Na ratowanie zdrowia i życia Oli oraz naszemu dziecku ID: cswtwx

Na ratowanie zdrowia i życia Oli oraz naszemu dziecku ID: cswtwx

2 963 zł z 6 200 zł

47%

2 963 zł

2 963 zł

z 6 200 zł

zakończona

zakończona

16.10.2020r

17

17

wspierających
47%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 13

  • Ola jest cała i zdrowa dzięki lekom kupionym prawie dwa miesiące temu. Udało się ją ostatecznie wyleczyć operacyjnie oraz przeprowadzić CC. Mały chłopiec okazał się całkowicie zdrowy z wagą urodzeniową 2810 gr. Na imię ma Eliasz i jest bardzo głodny. Ale to akurat jest dobra wiadomość.

    Dziękujemy wszystkim za pomoc. Mimo, że nadal będą problemy bo nie udało się zebrać na wszystko co potrzebne, to nie będą one już zagrażać niczyjemu życiu. :)

    Czytaj więcej
  • Ola została kilka dni temu przeniesiona na oddział patologii ciąży lub ginekologię. Jest obecnie w stuprocentowej izolacji, tak jakby w kwarantannie. Nie wiem z jakiego powodu to ostatnie. Być może zabrakło już na leki, które były niezbędne. Za dwa dni wyruszam, ale sam będę w kwarantannie i zobaczę Olę najwcześniej za dwa tygodnie gdy już nic nie na się zmienić czy poprawić bo będzie po operacji.

    Czytaj więcej
  • Niestety Ola musiała się wypisać ze szpitala i wrócić do swojej chaty. Ma jeszcze trochę leków, które wystarczą na tydzień. Musi zostać rezerwa 9000 uah na przeprowadzenie operacji bo tylko ona pozwoli na przeżycie jej i dziecka. To ryzykowne, ale nie ma innego wyjścia. Każda kwota, która jeszcze zostanie wpłacona pozwoli na powrót Oli do szpitala i zwiększy jej szanse. :(

    W Polsce Ola byłaby w szpitalu od początku, miałaby leki za darmo, aż do operacji za darmo. Niestety nie było takiej szansy.

    Synek ma 1600 gram. To wciąż bardzo mało, żeby żył po porodzie w biednym, żle wyposażonym szpitalu.

    ---

    Proszę o udostępnienie tej zrzutki przez kogokolwiek, kto ją zobaczy. Wszyscy, których znamy już pomogli ile mogli. Musimy teraz liczyć na osoby zupełnie nam nieznane.


    ---

    Nie mogę też sprzedać samochodu bo jest on niezbędny, żeby do Oli pojechać najpóźniej za tydzień lub dwa, a w listopadzie, miejmy nadzieję, wrócić z Olą i synkiem. Poza tym auto na rynku jest warte na szybko jakieś 1500 zł, mimo niepotrzebnie zrobionego remontu za prawie 6 tys. zł (początkowo miało być 1200 zł). Niepopularny model i trochę poobijany na parkingach.

    Czytaj więcej
  • Dziecko nie może urosnąć ponieważ ciąża wywołała u Oli ostrą anemię zagrażającą życiu. Nie wiadomo czy dziecko otrzymuje wystarczającą ilość tlenu. Jeżeli jest jakieś krwawienie wewnętrzne, to nie można go zdiagnozować bez rezonansu magnetycznego lub podobnie zaawansowanej diagnostyki. Tak czy inaczej Ola ma za mało swojej krwi 0 Rh+. Obecnie tylko pozycja leżąca pozwala nie tracić przez nią przytomności. Z tego co powiedzieli lekarze, po porodzie będzie musiała nadal być leczona z tego powodu. Nie wiemy co jest przyczyną. :(

    Czytaj więcej
  • Ola czuje się lepiej, jednak musi mocno ograniczać chodzenie. Lekarze przewidują utrzymanie ciąży przez najbliższy tydzień. Będzie brakować tylko półtora tygodnia, aby dziecko mogło samodzielnie oddychać. Jest na to szansa, jeżeli nic się nie pogorszy.

    Jeżeli masz niepotrzebne zamknięte opakowanie mleka dla noworodków np. Enfamil 1 (w tym MFGM lub 0-Lac) lub Bebilon 1 (również z odmianą dla nietolerancji laktozy - w rodzinie Oli są takie przypadki) i ma ono datę ważności przynajmniej do grudnia 2020, to możesz wesprzeć Olę przekazując nam to mleko zamiast pieniędzy. Możesz się skontaktować przez wiadomość do organizatora (konto mojej siostry Ewy). Gdyby mleko (lub jego odmiana) okazało się niepotrzebne, na pewno się nie zmarnuje i przekażemy je dzieciom, które będą go potrzebować.

    Czytaj więcej
  • Wczoraj zostały przeprowadzone nowe badania przy udziale innego lekarza. Po badaniach okazało się, że synek waży wciąż ok. 1300 gram. Ola nie czuje już bólu brzucha i czuje się dzięki lekom lepiej. Będzie mogła wstawać z łóżka co jakiś czas. Niestety wciąż nie udało się przesłać żadnego skanu/zdjęć aktualnych dokumentów medycznych (Oli upadł telefon i częściowo rozbiła ekran - jeszcze przed zawiezieniem do szpitala przez karetkę). Widzicie zdjęcia zrobione prawie na ślepo przez Olę. Być może uda się więcej gdy Ola będzie odłączana na jakiś czas od kroplówki. Brak dokumentów i brak tłumaczenia przysięgłego uniemożliwia nam nawet zweryfikowanie tej zrzutki u organizatora niniejszej witryny. Musimy się na razie opierać wyłącznie na waszym zaufaniu.

    Dopiero teraz zauważyłem, że wentflon trzyma się na zwykłej taśmie klejącej. :(

    Chyba jest tam deficyt opatrunków medycznych. Widocznie Ola musi je sama kupić lub zamówić.


    Udało się wczoraj po raz czwarty (od kwietnia) naprawić samochód (którym przywiozę Olę i synka do domu). Wszystkie części kiedyś się zużywają... Na szczęście udało mi się zarobić te dodatkowe 700 zł przy niewielkiej pomocy przyjaciela. Pieniądze ze zrzutki przeznaczamy jednak tylko dla zdrowia Oli i naszego dziecka. Odłożyliśmy już i wysłaliśmy kwotę niezbędną na operację, która może być niezbędna w każdym momencie - zanim zdążę dojechać. Jeżeli mimo to uda się dzięki lekom z waszej pomocy nie dopuścić do przedwczesnego porodu i dotrwać do planowanego 3 października, to dziecko powinno urodzić się zdrowe, a Ola zostanie wyleczona.


    Nie ma jednak dobrych rokowań co do karmienia naturalnego. Im mały będzie mniejszy tym będzie musiał szybciej przybierać na wadze, czyli jeść. Będzie trzeba od początku kupić maksymalnie pełnowartościowe mleko dla noworodków, którego opakowanie starczające na tydzień kosztuje ok. 60 zł. Mleko takie jest całkiem nowoczesne i niemal identyczne z naturalnym mlekiem matki, ale ma niezwykle krótki okres trwałości (proszek 6-8 miesięcy, mleko godzinę). Stąd jego dość wysoka cena. Z różnych wyliczeń wynika, że muszę ze sobą zabrać do Oli co najmniej 5 dużych opakowań mleka (~6 kg).

    Czytaj więcej
  • Udało się zapłacić za leki na ten tydzień. Oprócz tego Ola dzięki usłudze Western Union dostała pieniądze na dietę, która pozwoli zwiększyć jej zasoby hemoglobiny przed operacją. W tym tygodniu zostaną zrobione kolejne badania. Dziękujemy wszystkim wspierającym.

    Czytaj więcej
  • Wczoraj czwarty raz musiałem odprowadzić samochód do serwisu, zamiast pakować do niego wózek, fotelik, wanienkę i łóżeczko. Do tego dojdzie jeszcze łącznie miesięczna kwarantanna na Ukrainie oraz w Polsce i czas na zrobienie dokumentów do przekroczenia granicy dla dziecka. Ten rok wybitnie testuje naszą wytrzymałość...

    Czytaj więcej
  • Ola niestety ma alergię na niektóre tańsze leki (co widać na zdjęciu nogi), więc musiały zostać zmienione na inne, nieco droższe. Stąd dzienny koszt leczenia w szpitalu podwyższył się.

    Czytaj więcej
  • Okazało się, że Oli jednak potrzeba leków dziennie za ok. 500 uah, czyli ok. 72 zł...

    Jednak Olę pierwszy raz od stycznia przestał boleć brzuch.

    Dziękujemy wszystkim za dotychczasową pomoc.

    Czytaj więcej
  • Dzisiaj okazało się, że dziecko z braku miejsca uciska Oli na jakąś tętnicę, przez co traci ona czasem przytomność przy zbyt niskim ciśnieniu krwi. Wtedy dziecko zaczyna mieć problemy ze swoim tętnem. Ola waży teraz zaledwie 46 kilo. Czyli odejmując wagę dziecka ze wszystkim co potrzeba, Ola realnie schudła. Dlatego musi być karmiona dożylnie. Jedynym plusem w tej sytuacji jest fakt, że dziecko jest malutkie, choć podobno prawidłowo rozwinięte.

    Czytaj więcej
  • Wczoraj Ola podczas badania straciła przytomność. Ma bardzo niskie ciśnienie krwi, przepuklinę od zbyt ciężkiej pracy w dzieciństwie i tachykardię, czyli nagłe przyspieszanie pracy serca grożące migotaniem komór serca. Oprócz tego od małego dziecka ma niezwykłą przypadłość - woda wypływająca z dłoni i stóp. Nie mogła nigdy pracować tam gdzie wymaganiem są suche dłonie (np. w piekarni). Lekarze twierdzą, że to ostatnie może minąć po porodzie. Ola ma rzadką grupę krwi bo 0 Rh+, czyli jest w stanie dać swoją krew niemal każdemu, ale sama nie może jej dostać niemal od nikogo. Będzie jej potrzebować podczas operacji, ale musimy liczyć na miejscowych lekarzy i tamtejsze banki krwi.

    Czytaj więcej
  • Dziecko wg wczorajszych badań rozwija się doskonale mimo zbyt małej ilości miejsca. Ma już 1600 gram.

    Daje o sobie znać intensywnie kopiąc, czyli ma dużą wolę życia.

    Udało się przesłać dla Oli pieniądze na prawie tydzień leczenia w szpitalu. Dziękuję wszystkim i proszę o jeszcze kilka tygodni zdrowia dla niej. Jeżeli wszystko się uda, to za dwa miesiące powrócimy razem z synkiem do Polski.

    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Ola pochodzi z bardzo biednej ukraińskiej wsi. Przez całe życie, wraz z dzieciństwem, bardzo ciężko pracowała, w tym ostatnie dwa lata w Polsce do listopada poprzedniego roku. Poznałem ją w tamtym roku gdy była jeszcze w Polsce.

Pokochałem ją bo to jest złota, malutka dziewczyna. Uczynna, czuła i pracowita. Dla mnie również piękna. Dzisiaj ma 36 lat. Tak, to nie żart. Na zdjęciach Ola ma 35 lat, ale wygląda bardzo młodo. Jest pół sierotą bo nigdy nie poznała swojego taty, który był alkoholikiem, wyjechał gdy była malutka i zmarł nie wiadomo gdzie. Mieszka w starej, walącej się chacie, która jej została po babci. Ale życie tak jej się ułożyło, że cały czas poznawała alkoholików, w jej okolicy wszyscy piją. A ona chciała normalnej rodziny i żeby jej dzieci miały tatę. Poznała mnie i też się zakochała mimo, że sam jestem osobą niepełnosprawną od 2016 r. Jednak nigdy nie piłem, nie paliłem, a moja poprzednia żona zmarła w 2015 r. Umiem dużo rzeczy naprawić.

Pojechaliśmy z Polski i wzięliśmy ślub na początku stycznia. Nie było to przez nas planowane, ale Ola zaszła w ciążę. Była to drobna życiowa zmiana planów, ale nie żadna katastrofa. A dla Oli szczęście, jak dla każdej zdrowej kobiety.

W marcu okazało się, że jej mama Nadia - a to jedyna jej bliska osoba - umiera na raka. Zostały jej dwa tygodnie życia. Mimo, że Ola była w ciąży i właśnie zamykano granice z Ukrainą, pojechała sama pożegnać się z mamą. Ja nie mogłem z nią pojechać tak szybko z wielu powodów. Na miejscu okazało się, że jej mamę może jeszcze uratować bardzo inwazyjna operacja. Ola znalazła pieniądze, które przez lata wysyłała swojej mamie - całe 20 tys. PLN. Wszystkie pieniądze jakie w życiu zarobiła w Polsce, nie zostały zmarnowane. W maju zapłaciła polskiemu chirurgowi, żeby przywrócił życie jej mamie. Operacja w Kijowie udała się. Jej mama żyje i wraca do zdrowia. Może żyć jeszcze wiele lat.

Niestety od tego momentu obie natychmiast przestały mieć środki do życia. Jej mama mogła dostawać malutką rentę o równowartości naszych 70 PLN i żyć mogły tylko dzięki kilku uprawom i zwierzętom w bardzo biednym gospodarstwie.

Nie byłoby to większym problemem - przecież miała kochającego męża. Niestety w styczniu przez wyjazd na Ukrainę, żeby wziąć ślub z Olą (bez wesela - nie było nas stać) straciłem pracę, a kiedy mnie nie było w Polsce, mieszkanie które wynajmowałem okazało się ciężko zdewastowane i opuszczone przez lokatorkę (zniknęła bez zapłacenia choćby za rachunki). Wtedy też zaczęła się pandemia. Znalezienie nowej pracy i zarobienie pieniędzy stało się jeszcze trudniejsze, podobnie jak wszelkie zmiany dokumentów potrzebnych do przekroczenia granicy.

Co gorsze, w kwietniu zepsuł się mój samochód tak poważnie, że nie mogłem ani do Oli pojechać, ani go naprawić aż do końca lipca. Naprawiłem go niedawno tylko dzięki finansowej pomocy mojej rodziny. Jednak realnie w tej chwili stałem się nędzarzem i żyję tylko dzięki drobnemu zasiłkowi z pomocy społecznej. Dotychczas większość z nich wysłałem Oli, żeby mogła mieć leki.


Ola ma w Polsce lekarza prowadzącego ciążę, ale gdy wyjechała nikt nie mógł jej badać, a na Ukrainie dosłownie wszystko co związane ze zdrowiem jest płatne. Jak się okazało dwa miesiące temu, Ola nie może podróżować, żeby wrócić do Polski bo wtedy nastąpi poronienie, pewna śmierć zbyt małego dziecka i zagrożenie życia jej samej. Została zablokowana w swojej wiosce i w pobliskim szpitalu. Nawet gdybym mógł (i nie było kwarantanny) nie mógłbym jej przywieźć do Polski.

Niestety dopiero tydzień temu okazało się, że Ola z powodu ciężkiej pracy przeszła w dzieciństwie przepuklinę, która nie została zaleczona. Dlatego od stycznia przez cały okres ciąży bolał ją brzuch. Okazało się, że Ola nie może samodzielnie urodzić dziecka. W czasie naturalnego porodu dziecko nie urodzi się bez uduszenia, a Oli pęknie jelito dostanie zapalenia otrzewnej i umrze.


Jedyną szansą na życie i zdrowie dla mojej Oli oraz naszego synka jest operacja cesarskiego cięcia połączona z operacyjnym wyleczeniem przepukliny. Lekarze powiedzieli, że zrobią jeżeli zostanie wykonana płatność za operację. To nie są duże pieniądze, ale kiedy nie ma się już nic, to nawet niewielkie kwoty są problemem.

Dzisiaj w sierpniu Ola jest w ósmym miesiącu ciąży, czego w ogóle nie widać na najnowszych zdjęciach. Nasz synek jest zdrowy i żywotny, ale ma ledwie 1300 gram i trzeba przez Olę donosić go do urodzenia. Żeby było to możliwe potrzeba kroplówki, która będzie stale karmić i podawać leki Oli, żeby dziecko rosło bo dopóki nie osiągnie wagi 2 kg umrze nawet po cesarskim cięciu. Tam nie ma inkubatora. Najbliższy jest 150 km dalej. Dziecko urodzone, ale niedonoszone umrze. Ola bez cesarskiego cięcia umrze. :(


Dzisiaj wiem, że liczą się już dni, nie tygodnie. Każdy dzień donoszenia ciąży to większa szansa na życie obojga. A ja nie mogę w żaden sposób pomóc bez pieniędzy, nawet gdybym teraz pojechał do żony.

Potrzeba Oli każdego dnia do 3 października ~500 UAH (~72 PLN) dziennie na kroplówkę i drogie leki (razem ~3200 zł). A oprócz tego operacja połączona z cesarskim cięciem będzie kosztować minimum ~9000 UAH (~1300 PLN).

To jest absolutne minimum, żeby mogli żyć Ola i nasze dziecko. Oprócz tego potrzeba pieniędzy na wyprawkę dla malucha i przynajmniej dwa miesiące życia bez zarobków zarówno Oli jak i moich. To wszystko głównie z powodu leczenia pooperacyjnego i kwarantanny. Mam już wózek, wanienkę oraz łóżeczko w Polsce, w moim zdewastowanym mieszkaniu.

Jedyna możliwość na życie dla nich jest taka, że pojadę z pieniędzmi i wszystkimi niezbędnymi rzeczami dla Oli i dziecka tak szybko jak możliwe lub wyślę jej pieniądze na kroplówkę i operację tak szybko jak to możliwe, a potem dojadę.

Dlatego proszę tutaj o pomoc bo nie widzę teraz innego sposobu uczciwego zdobycia takich pieniędzy, uratowania im zdrowia i prawdopodobnie życia.

Ta kwota nie jest duża bo jest potrzebne tylko to co niezbędne. Mimo, że każdy grosz przekraczający kwotę zrzutki pomógłby nam stanąć na nogi, a nie tylko uratować życie.


Nie możemy przesłać wystarczającej liczby dokumentów medycznych po polsku (potrzeba 6, mamy 3, warunki spełnia 1), więc nie możemy udokumentować wiarygodności zrzutki. Musimy liczyć tylko na wasze zaufanie.

Wpłacający17

 
Dane ukryte
ukryta
 
Dane ukryte
ukryta
 
Dane ukryte
ukryta
I
Iza
100 zł
D
Dziubek
300 zł
 
Dane ukryte
1 200 zł
 
Dane ukryte
100 zł
S
Szymon
100 zł
 
Dane ukryte
100 zł
 
Dane ukryte
50 zł
Zobacz więcej

Komentarze2

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

588 142 zrzutki

i zebrali

330 762 685 zł


A ty na co dziś zbierasz?