaśnia się, a drugie gaśnie. 


Kolejny raz zerkam na nadesłane zdjęcia i widzę kobietę, która traci włosy, diametralnie chudnie, jej stan się pogarsza i w tym wszystkim cały czas się uśmiecha. Uśmiecha się bo praktycznie na każdym zdjęciu patrzy na Marysię. 


Nigdy nie powiem Wam co czuję kobieta, która marzyła by zostać mamą i ma świadomość, że nigdy nie zobaczy jak jej córka dorasta. Nie wychowa jej i nie będzie miała szansy by przyglądać się i wspierać córkę w życiowej drodze. 

Czy jeśli napiszę Wam, że to zapewne ogromny ból, smutek i poczucie niesprawiedliwości, to będzie to chociaż w jakimś stopniu odpowiednie? Nie, nie będzie. Nikt z nas nigdy nie chciałby być postawiony w takiej sytuacji, a niestety życie jest nieprzewidywalne i nigdy nie wiemy co przyniesie kolejny dzień. 


Anią, mógł być każdy z nas. Mamą czy tatą. Dlatego spójrzcie na Anię i poświęćcie minutę by jej pomóc. 

Kobieta ma dosłownie kilkanaście godzin by opłacić fakturę, jej leczenie oszacowano na ogromną kwotę. Mówimy tu w kategoriach nieosiągalnego cudu by zebrać te pieniądze, ale niesprawiedliwe życie, zapomniało, że jesteśmy jeszcze My.


Nie pokażę Wam Ani bez włosów i z zapadniętymi, zmęczonymi oczami. Spójrzmy na Anię, mamę, która jedyne o czym marzy, to by dalej kochać swoją córkę. 

Bądźmy dziś wszyscy Anią i pomóżmy jej wygrać najtrudniejszy moment życia. 


Facebook nałożył mi bana, ale prawda i dobro zawsze się wybroni. Proszę Was o tysiące udostępnień, inaczej tego nie wygramy. Obiecałem Ani, że jej nie zostawimy samej. 


Aniu, uśmiechnij się, „idziemy po Ciebie”.

ja to tu tylko zostawię.

Komentarze 101

preloader
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez