id: hexrh5

Dwóch małych chłopców potrzebuje swojego Taty

Dwóch małych chłopców potrzebuje swojego Taty

 
Łukasz Szmyd

Opis zrzutki

Siostra! Siostra! Przyjdź do mnie porozmawiać!” Słyszałam to niemal każdego wieczoru. 

Mój mały brat leżał już w łóżku, gotowy do snu, a ja siadałam obok niego jeszcze na chwilę. Opowiadał mi wtedy o swoich marzeniach - o PlayStation, grach komputerowych, rzeczach, które dla mnie były zwyczajne, ale dla niego stanowiły cały świat.

Mówił o nich z wypiekami na twarzy i tym dziecięcym błyskiem w oczach. Dla mnie zawsze pozostanie moim małym braciszkiem. Nawet dziś, choć minęło już ponad 30 lat. 


Dorósł, założył rodzinę. Ma cudowną żonę i dwóch synków - takich samych jasnowłosych chłopców, jakim kiedyś był on sam. Jest wspaniałym tatą. Przy narodzinach młodszego synka sam odebrał poród, bo karetka nie zdążyła przyjechać na czas. A przecież wcześniej powtarzał, że nigdy nie wejdzie na porodówkę, bo zemdleje ze strachu.

Dał radę.

I dziś też musi dać radę. 


Niedawno usłyszeliśmy diagnozę: agresywny nowotwór w stadium 4 / rak otrzewnej z przerzutami do wątroby - lekarz dał mu rok życia...

W jednej chwili nasz świat się zatrzymał. Strach, niedowierzanie, rozpacz... a potem przyszła codzienna walka. Chemioterapia. Leczenie alternatywne. Szukanie każdej możliwej szansy. Robimy wszystko, by go uratować.


Mój brat jest wyjątkowym człowiekiem. Idealistą. Ciepłym, wrażliwym - jednym z tych ludzi, których dziś spotyka się coraz rzadziej. 

Sprawia, że świat z nim i dzięki niemu jest lepszy. Wesoły, szalony, romantyczny wariat. Jest kochającym mężem, cudownym synem, zaangażowanym jak mało kto ojcem i najwspanialszym bratem. Dlatego proszę Was o pomoc. 

Łukasz nigdy sam nie prosi o pomoc. Zawsze powtarzał, że musi poradzić sobie sam - ze wszystkim. Koszty leczenia rosną z każdym dniem. Prywatne badania, specjalistyczne konsultacje, kosztowne wlewy i leki sprowadzane zza granicy stały się dla nas codziennością. Robimy wszystko, by dać mu szansę na życie i więcej czasu z rodziną.

Niestety koszty dawno przekroczyły nasze możliwości. Dlatego prosimy Was o pomoc.

Każda wpłata, każda dobra myśl daje nam nadzieję, że jeszcze usłyszę: „Siostra, chodź do mnie porozmawiać...” I że jego chłopcy będą mogli dalej dorastać przy swoim tacie. 


Starsza siostra - Gosia

Komentarze 7

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez